05:02 21 Czerwiec 2018
Na żywo
    „Nieśmiertelny Pułk. Moskwa, 9 maja 2018 r.

    Reportaż z kraju barbarzyńców: Widmo „wojny hybrydowej"

    © Zdjęcie : Agnieszka Piwar
    Opinie
    Krótki link
    Agnieszka Piwar
    8564

    Zgodnie z oficjalną narracją Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, wszystko wskazuje na to, że biorę czynny udział w tzw. „wojnie hybrydowej" prowadzonej przez Kreml przeciwko Polsce.

    Co prawda „smutni panowie" jeszcze po mnie nie przyszli (póki co, był tylko jeden „wesoły" na zwiadach), ale ABW prewencyjnie puszcza w eter sygnał ostrzegawczy: siedzieć cicho, albo wszystkich was zamkniemy!

    „Nieśmiertelny Pułk w Kazaniu, 9 maja 2017
    © Sputnik . Maksim Bogodvid
    Podczas gdy z grupą towarzyszących mi dziennikarzy poznawaliśmy jeszcze lepiej Rosję i Rosjan — dzieląc się wrażeniami na portalach społecznościowych — 9 maja (przypadek?) rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn zaalarmował na Facebooku: „Kreml mobilizuje wykonawców, daje sygnał do rozpoczęcia i zakończenia wojen hybrydowych".

    Po czym cytuje on fragmenty artykułu z „Przeglądu Bezpieczeństwa Wewnętrznego ABW", autorstwa Jolanty Darczewskiej (z wykształcenia pedagog). Z tekstu pt. „Środki aktywne jako rosyjska agresja hybrydowa w retrospekcji. Wybrane problemy" wyłania się następujące ostrzeżenie: „Intensywność i zakres działań przeciwko państwom NATO i UE nie ulegną zmniejszeniu. (…) Kryzysotwórcza rola rosyjskiego zagrożenia będzie wzrastać, a jego skuteczne odparcie będzie wymagało zwiększonej uwagi podmiotów odpowiedzialnych za bezpieczeństwo i obronność państw…".

    Artykuł pani pedagog stanowi… materiał szkoleniowy (sic!) dla kadry ABW. I czego się oni dowiadują?

    Wyjaśnia to m.in. dołączona przez Żaryna tabelka pt. „Współczesny aparat technologii hybrydowych". Zamieszczona w kolumnach rozpiska ujawnia informacje, po których… Ojej, chyba żaden Polak nie będzie już mógł spokojnie zasnąć. Otóż Darczewska, a za nią Żaryn, dokonali epokowej dekonspiracji, a mianowicie ujawnili, że w ramach technologii hybrydowych (koordynowanych przez Kreml, a jakże) dokonuje się następujących przedsięwzięć organizacyjnych (wybrane fragmenty): akcje propagandowe prowadzone za pośrednictwem multimedialnych państwowych agencji informacyjnych (TV RT, Radio Sputnik, RIA Novosti); przedsięwzięcia realizowane za pośrednictwem oddziałów Rossodrużestwa [personel rządowej Agencji Współpracy z Rodakami], RONiK-ów (rosyjskie ośrodki nauki i kultury) przy ambasadach Federacji Rosyjskiej, innych organów władzy wykonawczej i ustawodawczej (np. Komisji do Spraw Obrony Suwerenności FR przy Radzie Federacji); organizowanie wydarzeń o charakterze naukowym i kulturalnym (konferencje, wystawy, rajdy pamięci, stypendia i kursy językowe).

    Jest też wzmianka o zakładaniu fabryk trolli.

    Wystraszyli się Państwo? Bo ja bardzo.

    Tylko jakoś nie Rosji, lecz tych amatorów, którzy podobno mają strzec naszego bezpieczeństwa.

    Agnieszka Piwar, polska publicystka
    © Zdjęcie : Katarzyna Mierzejewska
    Agnieszka Piwar, polska publicystka
    Jaromir Łatuszyński, major rezerwy — specjalista ds. terroryzmu międzynarodowego, określił rewelacje udostępnione przez Żaryna jako „klasyczny turbo bełkot ujawniony już na starcie — w logice i stylistyce tytułu". Jego zdaniem tytuł opracowania mógłby równie dobrze brzmieć: „Technologie hybrydowe, jako rosyjska agresja hybrydowa"… Per analogia: „Techniki piłkarskie, jako rosyjska gra w piłkę".

    W tym kontekście Łatuszyński zwraca uwagę na konkretny fragment artykułu Darczewskiej: „(…) Środki aktywne, których nazwa jest obecnie zastępowana nazwą (terminem) technologie hybrydowe, były przedmiotem wnikliwych badań na Zachodzie w czasie zimnej wojny. Duże zasługi na tym polu miała międzyresortowa komisja do ich zwalczania przy Departamencie Stanu USA".

    Polska publicystka Agnieszka Wołk-Łaniewska i komentator agencji Sputnik Leonid Swiridow. Moskwa
    © Sputnik . Aleksandr Nastruskin
    I dalej — podaje major za Darczewską — „(…) Dennis Kux podjął próbę stypologizowania tych instrumentów na białe, szare i czarne. Sprawstwo i odpowiedzialność za działania w strefie białej (działania jawne i legalne) i szarej (pod przykryciem) przypisał Kremlowi, a w czarnej (z wykorzystaniem wywiadowczych metod technicznych i osobowych) — KGB…".

    Następnie Łatuszyński przypomina, że Komitet Bezpieczeństwa Państwowego został rozwiązany w 1991 roku i podzielony na kilka samodzielnych formacji — przede wszystkim SWR, FSB. „Jak widać kadra ABW uczy się nadal, jak walczyć z duchem 'tarczy i miecza' KPZR…, co wiele tłumaczy w kontekście efektywności działania na tym polu…" — kwituje specjalista ds. terroryzmu, dodając półżartobliwie, że stawia osiemnastoletniego Chiavasa temu, kto przedstawi racjonalne argumenty uzasadniające: Separowanie w „strefie białej i szarej" nie istniejącego „KGB" od „Kremla" (czyli władz FR, którym podlegają służby specjalne — SWR i FSB) — natomiast w „strefie czarnej" separujące obydwie formuły, ale na abarot.

    TYMCZASEM ABW SZALEJE I NIE ODPUSZCZA…

    Zaraz po naszym powrocie, i zaraz po tym jak udzieliłam portalowi wPolityce.pl wywiadu — w którym wyjaśniałam, że jako dziennikarze mamy przecież prawo poznawać sąsiedni kraj — bezpieka przystąpiła do kolejnych czystek wyrzucając z Polski obywateli Rosji pod pretekstem „działań hybrydowych", odgrażając się jednocześnie, że już wkrótce dobiorą się też do obywateli Polski.

    W tych działaniach dostrzegłam pewną powtarzającą się prawidłowość. Kiedy jesienią ubiegłego roku wróciłam z podobnego wyjazdu, tym razem na Kaukaz, chwilę po publikacji mojego reportażu pt. „Raport z Czeczenii" napisał do mnie niejaki Marcin Mamoń. Chodzi o dziennikarza, który słynie z tego, że czeczeńskich morderców i terrorystów — takich jak Szamil Basajew czy Doku Umarow — uważa za pozytywnych bohaterów.

    Wielbicielowi zbrodniarzy nie spodobało się to, że pozytywnie oceniłam postawę Ahmata Kadyrowa, czeczeńskiego przywódcę, który zlikwidował terrorystów i doprowadził na Kaukazie do trwałego pokoju. Mamoń najpierw mnie obraził insynuacjami i oszczerstwami, a potem napisał wprost, że ma nadzieję, iż chłopcy z ABW zajmą się mną i moimi mocodawcami (do dziś zachodzę w głowę o kogo mogło mu chodzić).

    Być może to zwykły przypadek, ale nazajutrz od tych pogróżek na wniosek ABW wydalono z Polski mojego znajomego prof. Dmitrija Karnauchowa, pod pretekstem — i tu niespodzianka — „wojny hybrydowej". Według oficjalnych doniesień Rosjanin miał m.in. nawiązywać kontakty z… dziennikarzami (cóż za przewinienie!!!). A że jestem jedyną dziennikarką w Polsce, której prof. Karnauchow udzielił wywiadu, to śmiem przypuszczać, że nie był to zbieg okoliczności. Dodam, że pochodzący z Nowosybirska historyk opowiedział mi w wywiadzie o Syberii, podkreślając jak wiele dobrego Polacy zrobili dla tego regionu, ale też ukazując wydarzenia nieco szerzej niż przedstawia się to w polskiej martyrologii. Czyżby tej wolności słowa nie mogli darować w kraju nad Wisłą?

    KOLACJA Z PRAWNUCZKĄ MARSZAŁKA

    Ale, ale… Przecież miało być o kraju barbarzyńców, a ja znowu zbaczam z tematu. Dopiero co wróciłam z Rosji, no to chyba już czas, by odnotować jakie atrakcje przygotowano dla nas w państwie Putina. Trochę się działo. Wraz towarzyszącymi mi dziennikarzami odwiedziliśmy w Moskwie siedzibę państwowego koncernu medialnego „Rosja Siegodnia", po której zakamarkach zostaliśmy oprowadzeni przez rosyjskich kolegów po fachu z redakcji Sputnika. Zwiedzaliśmy też Kreml.

    Ponadto zostaliśmy ugoszczeni w siedzibie Fundacji Gorczakowa, gdzie podjął nas dyrektor Leonid Draczewski.

    Spotkaliśmy się także z przedstawicielami Rosyjsko-Polskiego Centrum Dialogu i Porozumienia.

    Na kolacje zapraszano do nas specjalnych gości, m.in. Ariadnę Rokossowską, prawnuczkę marszałka Konstantego Rokossowskiego.

    Pałac Zimowy. Sankt Petersburg.
    © Zdjęcie : Zofia Bąbczyńska-Jelonek
    W Petersburgu spotkaliśmy się z przedstawicielami administracji obwodu leningradzkiego. Na miejscowym Uniwersytecie zorganizowano nam spotkanie ze studentami dziennikarstwa.

    W Marijskim Teatrze obejrzeliśmy spektakl „Mazepa", do libretta według Puszkina.

    W blasku słońca pływaliśmy statkiem po Nowie.

    W Pałacu Zimowym podziwialiśmy arcydzieła zebrane w Ermitażu.

    Po mieście oprowadzał naszą grupę sympatyczny przewodnik biegle mówiący po polsku. Przyprowadził nas m.in. na Cmentarz Piskariowski — jedno z miejsc masowych pochówków w czasie blokady Leningradu, największy na świecie cmentarz ofiar II wojny światowej, cmentarz-muzeum.

    Z opowieści przewodnika dało się wyraźnie wyczuć jego niechęć do poprzedniego systemu. Wywnioskowałam to z kontekstu, kiedy wspomniał, że w Rosji mają żal do dowódców z czasów oblężenia Leningradu, za to, że nie troszczyli się oni o mieszkańców.

    Jak to określił: „traktowali ludzi po bolszewicku".

    Ten sam przewodnik, kiedy mijaliśmy przy jednym z placów monument Lenina, dodał: „My pomników jednak nie burzymy, ponieważ jest to część naszej historii".

    Agnieszka Piwar, publicystka polska, gazeta "Myśl Polska", Moskwa — Warszawa

    Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Bardzo przepraszam
    Ławrow: Stosunki z Polską należy traktować filozoficznie
    ABW strzela w tył głowy. Bez sądu i śledztwa
    Górna Czeczenia, Hoj: Życie tu wróci
    Dorota Walczak: Jadę na mistrzostwa świata do Rosji!
    Leszek Miller: „Zwykły szacunek dla sąsiada nakazuje wysłanie dyplomatycznych gratulacji"
    Ambasador Rosji w Warszawie: Irracjonalna rusofobia
    ABW po was też przyjdzie
    Rusofobia MADE IN POLAND. Część II
    Leszek Miller: Rusofobia w Polsce stała się doktryną państwową
    Tragifarsa w wydaniu ABW
    Rusofobia daje radość z życia
    Tagi:
    historia, pomnik, Wielka Wojna Ojczyźniana, II wojna światowa, wojna hybrydowa, propaganda, polityka, Ermitaż, Federalna Służba Bezpieczeństwa (FSB), Rosyjski Ośrodek Nauki i Kultury (RONiK), RIA Nowosti, Sputnik, NATO, Fundacja im. Aleksandra Gorczakowa, ABW, Włodzimierz Lenin, Dmitrij Karnauchow, Marcin Mamoń, Agnieszka Piwar, Ariadna Rokossowska, Konstanty Rokossowski, Leonid Draczewski, Leningrad, Sankt-Petersburg, Unia Europejska, Kreml, Warszawa, Moskwa, Rosja, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz