22:39 16 Październik 2018
Na żywo
    Prezydent Ukrainy Pietro Poroszenko na targach ukraińskiej techniki wojskowej w Kijowie

    Transza albo śmierć. Ukraina nie ma innego wyjścia

    © REUTERS / Gleb Garanich
    Opinie
    Krótki link
    Dmitrij Lekuch
    10651

    W opublikowanym w niedzielę wywiadzie dla gazety Financial Times nowa pełniąca obowiązki szefa ukraińskiego Ministerstwa Finansów Oksana Markarowa dość otwarcie powiedziała: podległe jej Ministerstwo Finansów Ukrainy nawet nie bierze pod uwagę scenariusza, przy którym państwo mogłoby nie otrzymać piątej transzy od MFW.

    Gaz
    © Sputnik . Evgeny Biyatov
    Niektóre ukraińskie media skrytykowały swoją nową, niezatwierdzoną jeszcze na stanowisku minister finansów za „zbytnią pewność siebie", ale to nie do końca tak. Tu nie chodzi o „zbytnią pewność siebie". Chodzi o zwyczajną bezradność.

    W celu otrzymania kolejnej transzy Międzynarodowego Funduszu Walutowego ukraińskie władze muszą spełnić dwa podstawowe warunki:

    1)      utworzyć tak zwany „antykorupcyjny sąd", który pozbawia ukraińskie władze jakiejkolwiek suwerenności;

    2)      podnieść jeszcze bardziej ceny gazu zarówno dla przedsiębiorstw, jak i dla mieszkańców. Ma to dać MFW choć cień nadziei na odzyskanie udzielanych środków.

    Pierwsze żądanie MFW Kijów już formalnie wypełnił. Parę dni temu ukraińscy deputowani przyjęli ustawę o powołaniu do życia sławetnego „antykorupcyjnego sądu" — ustawę, która delikatnie mówiąc, nie całkiem zgodna jest z wymogami funduszu.

    Ale lepiej tak niż, przepraszam za wyrażenie, nijak.

    Protesty w centrum Kijowa
    © AP Photo / Sergei Chuzavkov
    Co się tyczy drugiego punktu, resort Oksany Markarowej właśnie teraz usiłuje osiągnąć porozumienie z MFW. Jak powiedziała minister, „trwają pertraktacje w sprawie ceny gazu i reform rynku energetycznego".

    Liczymy, że niebawem dobiegną one końca i otrzymamy transzę od MFW już jesienią. Im szybciej ją otrzymamy, tym lepiej — powiedziała Markarowa.

    Tutaj jednak wyłania się główna sprzeczność pomiędzy władzami w Kijowie i kierownictwem MFW — w kwestii realizacji programu kredytowania. „Antykorupcyjny sąd" nie ma tu nic do rzeczy. Powiedzmy sobie szczerze — Międzynarodowy Fundusz Walutowy to organizacja biznesowa i problemy wewnętrzne Ukrainy z jej „antykorupcyjnymi strukturami" są jej ogółem obojętne.

    „Antykorupcyjny sąd" w danej konkretnej sytuacji nie jest wymogiem MFW, lecz nadzorujących obecne władze w Kijowie władz politycznych na Zachodzie. I z tego wymogu korzysta dziś fundusz, żeby w miarę możliwości nie przyznawać Ukrainie pieniędzy.

    Tu właśnie tkwi egzystencjalna sprzeczność MFW i Kijowa: Kijów chce pieniędzy, przy czym jak najszybciej i najwięcej. A Międzynarodowy Fundusz Walutowy chce zrobić wszystko, co możliwe, żeby przynajmniej dać jak najmniej, jeśli już bez pieniedzy się nie da.

    Ukraina to beznadziejny przypadek dłużnika, i rozumie to każdy rozumny finansista.

    I nie chodzi tu nawet o kolosalny rozmiar długu, którego „nadludzki ciężar" oficjalnie uznał wiosną tego roku premier Hrojsman. I te długi także można i trzeba uznać za długi publiczne (na dany moment dzieje się to częściowo). A to oznacza, że płacić będzie państwo — czytaj, naród. Temu mają też służyć „podniesione ceny gazu".

    Ale nie tylko o to chodzi.

    Jak się chce, to nawet „najcięższy" dług można restrukturyzować, jeśli wziąć się do rzeczy metodycznie. Ale w tym celu Ukraina powinna pokazać kredytorom choćby potencjalne źródła środków finansowych, z których — przynajmniej w przyszłości — zamierza spłacać długi. Z tymże, niestety, przy ujemnym saldzie handlowym i deficycie w budżecie Ukraina nie może tego wykazać.

    Przewrót na Ukrainie
    © Sputnik . Andriej Stenin
    Dlatego nawet najbardziej współczującym „młodej demokracji" urzędnikom MFW nie pozostaje nic innego, jak wymyślać coraz to nowe i nowe powody dla ukracania „transz". Bowiem oni, jako ludzie wykształceni, doskonale zdają sobie sprawę, że „dawanie pieniędzy Ukrainie to droga donikąd". A jako zahartowania międzynarodowi biurokraci finansowi wiedzą, że umowne „kierownictwo" jakoś się wykręci, a za „niewyegzekwowanie długu" będą odpowiadać oni sami.

    MFW znalazło się więc w patowej sytuacji. I jej rozwiązanie będzie przeciągać tyle, ile się da. A ukraińskie władze, wręcz przeciwnie, będą musiały nauczyć się gotowości do wypełnienia „każdego rozkazu" i życzeń „zachodnich partnerów".

    A propos, dopiero co grupa przejętych europejskimi wartościami deputowanych do Parlamentu Europejskiego zaapelowała do Petra Poroszenki o dołączenie do parady gejów w Kijowie. A Kijów rozpatrzy propozycję, dobrą jako PR-wartości dla zachodnich kredytorów.

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Ukraina oczekiwała więcej
    Los Kijowa w rękach MFW
    Poroszenko podpisał ustawę o Wysokim Trybunale Antykorupcyjnym
    Tagi:
    Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW), Wołodymyr Hrojsman, Ukraina
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz