12:05 17 Lipiec 2018
Na żywo
    Opinie
    Krótki link
    Konrad Rękas
    11901

    Lubisz zdrową żywność, dbasz o środowisko naturalne - to znaczy, że albo już jesteś pod wpływem rosyjskiej agentury w Polsce, albo wprost stanowisz jej ważne, niebezpieczne ogniwo. Takie wnioski zaprezentowano w głównym programie śledczym telewizji publicznej, pod red. Anity Gargas.

    I można by wzruszyć ramionami albo zarechotać — gdyby przypadek Mateusza Piskorskiego nie wskazywał, że ten długi spis "rosyjskich agentów wpływu" — może okazać się czarną listą do kolejnych aresztowań szykowanych przez PiS.

    WIARA W ANTY-CUDA

    Mnie to się nie przydarzy — to koronna zasada wszystkich przymykających oczy na deptanie praw człowieka we współczesnej Polsce.

    Tak jak są ludzie, którzy głęboko wierzą, że to, co mówią w „Wiadomościach" TVP to święta prawda — i premier Morawiecki ożywił gospodarkę, minister Ziobro zaostrzył kodeks karny, rząd PiS stawia się możnym tego świata, sadza aferzystów i trzepie podatki z zachodnich korporacji — tak nie tylko ci sami ludzie są równie pewni, że nic złego się w Polsce nie dzieje.

    Samochód TVP
    © AP Photo / Czarek Sokolowski
    Samochód TVP
    Że nasze państwo nie jest upokarzane przez sojuszników, że biurokracja może nie maleje, ale jednak jest jakaś taka bardziej nasza, że wreszcie nie sądzi się ludzi za przekonania i że nie jest tak, że właściwie każdego można zamknąć, zniesławić, sponiewierać.

    Tak to już bowiem jest, że takie negatywne, ponure zdarzenia przydarzają się jednostkom, które stają następnie bezradne, widząc Polskę A.D 2018 taką, jaka naprawdę jest.

    Dopóki ktoś sam nie stanie się ofiarą III RP — dopóty wrodzony polski optymizm będzie zmuszać do zamykania oczu. I dlatego programy tak głupie i bezczelne, jak „Magazyn śledczy Anity Gargas" są tak potrzebne — bo niczym „Miś", „otwierają oczy niedowiarkom".

    Tropienie „rosyjskiej agentury w Polsce" to dziś zajęcie popularne, intratne i nader łatwe.

    Instrukcje jak rozpoznać „rosyjskiego trolla" są dostępnie powszechnie — generalnie jest nim każdy, kto nie głosuje na PiS, nie czyta „tygodników niezależnych", nie ogląda „Wiadomości" TVPiS (lub się z nich podśmiechuje), „agenturą wpływu" są też wszyscy widzący, że może poza mocno zmodyfikowanym 500+ i likwidacją gimnazjów — nie udało się zrealizować żadnej z przedwyborczych obietnic Prawa i Sprawiedliwości. Co najmniej pod rosyjskim wpływem" są dostrzegający ekspansję ukraińskiego nazizmu, podliczający koszty zależności od USA i czujący wstyd i upokorzenie po kolejnych napaściach Izraela na Polskę. Sam mechanizm opisu „partii rosyjskiej" jest zresztą jeszcze prostszy. Wystarczy zebrać wszystkie poglądy, których obecna władza nie lubi, które tępi i których się boi — ogłosić, że właśnie je wyznają „rosyjscy agenci" i potem ma się już prosty dowód, że tylko „ruscy agenci" są przeciw…!

    SENS JEST NAJMNIEJ WAŻNY

    Magazyn red. Gargas z pewnością jest audycją śledczą. Przecież gdyby nazywał się „kulinarny" to by był o gotowaniu…

    Wprawdzie cała technika wywiadowcza pani redaktor, jaką zaprezentowano — sprowadzała się do uruchomienia Wikipedii, filmowania dziadka ze Stowarzyszenia Polska-Wschód spod stołu oraz udawania telewizji regionalnej w rozmowach z przesłuchiwanymi podejrzanymi — ale skoro nazywało się to „śledczością", to przecież pewnie nie od śledzi…

    Czasami najgłupsze nawet drobiazgi składają się jednak na całkiem cwany plan większy. Program red. Gargas dobrze ilustruje m.in. co stało się z językiem tak zwanego dyskursu publicznego w Polsce.

    Oto kilkanaście lat zohydzania takich pojęć jak „wspólnota", „dobrobyt", „walka z wojną" „awans cywilizacyjny"dobro wspólne" ma w założeniu kreatorów nowego jedynie obowiązującego słownictwa politycznego wystarczyć, by widzowie poczuli oburzenie i obrzydzenie, gdy pokazywani w programie działacze KPP i innych środowisk lewicowych odwołują się do tych powszechnie do niedawna przecież uznawanych wartości!

    Dwa haki — „komuna" i „Ruscy" mają zamykać całą dyskusję w Polsce. Nieważne, czy to co mówisz ma sens, czy jest przyzwoite, mądre, uczciwe — jeśli kojarzy się z „komunistami i Ruskimi", ma zostać z góry zdyskwalifikowane. A co się z „komuchami i Ruskimi" ma kojarzyć — określają hunwejbini pokroju red. Gargas.

    NAJLEPSZA DEFINICJA Prawa i Sprawiedliwości

    Siłą chińskiej rewolucji kulturalnej, w której wykazywali się funkcjonariusze pokroju śledczego pionu TVPiS — były tak zwane Dazibao, Gazetki Wielkich Hieroglifów. Różnica polega na tym, że w Chinach Mao używano ich do zwalczania analfabetyzmu, a w Polsce Kaczyńskiego analogiczne programy telewizyjne i publikacje służą do wtórnego analfabetyzmu wywoływania. W dodatku analfabetyzmu połączonego z napadami zaniku pamięci krótkoterminowej — bowiem taka śledczość red. Gargas sprowadza się do przekonania, że widz po mniej więcej 10 minutach nie będzie kojarzył, że odpowiedź sekretarza Zmiany Tomasza Jankowskiego na temat honorariów za wykłady Mateusza Piskorskiego na uniwersytetach nie jest bynajmniej dowodem na tego drugiego pracę na rzecz obcego wywiadu.

    Pomnik w Mikolinie
    © Zdjęcie : Tomasz Trump
    A sam fakt, że lider Stowarzyszenia KURSK, Jerzy Tyc ma także konto w rosyjskim banku — nie czyni go automatycznie Tajemniczym Don Pedrem w służbie wiadomych sił. Autor niniejszego tekstu ma np. konto w banku szkockim — a mimo to nie jest jakoś agentem wywiadu szkockiego. I to się dopiero nadaje na Magazyn Śledczy, prawda?

    Takich znieważeń elementarnej logiki i szacunku do inteligencji widza jest zresztą w takich programach zawsze mnóstwo, a kiedy nawet coś się w nich komuś wymsknie naprawdę i na poważnie — to przecież niechcący. „Jedni robią to dla pieniędzy, inni dając się nabrać na szczytne idee, a inni w ramach agenturalnej działalności na rzecz obcego mocarstwa" — zaczęła swój program red. Gargas, przedstawiając tym samym mimowolnie absolutnie genialny i kompletny opis… Prawa i Sprawiedliwości.

    ELIMINUJĄ KONKURENCJĘ?

    Poza ujawnieniem głupio-pazerno-agenturalnego charakteru partii rządzącej obecnie III RP — red. Gargas udało się także uchylić także rąbka tajemnicy: czemu u licha od 25 miesięcy Mateusz Piskorski przebywa w areszcie.

    Oto rzecznik resortu służb specjalnych, Stanisław Żaryn triumfalnie ogłosił, że przestępstwo Piskorskiego polega na „próbie zarejestrowania partii politycznej".

    W ten sposób Żaryn i Gargas ostatecznie udowodnili, że Piskorski siedzi po prostu za politykę i w ramach represji za traktowanie III RP jako państwa demokratycznego.

    Program red. Gargas miał także bohaterów tragiczno-komicznych.

    Oto udział w nim miał być zapewne rehabilitacyjnym come-backiem Bartosza Kownackiego, byłego wiceministra obrony narodowej — ochotniczego i entuzjastycznego obserwatora poprzednich zwycięskich dla Władymira Putina wyborów prezydenckich w Rosji, którego naprawdę w swoim czasie trzeba było wręcz miarkować w objawianiu przesadnej wręcz miłości do administracji (i biznesu) Federacji Rosyjskiej. Czyżby teraz gardłując w TVPiS na rzecz delegalizacji „pro-rosyjskich komunistów" — pos. Kownacki eliminował po prostu zazdrośnie konkurencję?

    Występujący w roli pożytecznego idioty PiS niegdyś całkiem rozsądny i zasłużony ex-poseł KPN, Adam Słomka podsunął nawet klucz do takiej elimanacji: „ekologiczni, pro-społeczni, za zdrową żywnością" i tym samym zdobył nagrodę paranoika roku, nie rozwiewając jednak obaw, że w tym szaleństwie może być metoda.

    Wydźwięk pozornie tylko żenująco-śmiesznego programu red. Gargas jest bowiem jasny: „może jesteś tylko naiwny, może tylko ogłupiony — ale i tak możesz być ruskim agentem, choćbyś sam o tym nie wiedział! Dopiero gdy cię złapiemy i skierujemy na odpowiedni odwyk — dopiero wtedy szczerze pokochasz Wielkiego Brata Jarosława i poprosisz o założenie maski z wygryzającym twarz szczurem swojej ukochanej. I będziesz, k… szczęśliwy, bo my ci tak mówimy!". Jest już coraz bardziej oczywiste, że o „działalność w interesie obcego mocarstwa" — może zostać oskarżony każdy i za wszystko. I niech nawet PiS-owcy nie mają złudzeń. Kiedy tylko Prezes wyciągnie drugie kolano (a może i tuż przed) — polowanie na „ruskich agentów" zacznie się w samej partii, żeby zawczasu wyeliminować konkurentów do schedy. I zastosowane zostaną te same, testowane obecnie na niewinnych sztuczki i oskarżenia.

    Prawdziwy problem z hunwejbinami miłości i pokoju, pokroju red. Gargas — jest taki, że w wyniku ich nie wiadomo do końca: szczerej, czy tylko pazernej działalności — być może nawet III wojny światowej nie będzie.

    Ale jeśli nawet nie polegniemy wszyscy w walce o pokój — to na pewno nas w jej ramach solidnie sponiewierają.

    A jeśli nie nas samych — to nasz gust estetyczny i inteligencję, zmuszając do oglądania takich programów.

    Bo to przecież trochę jak z pornografią: jeśli już ją ktoś musi pisać czy kręcić — to niech ona chociaż nie będzie taka głupia i nudna.

    Konrad Rękas, polski publicysta

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Agenci Kremla i wojna hybrydowa: ABW w służbie lepszego trollingu
    Mateusz Piskorski: Sprawa sumienia polskiego
    Hybrydowy generał ABW
    „Ocenzurowano": Mateusz Piskorski - dla Sputnik Polska
    Rosja domaga się w OBWE przejrzystego procesu ws. zakazu wjazdu do Polski dla Swiridowa
    Co myśmy właściwie takiego zrobili pani Applebaum?
    Piskorski siedzi, a ABW jest w czarnej dupie
    ONZ żąda uwolnienia Piskorskiego
    Piskorski pobity, polskie media milczą
    Reportaż z kraju barbarzyńców
    „Aresztowanie Mateusza Piskorskiego przeprowadzono na bezpośrednie polecenie CIA”
    Sławomir Dębski w Moskwie: „Śnieg pada"
    Tagi:
    pornografia, etyka dziennikarska, dziennikarz, wojna hybrydowa, wojna informacyjna, Stowarzyszenie KURSK, Rząd RP, ABW, TVP, Prawo i Sprawiedliwość, Adam Słomka, Anita Gargas, Stanisław Żaryn, Mateusz Morawiecki, Jerzy Tyc, Zbigniew Ziobro, Mateusz Piskorski, Jarosław Kaczyński, Władimir Putin, Kreml, Chiny, Izrael, USA, Rosja, Warszawa, Moskwa, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz