19:46 21 Lipiec 2018
Na żywo
    Białe bociany w gnieździe. Czechy

    Europejskie dotacje mogą doprowadzić do katastrofy ekologicznej w Czechach

    © AFP 2018 / CTK, Radek Petrasek
    Opinie
    Krótki link
    2151

    Czeski ornitolog Václav Zámečník powiedział, że w związku z unijnymi dotacjami zmienia się mentalność czeskich rolników, którzy coraz bardziej konsumpcyjnie odnoszą się do ziemi, przygotowując pod uprawę areały zamieszkania różnych gatunków ptaków i zwierząt, w wyniku czego wymiera czeska fauna.

    Sputnik porozmawiał na ten temat z Lenką Bochnickovą, przedstawicielką Wrdy i wiceprzewodniczącą Towarzystwo Zdrowia Wrdy.

    Masyw Kamienne Mogiły w rejonie melitopolskim na Ukrainie
    © Zdjęcie : Press Service of the National Reserve "Stone Grave"
    - Panuje opinia, że unijne dotacje dla czeskich rolników maja negatywny wpływ na środowisko. Rolnicy przestają dbać o środowisko i „męczą" ziemię kukurydzą i rzepakiem. Co Pani o tym myśli?

    — Z pewnością dotacje szkodzą (środowisku — red.). Jeśli dotacje wspierają produkcję bioetanolu i biopaliwa, nie dziwmy się temu, co dzieje się na naszych polach.

    Uprawiana jest kukurydza, traktory jeżdżą po polu, zebrane zboże odwożone jest do Polski, gdzie poddawane jest procesowi suszenia, i stąd znów trafia do nas i tutaj zaczyna się tak zwana ekologiczna produkcja. Do marca tego roku w charakterze paliwa do produkcji alkoholu wykorzystywano węgiel. Rano pociąg przywiózł pięć wagonów węgla, nieco później wywiózł trzy cysterny bioetanolu. Na podstawie danych produkcyjnych można obliczyć, że do produkcji 1 kg etanolu potrzbea 0,7 kg węgla, 2,86 kg kukurydzy i aż 10,4 litrów wody z rzeki Doubravy. Potrzebne są ponadto rozmaite chemikalia i energia elektryczna.

    Żniwa pszenicy w Kraju Krasnodarskim
    © Sputnik . Vitaliy Timkiv
    Ogromne spożycie wody jest przede wszystkim problemem letnich suchych miesięcy. Rzeka przeobraża się wtedy w nieduży strumień, a produkcja spirytusu zabiera ostatnie krople wody, która powinna być raczej wykorzystywana do celów ekonomicznych, oczyszczana, a następnie wykorzystywana od nowa. Każdy, kto choć raz w życiu robił śliwowicę, rozumie, że z niecałych trzech kilogramów kukurydzy nie da się wyprodukować 1 kg 99%-owego alkoholu. No chyba, że jest się czarodziejem.

    - To nie brzmi zbyt ekologicznie…

    — Panuje opinia, że produkcja biopaliwa ma na celu zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych w czasie spalania. To, że przy produkcji samego biopaliwa do atmosfery przedostaje się ogromna ilość gazów cieplarnianych, nikogo nie martwi. U nas nas w dwóch wsiach za sprawą produkcji alkoholu pogorszyła się jakość powietrza.

    Bez dotacji na uprawę kukurydzy i produkcję biopaliwa nigdzie nie byłoby tak szalonej produkcji (alkoholu — red.).

    Kolejny problem polega na tym, że absolutna większość rolników nie jest właścicielem ziemi, którą uprawiają. Nie mają więc oni żadnej motywacji, żeby dbać o cudze pola. Od dziesięcioleci pola są nienawożone, nawet słoma odwożona jest do biogazowych elektrowni, jak i wszystko pochodzenia organicznego, co mogłoby poprawić jakość gruntu. Zamiast naturalnego rozkładu, życia w glebie, my tylko pryskamy, pryskamy, pryskamy. Wydaje mi się, że sytuację bardzo dobrze ilustruje wyrażenie o tym, że ziemia tylko „trzyma rośliny". Niestety.

    Myślę, że w Czechach dzieje się naprawdę źle. Przez susze i inwazję kornika umierają drzewa iglaste. Martwe drzewa, nie tylko iglaste, są bardzo niepokojącym sygnałem. Umierają „dorosłe" osobniki różnych gatunków. Jeśli wokół posadzi się silniejsze drzewa liściaste, kto produkować będzie tlen zimą?

    Jeśli popatrzeć na czeskie pola, widzimy smutny obraz. Wszędzie rzepak, pszenica, kukurydza. Czasem tylko można zobaczyć coś innego. Warzywa i wiele innych kultur importujemy z zagranicy.

    - Jak można rozwiązać tę sytuację?

    — Oczywiście zmiana zasady dotowania mogłaby rozwiązać wiele problemów. Tak jak teraz rolnicy czerpią korzyść z uprawy pszenicy, kukurydzy i rzepaku, tak mogliby ją czerpać z uprawy warzyw i wszystkiego innego. Tak abyśmy stali się produkcyjnie niezależni. Z mocarstwa ziemniaków przemieniliśmy się w importera. I raczej niesłusznie, jeśli jabłka kosztują u nas drożej niż przywiezione z drugiego końca świata banany.

    Zobacz również:

    Katastrofa ekologiczna w Donbasie: zniszczono zbiornik z trującymi odpadami
    Katastrofa w Czarnobylu nie była przypadkowa?
    Indiom grozi ekologiczna katastrofa
    Tagi:
    środowisko, katastrofa, rolnictwo, dotacje, alkohol, kukurydza, rzepak, Unia Europejska, Czechy
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz