Widgets Magazine
07:47 22 Wrzesień 2019
Czołg amerykańskiej armii M1A2 Abrams w czasie wspólnych manewrów z armią Bułgarii

Co chce powiedzieć NATO, mówiąc o złych drogach w Europie?

© AFP 2019 / Dimitar Dilkoff
Opinie
Krótki link
3213
Subskrybuj nas na

NATO nie zdąży na wojnę z Rosją z powodu biurokracji i złego stanu dróg - piszą amerykańskie media. Politolog Michaił Smolin podzielił się na antenie radia Sputnik swoją opinią na temat celów, jakie mogą przyświecać autorom tego rodzaju publikacji.

W razie konfliktu z Rosją wojska NATO mogą przegrać pierwszą fazę konfliktu z powodu złego stanu dróg i biurokracji. Zanim główne jednostki Sojuszu dotrą do wschodnich granic, rosyjska armia zajmie wszystkie kraje bałtyckie — pisze The Washington Post.

Bundeswehra
© AP Photo / Matthias Schrader
Jak zauważa gazeta, problem ujawniły testy wojenne przeprowadzone przez amerykańskie dowództwo w Europie. Na przykład amerykański sprzęt wojskowy wracał drogą kolejową z Gruzji (tam odbywały się manewry) do Niemiec (miejsce stałej dyslokacji) cztery miesiące — przez cały ten czas żołnierze jednostki pozostawali bez środków transportu. Ponadto, pisze gazeta, tory kolejowe w państwach bałtyckich są szersze od torów w Europie Zachodniej, dlatego sprzęt należało rozładować i załadować z powrotem.

Autorzy tekstu zauważają, że zwykłe trasy w Europie Wschodniej nie nadają się dla ruchu wojsk NATO nie tylko z powodu złego stanu dróg, ale też specyfiki ukształtowania terenu. Na przykład jednopasmowa trasa z Polski do Litwy biegnie między jeziorami, wypadek jednej wielkogabarytowej maszyny może skutecznie zablokować ruch. Co się tyczy mostów, jest ryzyko, że zawalą się pod ciężkim sprzętem.

Problemy stwarza też biurokracja — czytamy w artykule. Na przykład na terytorium Niemiec przerzucenie sprzętu możliwe jest tylko w dni powszedni i porą nocną, a Szwecja prosi o pozostawianie wniosku o przemieszczenie wojsk na trzy tygodnie przed planowaną operacją. Gazeta zauważa, że w przypadku wybuchu prawdziwej wojny bariery biurokratyczne zostaną zniesione, ale w razie konfliktu lokalnego mogą spowodować znaczną utratę czasu.

Politolog i doktor nauk historycznych Michaił Smolin skomentował publikację na antenie radia Sputnik.

Takie oświadczenia i wnioski pojawiają się regularnie, przynajmniej raz w miesiącu. Autorzy chcą poprzez nie powiedzieć, że należy inwestować w infrastrukturę państw Europy Wschodniej, przygotowywać ją do tego, żeby formacje wojskowe NATO lepiej się tam czuły. Poprzez tego rodzaju publikacje przygotowywany jest grunt informacyjny pod znaczące inwestycje w Europę Wschodnią właśnie w sferze wojskowej. Tego rodzaju oświadczenia budzą obawy — po co państwa NATO rozwijają infrastrukturę wojskowo-transportową, jeśli nie po to, żeby umacniać się przy naszych granicach i zwiększać kontyngenty.

„Dlatego trzeba bardzo uważnie śledzić wydarzenia, obserwować, czy nie pojawią się poważne programy finansowania zmian w wojennej infrastrukturze w krajach bałtyckich i ogólnie w Europie Wschodniej. Trzeba dbać o to, żeby umacnianie potencjału wojskowego na naszych granicach nie pozostawało bez odpowiedzi z naszej strony. Dlatego że tego rodzaju przygotowania ze strony NATO nie mogą mieścić się wyłącznie w ramach systemu „powstrzymywania Rosji". To już działania ofensywne.

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Amerykańskie wojska potrzebne od zaraz. Zapłacimy
Transatlantycki spór: Polska w politycznym potrzasku
„Awangard" jądrowy. Jak Rosja odzyskuje globalną równowagę sił
Tagi:
infrastruktura, NATO, Europa Wschodnia, USA
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz