00:02 18 Czerwiec 2018
Na żywo
    Wysypisko śmieci

    Polska: śmietnisko Europy i świata

    © Fotolia / Bokan
    Opinie
    Krótki link
    Weronika Książek
    8480

    Pod koniec maja Polską wstrząsnęła seria tajemniczych pożarów sortowni i wysypisk. Płonęły zupełnie jak w „Ziemi obiecanej" Władysława Stanisława Reymonta. Tam swoje zakłady podpalali fabrykanci, aby wypłacano im wysokie ubezpieczenia. Tu mechanizm jest podobny.

    Spłonęło już w sumie około 70 wysypisk — wysypisk takich, które nie są przystosowane do składowania i sortowania śmieci z importu. Ale przecież wszystko i tak w odpowiednim czasie puści się z dymem. I pójdzie do atmosfery. Kolejny raz mamy do czynienia z „polską innowacyjnością" — bo firmy składujące zarabiają kosmiczne pieniądze na podmiotach zagranicznych, pragnących pozbywać się odpadów ze swojego terenu.

    Na ten temat napisano już wprawdzie mnóstwo artykułów. Stawiano przeróżne tezy. A to, że wszystkiemu winni są Chińczycy (którzy do tej pory pełnili rolę śmietnika świata, ale z początkiem 2018 bezczelnie nałożyli embargo na niektóre rodzaje odpadów i już nie pozwalają truć się i zaśmiecać plastikiem do woli), a to, że Polacy za 500 plus kupują nowe meble, by palić w piecu starymi i w ten sposób dokładają swoje trzy grosze do zanieczyszczenia.

    Chciałabym wziąć na warsztat właśnie te dwie teorie. Ale najpierw garść faktów.

    Śmieci zza granicy

    Smog nad Warszawą. Zdjęcie archiwalne
    © AFP 2018 / Janek Skarzynski
    Jeszcze przed chińskim embargiem od 2013 do 2015 sprowadzono do Polski około 400 tys. ton odpadów i wartość ta utrzymywała się na tym poziomie — jednak potem drastycznie wzrosła. W 2016 było to już 700, a w 2017 — 750 tys. ton. Statystyki za 2018 mogą być jeszcze bardziej przerażające, bo Polak, jak wiemy — potrafi. I na chińskim embargu niektórzy zrobili niezły biznes.

    Według GUS Polska sprowadzała w 2016 najwięcej śmieci z Niemiec (356 tys. ton) i Wielkiej Brytanii (247 tys.), ale też z Włoch i Szwecji. Nieco mniej, ale również całkiem sporo — z Litwy, Słowenii, Austrii, Norwegii, Słowacji.

    Grzegorz Waliński, dziennikarz i były ambasador RP w Nigerii poinformował mnie, że nawet z tym krajem Polska zawarła „śmieciową" umowę…

    Polska. Warszawa
    © Sputnik . Mihail Voskresenskiy
    Według oficjalnych statystyk w 2018 odnotowano 63 pożary składowisk — legalnych i nielegalnych, w tym najbardziej spektakularne w Zgierzu pod Łodzią (tzw. „wulkan Zgiezuwiusz") i w Olsztynie. Ale były też inne, nieco mniejsze: w Siemianowicach Śląskich, Piotrkowie Trybunalskim, Dąbrówce Wielkiej, Radomiu, Jastrzębiu Zdroju, a nawet w Warszawie… Mieszkańcom zabroniono otwierania okien, radzono im przeczekać w domach największy armageddon.

    W 2017 odnotowano „tylko" 37 pożarów. Tak podało Ministerstwo Środowiska.

    Kraków, Plac Mariacki
    © Sputnik . Władimir Rodionów
    Sam premier Morawiecki pod koniec maja odgrażał się: „Za dwa tygodnie będziemy mieć konkretne zmiany legislacyjne dotyczące wydawania zezwoleń, działania, kontroli i kar dotyczących składowisk odpadów. Nie może być tak, że walczymy ze smogiem, a z drugiej strony przez pożary dochodzi do zatrucia środowiska. Miarka się przebrała. Wygoniliśmy mafię paliwową, wygonimy mafię śmieciową". Właśnie nadchodzi ten czas. W połowie czerwca zapewne poznamy rządowe propozycje radzenia sobie z plagą.

    Śmieci polskie

    W Polsce rocznie średnio produkuje się 58 mln m3 odpadów komunalnych. W wielu przypadkach śmieci wykorzystywane są jako materiał opałowy.

    Szczególnie niebezpieczne dla zdrowia jest wdychanie tego, co wytwarza się ze spalania plastikowych butelek, folii i kabli — a raczej ich otoczek.

    — Przy spalaniu jednego kilograma odpadów polichlorku winylu — popularnego PCV, z którego wykonane są wykładziny, guma, materiały lakierowane, plastikowe butelki, otoczki kabli, folie, powstaje aż 280 litrów chlorowodoru, który w połączeniu z parą wodną tworzy kwas solny. Spalając jeden kilogram pianki poliuretanowej do powietrza emitowane jest aż 50 litrów cyjanowodoru, który tworzy z wodą truciznę — kwas pruski. Nie można spalać również sklejek czy płyt wiórowych, bo emitowany jest szkodliwy formaldehyd — stwierdziła Grażyna Ratajska z Wydziału Ochrony Środowiska w Poznaniu.

    Jak wynika z raportu Komisji Europejskiej, co roku na choroby wywołane złym stanem powietrza umiera 28 tys. Polaków.

    Ostatnia chwytliwa teoria, która zaczęła krążyć po mediach i wywołuje ogólną wesołość — zakłada, że za zanieczyszczenie powietrza odpowiadają Polacy… pobierający świadczenie 500 plus.

    Prezes Zakładu Gospodarowania Odpadami Komunalnymi w Olsztynie Marek Bryszewski, oświadczył:

    — Meble zalegają plac, gdyż non stop są dowożone; jest to efekt programu Rodzina 500+. Póki nie będzie zorganizowanej selektywnej zbiórki odpadów, z takimi sytuacjami musimy się liczyć — stwierdził, nawiązując do pożaru składowiska w jego mieście.

    Akcja gaśnicza w Olsztynie trwała przeszło 16 godzin, a spłonęło 900 ton mebli składowanych na placu zakładu. Portal debata.olsztyn.pl zaznacza, że na placu ZGOK w Olsztynie na stałe znajduje się około 1,5 tys. ton odpadów wielkogabarytowych. 

    Co robić?

    — Do tej pory role śmietników świata pełniły Indie i Chiny, a przede wszystkim kraje afrykańskie — mówi Sputnikowi Andrzej Gąsiorowski, adwokat, pasjonat ekologii, autor bloga poświęconego przyrodzie. — Ale nawet Afryka w końcu się zbuntowała i odmawia przyjmowania kolejnych ton odpadów. Dlatego ktoś zwietrzył łatwy interes w naszym kraju — który i tak ma już ogromny problem ze smogiem. Wiadomo, zawsze w końcu znajdzie się ktoś, kto te śmieci przyjmie. Jeśli nie będzie to już Afryka — to znajdzie się „nowa Afryka". Dziwi mnie tylko, że po tych wszystkich pożarach służby państwowe jeszcze nie są postawione pod broń i nie pilnują składowisk śmieci — choćby tylko tych legalnych. To jest państwowa afera, w moim przekonaniu dużo większa niż rozdmuchana awantura o Amber Gold. Dlaczego nasze państwo nic z tym nie robi?

    Kiedy przypomniałam mojemu rozmówcy, że premier Morawiecki obiecał interwencję, odpowiedział: — Premier Morawiecki komentuje każde bieżące wydarzenie i obiecuje, że zajmie się tym „wkrótce". Tymczasem spłonęło już koło 70 składowisk, a rząd nadal jest zainteresowany tylko tym, żeby spływały pieniądze na polityków, ich wyborców i beneficjentów ich programów.

    Parlament Europejski
    © AP Photo / Andreas Pechar
    Zapytałam również o wypowiedź dyrektora olsztyńskiej sortowni — czy rzeczywiście pożarom wysypisk winne jest 500 plus?

    — Generalnie ta wypowiedź miała odwrócić uwagę od problemu i przekierować dyskusję na nieco inne tory — mówi mój ekspert. — Jakaś część prawdy w tym jest. Rzeczywiście słyszy się, że rodziny, które otrzymują świadczenie wymieniają sobie w domach meble, ale nawet gdybyśmy mówili o „paleniu nimi" na ogromną skalę, to nadal nie jest trujące w tym stopniu, co spalanie plastików, kabli, czy innych opon. Dwa takie pożary wysypisk z odpadami z tworzyw sztucznych przynosi tak szkodliwe skutki jak kilka ładnych lat ekspozycji na smog — bez porównania…

    Szarańcza na Kanarach
    © AFP 2018 / Samuel Aranda
    — Resort środowiska przygotował projekt nowelizacji ustaw o gospodarce odpadami — mówi z kolej Andrzej Dryszel, szef działu Gospodarka w „Dzienniku Trybuna". — Projekt zakłada przede wszystkim wprowadzenie obowiązku wnoszenia gwarancji finansowych przez przedsiębiorstwa prowadzące magazynowanie odpadów. No i, zaostrzone wreszcie zostaną sankcje. Wprowadzone zostaną nowe kryteria wymierzania kar administracyjnych. Projekt przewiduje też całkowity zakaz przywozu odpadów komunalnych do naszego kraju. Prawdopodobnie jednak pozostanie fikcją, bo nie zawsze łatwo można odróżnić odpady komunalne od niekomunalnych, a poza tym nie bardzo kto ma to kontrolować. Dlatego projekt przewiduje nałożenie dodatkowego zadania na policję…

    Wszystkie te zamierzenia są rozległe i ambitne, jak zwykle w przypadku PIS-owskiej ekipy rządzącej, której zależy przede wszystkim na odpowiednim wydźwięku propagandowym. Zobaczymy, co w rzeczywistości zostanie z tych obietnic i kiedy zaczną być realizowane?

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.


     

    Zobacz również:

    Smog znów spowił Polskę
    Polski biznes „zainstaluje się" w Uzbekistanie
    Polska dawaj! Bo Duda nie przyjedzie...
    Pekińskie władze ogłosiły czerwony alert z powodu smogu
    Polska ucierpi przez sankcje na Iran…
    Żarty z polskiego godła to sport ekstremalny
    Tagi:
    biznes, odpady, finanse, pieniądze, polityka, rząd, zdrowie, ochrona środowiska, przyroda, ekologia, wysypisko, pożar, śmieci, Mateusz Morawiecki, Indie, Afryka, Chiny, Zgierz, Warszawa, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz