23:05 20 Październik 2018
Na żywo
    Premier Wielkiej Brytanii Theresa May

    May grozi Europie Putinem i żąda pieniędzy

    © Sputnik . Alexey Vitvitsky
    Opinie
    Krótki link
    Iwan Daniłow
    13361

    Daleko nie nowy, ale w żaden sposób nie starzejący się szablon ukraińskiej propagandy, która już od kilku lat wyjaśnia mieszkańcom Ukrainy, że „trzeba wszystko znosić (wzrost cen gazu, prezydenta Poroszenkę, parady gejowskie itp. – przyp. red.), bo „Putin zaatakuje” nagle znalazł nowy kraj bytowania.

    Teraz „putinowskie zagrożenie” aktywnie wykorzystuje rząd Theresy May, aby zmusić Unię Europejską do ustępstw w rozmowach w sprawie wyjścia Wielkiej Brytanii ze Wspólnoty. Można byłoby uznać to za żart, gdyby nie dość szanowane zachodnie media, np. amerykańska agencja prasowa Bloomberg, nie informowały o tym, że właśnie „argument Putina” stał się w ostatnim czasie ulubionym instrumentem nacisków Londynu na Brukselę. Ponadto istnieją uzasadnione podejrzenia, że dalej będzie tylko gorzej, w tym sensie, że tych, co chcą wykorzystać „rosyjskie zagrożenie” jako instrument dostępu do europejskich pieniędzy, jest coraz więcej.

    W nagłówku swojego ostatniego artykułu o przebiegu negocjacji między Londynem a Brukselą agencja Bloomberg poinformowała, że „Wielka Brytania powołuje się na radość Putina jak na powód zawarcia umowy ws. wyjścia z Unii Europejskiej”.

    Wydaje się, gdzie Brexit, a gdzie „radość Putina”? Logiczny schemat brytyjskich dyplomatów wygląda na dość złożony. Ich argumenty: Putin życzy źle Wielkiej Brytanii i w ogóle „highly likely”, że otruł Skripala (brytyjskie MSZ do tej pory nie wstydzi się odwoływać do tej farsy). Jeśli Bruksela mocno skrzywdzi Londyn i osobiście Theresę May w procesie negocjacyjnym w sprawie wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej, czyli zmusi Londyn do zapłacenia kilkudziesięciu miliardów euro grzywny i zamknie dla tego kraju rynek europejski, wówczas Putin będzie odczuwać tę „radość”, o której piszą w swoich nagłówkach amerykańscy dziennikarze.

    Zakłada się, że w żadnym razie nie można zrobić przyjemności rosyjskiemu prezydentowi, czyli porozumienie powinno zostać zawarte na najbardziej korzystnych warunkach dla Wielkiej Brytanii i Theresy May.

    Być może negatywna reakcja europejskich negocjatorów na strategię oraz taktykę brytyjskich odpowiedników wywołuje w Londynie określony dyskomfort i wyjątkowy brak zrozumienia. Jak poinformował Bloomberg, „Unia Europejska nalega na to, że Wielka Brytania nie może mieć takiego samego poziomu integracji, jak państwa członkowskie. Źródło dyplomatyczne w brytyjskim rządzie, które uczestniczy w brukselskich negocjacjach, twierdzi, że brutalny rozwód i przyszłe stosunki, które nie działają na korzyść żadnej ze stron, będą porażką dla wszystkich. Twierdzi też, że tylko Kreml i rządy innych państw, które nie przepadają za europejską demokracją, będą się z tego cieszyć. Wielka Brytania jest sfrustrowana z powodu tego, że wiele brytyjskich propozycji dotyczących stosunków z UE po opuszczeniu Wspólnoty przez Wielką Brytanię jest od razu odrzucanych przez Komisję Europejską”.

    Czołg T-72 podczas eliminacji do konkursu Biathlon pancerny 2016 w obwodzie czelabińskim
    © Sputnik . Aleksander Kondratiuk
    Najwyraźniej sama myśl, że ktoś nie jest gotów podporządkować się żądaniom Londynu i że w Europie są politycy spokojnie reagujący na perspektywę zadowolenia Rosji z powodu cierpień May, jest źródłem stałej frustracji brytyjskiego rządu, a ze stałej frustracji może rozwinąć się prawdziwa nerwica z niemożliwymi do przewidzenia konsekwencjami. Najbardziej nieprzyjemną z nich będzie chęć powtórzenia „sprawy Skripalów”, bo jej rezultaty do tej pory traktowane są przez brytyjską dyplomację jako wielki sukces. Trudno w to uwierzyć, ale nawet teraz, po całkowitej dyskredytacji oficjalnej wersji brytyjskiego rządu, Boris Johnson odwołuje się do „sprawy Skripalów”, aby udowodnić wyspiarskiemu audytorium, że „Wielka Brytania po Brexicie nie będzie izolowana” i że cały świat jest z Londynem. Ponadto skandal wokół „otrucia stulecia” jest wykorzystywany przez tego ministra jako argument na rzecz tego, że międzynarodowe wpływy Wielkiej Brytanii znajdują się na bardzo wysokim poziomie. Johnson bezpośrednio mówi o tym w swoim nowym programowym artykule dotyczącym Brexitu, który pojawił się 22 czerwca w „The Sun”:

    „Jeśli chodzi o brytyjskie wpływy, spójrzcie na to, jak świat odpowiedział na próbę zabójstwa Skripalów. W bezprecedensowym geście dyplomatycznego współczucia 28 państw wydaliło rosyjskich szpiegów na znak protestu przeciwko bezlitosnemu użyciu gazu paralityczno-nerwowego noviczok w Salisbury.

    Mówiono nam, że Brytania będzie w izolacji. Mówiono nam, że nie będziemy mieć przyjaciół. Mówiono nam, że stracimy odwagę. Co oni wiedzą o naszym kraju i jego duchu? To duch nowej Globalnej Brytanii — pewnej siebie, otwartej, internacjonalnej, swobodnie handlującej. Brytanii, którą budujemy w rządzie pod kierownictwem Theresy May”.

    Na marginesie tej wzruszającej tyrady Borisa Johnsona należy zaznaczyć, że tez „Wielka Brytania jest bardzo wpływowym krajem” oraz „Wielka Brytania jest zmuszona do użycia przypuszczalnej „radości Putina” w rozmowach z Brukselą nie można logicznie połączyć. Jest oczywiste, że gdy Komisja Europejska podnosi miecz nad londyńskim City i przygotowuje się do faktycznego zniszczenia brytyjskiego sektora bankowego, pozbawiając go dostępu do europejskiego rynku — brytyjscy dyplomaci niech sobie mieszają w negocjacje choćby Putina, choćby Marsjan, choćby Reptilian — co mają z tym wspólnego brytyjskie wpływy? One nie istnieją. Jest upokorzony kraj, który bardzo nie chce tracić dochodów i wpływów, które mu zapewnia to samo City. Cena wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej, jeśli Komisja Europejska nie ustąpi Theresie May, wynosi około 5,3 biliona funtów (około 6 bilionów euro). Właśnie tyloma europejskimi aktywami zarządzają brytyjskie banki, której już niedługo zostaną pozbawione prawa do tego i co za tym idzie nie będą mogły na nich zarobić.

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    „Rosja powinna nazywać się Moskowia”
    Dwukrotny Bohater ZSRR - Władimir Kokkinaki (archiwalne wideo)
    „Mundial to wielki festiwal kontaktów międzyludzkich”
    Tagi:
    Brexit, Unia Europejska, Theresa May, Boris Johnson, Russia, Wielka Brytania, Rosja
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz