19:57 17 Październik 2018
Na żywo
    Władimir Putin i Donald Trump

    Putin ma to, czego chce Trump i czego boją się Polacy

    © AP Photo / Dmitri Lovetsky
    Opinie
    Krótki link
    Iwan Daniłow
    10733

    Gdyby o reakcji zachodnich ekspertów na nadchodzące spotkanie Donalda Trumpa i Władimira Putina nakręcono hollywoodzki film, to nazywałby się pewnie „Strach i nienawiść w Helsinkach".

    Obserwując jawną histerię tych, dla których sama tylko możliwość bezpośrednich negocjacji rosyjskiego i amerykańskiego prezydenta jest prawie końcem świata należy podkreślić, że ludzie ci żyją w swoim własnym świecie, przepełnionym irracjonalnymi lękami i halucynacjami o nieznanym pochodzeniu.

    Na przykład sekretarz stanu w Kancelarii Premiera Polski Anna Maria Anders powiedziała, że zwolennicy USA w UE mają obawy w związku z nadchodzącym szczytem: „Jesteśmy jednoznacznie zaniepokojeni. Martwimy się, ponieważ nie da się przewidzieć, jakie deklaracje padną na szczycie. Putin może być bardzo czarujący i pytanie polega na tym, jak zareaguje na to Trump". Słowa Anders pokazują, jak bardzo polscy politycy boją się, że prezydent USA, kierując się swoimi względami strategicznymi zostawi ich wszystkich na pastwę losu. Tłumaczy to również, dlaczego proamerykańscy politycy i eksperci drżą o swoją przyszłość.

    Prezydent USA Donald Trump
    © AFP 2018 / Mandel Ngan
    Aby mieć pełen ogląd sytuacji warto jest przyjrzeć się temu, jak zbliżający się szczyt odbiera „ekspert ds. Rosji" i były ambasador USA w Moskwie Michael McFaul. Obserwując jego konto na Twitterze można zobaczyć, jakie katusze przeżywa na samą tylko myśl o potencjalnych ustępstwach Trumpa.

    „Republikanie rozgniewali się, kiedy Obamie nie udało się powstrzymać Putina przed aneksją Krymu, ale teraz wielu z nich milczy, kiedy Trump zastanawia się, czy nie zaakceptować tej aneksji. To milczenie świadczy o waszych zasadach i podejściu strategicznym do amerykańskich interesów narodowych".

    Szkoda, że pan McFaul nie wysilił się i nie wytłumaczył, dlaczego negowanie prawa krymian do samostanowienia stoi w sprzeczności z interesami szeregowego mieszkańca Oklahomy czy Teksasu. Ale można go w sumie zrozumieć — jest przecież zbyt zajęty wymienianiem „przewinień" Trumpa: „W ciągu ostatnich dwóch tygodni Trump zaprosił Rosję do uczestnictwa w G7, negował ingerencję Rosji w amerykańskie wybory w 2016 roku, zasugerował uznanie aneksji Krymu, wycofanie się z Syrii oraz redukcję amerykańskich wojsk w Niemczech. A co w zamian za te ogromne ustępstwa poprosił zrobić Putina?"

    W zamyśle pytanie pana Michaela McFaula miało być oczywiście retoryczne, ale w praktyce istnieje co najmniej jedna wersja odpowiedzi: Trump potrzebuje rosyjskiego wsparcia, aby utrzymać ceny na rynku naftowym. Z jednej strony jest to związane z tym, że USA „wypadły" z rynku irańskiej ropy (właśnie z powodu wprowadzonych sankcji), a z drugiej z tym, że próby Trumpa, który chciał „wycisnąć" dodatkowe objętości ropy z Arabii Saudyjskiej skończyły się niepowodzeniem. I czy to się McFaul'owi podoba, czy nie, najważniejszy „wentyl" globalnego rynku ropy znajduje się właśnie na Kremlu, o czym Trump doskonale wie.

    Opinia McFaula, że Trump sugeruje zmniejszenie obecności wojskowej USA w Europie, szczególnie w Niemczech nie jest bynajmniej wynikiem halucynacji czy paniki dyplomaty. W amerykańskich mediach podawana jest przecież informacja, że Pentagon ma policzyć możliwe wydatki na „zakrojone na szeroką skalę wycofanie wojsk z Niemiec". Był to właśnie temat materiału, który opublikowała „Washington Post".

    Najważniejsze w całej tej historii jest to, że Trump jest gotów pójść na bezpośredni kontakt pomimo jawnej toksyczności politycznej szczytu w Helsinkach.

    Jedyna możliwa przyczyna — Władimir Putin ma coś, czego bardzo potrzebuje amerykański lider, przy czym potrzebuje dość pilnie. Należy podkreślić, że szczyt i przygotowania do niego to osobista inicjatywa Trumpa, który niczym buldożer toruje drogę do spotkania, pomimo sprzeciwu  swojego otoczenia.

    Tymczasem słynny „waszyngtoński jastrząb" John Bolton chociaż jest niezadowolony ze stanowiska prezydenta, musi jednak wykonywać jego polecenia — i chociaż nie gwarantuje pomyślnego szczytu, to jest to naprawdę dobry znak.

    I nawet jeśli negocjacje oprócz wspólnego oświadczenia stron, że „lepiej rozmawiać, niż prowadzić konflikt" nie przyniosą żadnych konkretnych umów, będzie to już spory sukces.

    Chcąc nie chcąc Trump zasygnalizuje całemu światu, że nawet kraj, który pretenduje do hegemonii na świecie musi dogadywać się z Rosją i chociażby dlatego Władimir Putin powinien pojechać do Helsinek.

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Putin i Trump: spotkanie przełomów czy konsensusu?
    Czego Trump oczekuje od spotkania z Putinem
    Putin i Trump spotkają się w Helsinkach, podano datę
    Putin spotka się z Trumpem
    Spotkanie Putin-Trump: trudnemu partnerowi lepiej pochlebiać
    Putin o spotkaniu Trumpa i Kim Dzong Una
    Putin spotka się z Trumpem w Wiedniu?
    Trzecia wojna światowa według Władimira Putina
    Tagi:
    dyplomacja, polityka, Unia Europejska, Barack Obama, Michael McFaul, Donald Trump, Władimir Putin, Polska, USA, Rosja
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz