04:54 21 Czerwiec 2018
Na żywo
    Wiec wsparcia dla Kiriła Wyszynskiego

    Ja szpieg, ty szpieg, on szpieg. Je suis Kirił Wyszynski

    © Sputnik . Anton Denisow
    Opinie
    Krótki link
    Antonina Świst
    Zatrzymanie dziennikarza Kiriła Wyszynskiego na Ukrainie (20)
    4221

    Ludzie mediów wyrażają solidarność z aresztowanym Kiriłem Wyszynskim. I ostrzegają: dziś każdy może zostać „szpiegiem".

    Akcja protestacyjna pod ambasadą Ukrainy w Moskwie, uwolnić Kiriłła Wyszynskiego
    © Sputnik . Evgeny Biyatov
    Sprawa zatrzymania i aresztowania szefa RIA Novosti Ukraina Kiriła Wyszynskiego weszła już na poziom międzynarodowej dyplomacji na najwyższym szczeblu. W jego sprawie zabrali głos prezydent Władimir Putin i wicemarszałek Rosyjskiej Dumy Państwowej Peter Tołstoj.

    W Polsce środowiska dziennikarskie śledzą sytuację w poczuciu grozy — wiedzą, że nastroje w naszym kraju są podobne. Rusofobia urosła już do rangi młotka, którym można okładać po głowach całe grupy zawodowe — analityków, politologów, medioznawców, dziennikarzy. Ludzi, którzy po prostu rzetelnie wykonują swoją pracę, i mają to nieszczęście, że poruszają się na tematycznym polu, które szczególnie elektryzuje naszą władzę.

    Moim rozmówcom zadałam mniej więcej te same pytania: o to, czy zatrzymanie Wyszynskiego było prowokacją międzynarodową wymierzoną w Rosję; o to, czy zarzuty prokuratora generalnego Jurija Łucenki — sformułowane jako świadczące o zdradzie stanu, nie są przypadkiem zwykłymi dziennikarskimi obowiązkami, które codziennie wykonuje każdy z nas (przypomnijmy, Wyszynskiemu zarzucono, że „przygotowywał materiały usprawiedliwiające rosyjską aneksję Krymu i działania separatystów w Donbasie. Według SBU Wyszynski, obywatel Ukrainy, przy którym podczas rewizji znaleziono także rosyjski paszport, pracował na zlecenie Rosjan, otrzymując za to od nich pieniądze"), wreszcie o pojęcie „wojny hybrydowej".

    Ukraińska flaga na fasadzie budynku. Kijów
    © AFP 2018 / Vasily Maximov
    Grzegorz Waliński, były dyplomata, ambasador RP w Nigerii i wieloletni dziennikarz — obecnie sekretarz „Dziennika Trybuna" przedstawił bardzo jasną tezę: aresztowanie Wyszynskiego miało bardzo konkretny cel polityczny. Miało być odpowiedzią Ukrainy na zatrzymanie i przewiezienie do Moskwy Ołeha Sencowa.

    — To świetna karta przetargowa — twierdzi publicysta. — Ukraińskie służby miały bardzo konkretny plan: teraz mają w ręku kartę przetargową, by negocjować wymianę jednego na drugiego. To de facto szantaż.

    Maciej Wiśniowski, redaktor naczelny portalu Strajk.eu twierdzi natomiast, że zatrzymanie red. Wyszynskiego było przede wszystkim naruszeniem zasady wolności słowa i w takim kontekście należy je rozpatrywać. Wzywa też w takich przypadkach do bezwarunkowej dziennikarskiej solidarności, nawet jeżeli trzeba stanąć w obronie dziennikarza, z którym  na co dzień się nie zgadzamy i który reprezentuje redakcję o zupełnie innej linii.

    Red. Wiśniowski pochylił się nad oficjalną definicją wojny hybrydowej — i nadal znalazł w niej wiele luk. „Strategia wojenna łącząca działania konwencjonalne, nieregularne, cybernetyczne oraz, w zależności od sytuacji, również inne sposoby destrukcji" — ta formuła pozostawia całkowitą dowolność wszystkim decydentom, gotowym użyć wojny hybrydowej jako straszaka. Według niego potrzebne jest jakieś gremium międzynarodowe, które doprecyzowałoby to pojęcie i decydowało, czy w danym przypadku już można mówić o prowadzeniu takich działań.

    Agnieszka Wołk-Łaniewska, wieloletnia dziennikarka tygodnika „Nie" Jerzego Urbana, ma na ten temat podobne zdanie: — Kirył Wyszynski  padł ofiarą polityki ukraińskich władz, które przyznają sobie prawo do cenzurowania debaty publicznej w imię „bezpieczeństwa  państwa". Nie jest to zresztą nadużycie wyjątkowe dla Ukrainy — wolność, w tym wolność słowa, wolność pozyskiwania i rozpowszechniania informacji jest pierwszą ofiarą walki o „bezpieczeństwo" — nie tylko w kraju o tak wątpliwych standardach demokratycznych jak Ukraina.

    Nie dalej niż miesiąc temu z Polski wydalono kilku obywateli Federacji Rosyjskiej, którym zarzucono „kwestionowanie i podważanie polskiej polityki historycznej i zastępowanie jej narracją rosyjską"; ABW z dumą obwieściła, iż wraz  prokuraturą prowadzi działania przeciwko Polakom współpracującym z wydalonymi Rosjanami przy tym procederze. Nikt z polskich polityków opozycyjnych nie uznał za stosowne odnotować, iż polski kodeks karny nie przewiduje przestępstwa „kwestionowania polskiej polityki historycznej",  czy „konsolidacji środowisk prorosyjskich" — a wręcz przeciwnie, posiadanie i głoszenie własnych poglądów jest jednym z podstawowych praw człowieka.

    Redaktor Wołk-Łaniewska uważa, że nie ma czegoś takiego, jak „wojna hybrydowa".

    — Wojna jest pojęciem jasno sformułowanym w prawie międzynarodowym i wiąże się z prowadzeniem konfliktu zbrojnego. „Wojna hybrydowa" to  niemający żadnego umocowania w prawie termin publicystyczny, używany do eliminowania z debaty publicznej głosów niezgodnych z oficjalną propagandą — co, z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa jest znacznie groźniejsze niż jakikolwiek nieprawomyślny przekaz. Podważa bowiem istotę demokratycznego państwa, którego fundamentem jest prawo obywateli do niezgadzania się z władzą. 

    Sekretarz generalny partii Zmiana Tomasz Jankowski widzi w zatrzymaniu szefa RIA Novosti Ukraina przede wszystkim analogię do sytuacji Mateusza Piskorskiego, od dwóch lat przebywającego w areszcie. Szef Zmiany dopiero niedawno usłyszał zarzuty — podobne do tych, które sformułował wobec Wyszynskiego prokurator generalny Ukrainy.

    — W moim przekonaniu najnowsza historia Wyszynskiego to tylko i aż kolejna próba przeciągania liny ze strony antyrosyjskich jastrzębi, którzy w ten sposób sprawdzają na ile mogą sobie pozwolić. Tego rodzaju sprawy nie są niczym nowym, że przywołajmy tu przykład Mateusza Piskorskiego, którego rzecznik ABW wprost „oskarża" o „próbę założenia partii politycznej". Oczywiście Wyszynski był tu podobnie „wygodnym" celem bo w bliźniaczy sposób negował tzw. rację stanu, w tym wypadku ukraińską, która definiowana jest aktualnie podobnie jak polska — czyli zabezpieczanie interesów amerykańskich — twierdzi sekretarz generalny Zmiany.

    - Aktualnie znajdujemy się w sytuacji wojny informacyjnej wg której nie ma jednego statusu „dziennikarza". Za takowych mogą robić tylko służbiści reżimów tzw. Wschodniej Flanki NATO i wszelkiej maści podżegacze wojenni. Każdy inny jest w najlepszym wypadku „szkodnikiem", a w najgorszym po prostu „szpiegiem". To koniec względnej wolności słowa jaką znaliśmy od 1989 roku. Świat zachodni wkracza w erę przygotowań do wojny, co do której nie wiemy jaką jeszcze będzie miała formę, ale która na pewno będzie mieć miejsce bo patron zachodu czyli USA potrzebuje zabezpieczyć sobie europejski rynek zbytu. Tylko tyle i aż tyle, dialektyka.

    O pojęciu wojny hybrydowej młody polityk mówi tak: — To zwyczajna propaganda, stworzona na potrzeby zamykania ust niewygodnym przeciwnikom. Żaden z publicystów nie potrafi go nawet zdefiniować. To jak goebbelsowskie kłamstwo, powtórzone tysiąc razy. Dodatkowo, skoro już przy klasyce jesteśmy, warto w kontekście redaktora Swiridowa przywołać „Proces" Kafki, czyli sytuację w której nikt nie wie o co chodzi. Najwidoczniej po prostu kręgi neokonserwatywne zorientowały się, iż w erze internetu i powszechnej dostępności do wiedzy — nie są w stanie inaczej niż za pomocą nowoczesnej cenzury zapewnić sobie monopolu na informację. Kiedyś było to łatwiejsze.

    Mój ostatni rozmówca miał reprezentować środowisko nie dziennikarskie, lecz uniwersyteckie. To absolutny autorytet jeśli chodzi o stosunki międzynarodowe oraz analizę sytuacji geopolitycznej, niestety, co znamienne — bał się wystąpić pod nazwiskiem. Naukowiec z Uniwersytetu Warszawskiego twierdzi, że nie tylko dziennikarze, ale również akademicy są szykanowani i terroryzowani chochołem „wojny hybrydowej" — zaś Polska i Ukraina są gorliwymi wykonawcami amerykańskich instrukcji w tym zakresie.

    Wojna hybrydowa to według niego usprawiedliwienie postępującej militaryzacji świata zainicjowanej przez USA. Zatrzymanie Wyszynskiego porównał do sytuacji wydalania z Polski Rosjan oskarżonych o wspieranie obcych interesów —  w obydwu przypadkach proamerykański akt lizusostwa naszych władz i narzędzie do zastraszania. Dochodzi do tego, że publikacje, z których wymową nie zgadzają się rządzący, są blokowane lub cenzurowane, zaś ich autorzy mają nieprzyjemności (sam doświadczył ich wielokrotnie). Mój rozmówca przewiduje, że w Polsce również może dojść do zamykania za kratami ludzi o poglądach innych niż obecnie obowiązujące.

    Ze zgrozą powołał się na jedną z audycji radiowych, w której poseł Kukiz'15 Marek Jakubiak formułował ignoranckie stwierdzenia, takie jak „Rosja od zawsze była agresywna". Podkreślił, że specjaliści, słysząc takie słowa padające z ust ludzi kształtujących dziś politykę międzynarodową — łapią się za głowy. Nielepsze zdanie ma o obecnym szefie MSZ, którego pamięta jeszcze z czasów młodości. Ubolewa nad tym, że kiedyś — za czasów PRL — poziom ogólnej wiedzy zarówno polityków, dyplomatów, jak i dziennikarzy, było o wiele wyższy. Zaangażowanie ideologiczne, nawet jeżeli było wyczuwalne, nie przysłaniało im faktów i nie uniemożliwiało obiektywnej analizy sytuacji.

    Twierdzi, że dziś uniemożliwia się wykonywanie zwykłych obowiązków politologom, kulturoznawcom, analitykom, motywując „wojną hybrydową" — wymysłem naszych czasów.

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Tematy:
    Zatrzymanie dziennikarza Kiriła Wyszynskiego na Ukrainie (20)

    Zobacz również:

    MSZ Rosji o zatrzymaniu Kiriła Wyszynskiego na Ukrainie
    Sąd zdecyduje o losie Wyszynskiego na Ukrainie
    Unia Europejska apeluje do Kijowa po zatrzymaniu Wyszynskiego
    Media murem za Wyszynskim
    Kirił Wyszynski: „Sześćdziesiąt dni aresztu bez kaucji”
    Wyrok dla Wyszynskiego
    Tagi:
    dziennikarz, media, Kirił Wyszynski, Rosja, Ukraina, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz