07:57 22 Wrzesień 2018
Na żywo
    Policja pod domem zabitego Arkadija Babczenki

    Kogo jeszcze wskrzesi Ukraina

    © Sputnik . Stringer
    Opinie
    Krótki link
    Igor Silecki
    Sfingowane zabójstwo Arkadija Babczenki na Ukrainie (13)
    5491

    Obserwując spektakl z zabójstwem i cudownym zmartwychwstaniem rosyjskiego dziennikarza Arkadija Babczenki, nasuwa się myśl, że Kijów może zaprezentować ciąg dalszy tego show. Niewykluczone, że w przyszłości z tamtego świata powróci na przykład były deputowany Dumy Denis Woronienkow, zastrzelony w centrum ukraińskiej stolicy w marcu 2017 roku.

    „Zmartwychwstały" Arkadij Babczenko zamieścił na swoim Facebooku wesołe — jak mu się wydaje — posty. Zapowiada, że „zatańczy na grobie Putina" i przejedzie czołgiem „Abrams" główną ulicą Moskwy.

    Przypomnijmy, że wiadomość o zabójstwie w Kijowie Arkadija Babczenki pojawiła się wieczorem 29 maja. Jednak następnego ranka rosyjski dziennikarz cudownie „zmartwychwstał", a Służba Bezpieczeństwa Ukrainy ogłosiła, że cała akcja była prowokacją, mającą na celu wykrycie prawdziwego kilera.

    Zachód, o dziwo, nie jest wcale zachwycony tym spektaklem. Prasa nazywa inscenizację SBU idiotyzmem, a dziennikarze mówią wprost, że wyciągnęli z niej lekcję, i oficjalne oświadczenia ukraińskich władz są już dla nich po prostu niewiarygodne.

    Kwiaty przy portrecie rosyjskiego dziennikarza Arkadija Babczenki pod budynkiem ambasady Rosji w Kijowie
    © Sputnik . Stringer
    Deputowany rosyjskiej Dumy Państwowej Oleg Morozow powiedział, że nie wie, czy śmiać się, czy płakać, słuchając ostatnich doniesień w tej sprawie. Nie ma jednak wątpliwości co do tego, jakie będą losy uratowanej „ofiary spisku".

    „Wszystko to jest bardzo dziwne. Mam jednak stuprocentową pewność, że ten człowiek popełnił polityczne samobójstwo, chociaż żyje. I nieważne, co będzie teraz mówić czy pisać, i tak wszyscy będą myśleć: «Przecież to ten klaun, który brał udział w tamtej mistyfikacji». Oprócz tego ukraińskie służby specjalne zrobiły pośmiewisko z szanowanych obywateli, którzy podawali to do wiadomości"- powiedział Morozow.

    A teraz cofnijmy się w czasie do marca 2017 roku. Od razu po wystrzałach w centrum Kijowa wielu internautów, a zwłaszcza miłośników teorii spiskowych, zwróciło uwagę, że z zabójstwem zbiegłego deputowanego Denisa Woronienkowa jest coś nie tak — leży jakoś nienaturalnie i nie jest do siebie nawet podobny.

    Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko
    © Sputnik . President of the Ukraine Press-Service
    Zastrzelił go podejrzany człowiek w czerwonych adidasach — jak gdyby specjalnie chcąc znaleźć się na kamerach monitoringu, którymi usiane jest centrum Kijowa. Rozpacz żony deputowanego Marii Maksakowej, która natychmiast przybyła na miejsce zabójstwa, również była jakoś mało przekonująca. Zresztą i później, na pogrzebie swojego małżonka, nie opłakiwała go jakoś szczególnie — uśmiechała się i wypowiadała nawet na tematy polityczne, a potem zaczęła aktywnie występować w różnych talk show i programach telewizyjnych, oskarżając swojego pierwszego męża, że zlecił zabójstwo drugiego.

    Minęło kilka miesięcy i kilka osób spotkało całego i zdrowego Woronienkowa w Izraelu. Wśród nich była nauczycielka Instytutu Teatralnego im. Szczukina Jeliena Dunajewa. „W czasie spaceru po Tel Awiwie zetknęłam się twarzą w twarz z Denisem Woronienkowem. To na pewno był on, na 100%. Przecież nie jestem wariatką, żeby wymyślać takie bzdury. Był sam" — powiedziała dziennikarzom.

    Kijów
    © Sputnik . Evgenia Novozhenina
    Słowa Dunajewej mogą rzeczywiście być prawdą: jak wiadomo, w Izraelu mieszczą się najlepsze na świecie kliniki chirurgii plastycznej, a przy dzisiejszych możliwościach zamiast Woronienkowa można było położyć do trumny kogoś innego. Sam „zmarły" mógł zostać wysłany do Izraela, gdzie zoperowano mu twarz, wymyślono życiorys i umieszczono w jakimś spokojnym miejscu z widokiem na morze.

    Latem ubiegłego roku na prośbę dziennikarzy wielu ekspertów skomentowało możliwość inscenizacji zabójstwa byłego deputowanego. Praktycznie wszystkie opinie specjalistów sprowadzały się do jednego — jest to możliwe. Trochę później oliwy do ognia dolał jeden z izraelskich kanałów telewizyjnych, który pokazał na antenie 10-minutowy materiał o żywym Woronienkowie.

    Cel spektaklu, który rozegrał się 29 maja 2018 roku, jest jasny: trzeba było przypomnieć Zachodowi, jak miłująca wolność Ukraina heroicznie walczy ze straszną i agresywną Rosją. W sprawie Woronienkowa motywy nie są już takie oczywiste. Chociaż i to mogło być kolejnym pretekstem do wysunięcia oskarżeń pod adresem Rosji. Istnieje także możliwość, że sam „zabity" chciał zniknąć z przestrzeni informacyjnej i przeżyć spokojnie resztę życia z inną twarzą.

    Zresztą zwolennicy teorii spiskowych skłaniali się ku takiej samej wersji w sprawie zbiegłego rosyjskiego oligarchy Borysa Bieriezowskiego, który jak wiadomo zmarł na przedmieściach Londynu w bardzo dziwnych okolicznościach.

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Tematy:
    Sfingowane zabójstwo Arkadija Babczenki na Ukrainie (13)

    Zobacz również:

    Korwin-Mikke: Byłoby lepiej, gdyby Kreml nie wypowiadał się nt. baz USA w Polsce
    Litwa ukrywała prawdę o tajnych więzieniach CIA?
    Międzynarodowa Federacja Dziennikarzy potępia inscenizację śmierci Babczenki
    Tagi:
    prowokacja, Arkadij Babczenko, Rosja, Ukraina
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz