01:11 21 Październik 2018
Na żywo
    Mateusz Morawiecki

    Macki Putina sięgają daleko

    © AFP 2018 / Ben STANSALL
    Opinie
    Krótki link
    Agnieszka Wołk-Łaniewska
    201313

    Jednym z bardziej fascynujących zjawisk polskiego życia politycznego jest głoszony przez obie prawice dogmat, iż gwarancja polskiego bezpieczeństwa leży w jak najgorszych stosunkach z Rosją.

    Jest to jedna z tych treści, które umykają zwykłej logice i dają się pojąć jedynie w kategoriach logiki narodowo-mesjanistycznej, dostępnej wyłącznie rozumowi aktywisty patriotycznej prawicy.

    A i to nie każdemu.

    MORAWIECKI OJCIEC ZRDADZIECKI

    Kornel Morawiecki, legendarny, acz dość ekscentryczny działacz opozycji antykomunistycznej, dziś szerzej znany jako ojciec premiera, udzielił wywiadu agencji RIA Novosti — co samo w sobie  jest już w oczach prawdziwych patriotów czynem zdradzieckim.

    Mało tego, Morawiecki  powiedział w tym wywiadzie rzeczy, które można uznać za wzywanie premiera rządu RP do zdrady narodowej.

    Powiedział bowiem nie tylko, że dobre stosunki między Polską a Rosją leżą w interesie obydwu krajów — to jeszcze uchodzi za cenzuralne, pod warunkiem, że w po nim następuje ciąg upokarzających dla Rosji warunków — ale także, że Polska powinna się o nie starać.

    Kornel Morawiecki
    CC BY-SA 3.0 / Konrad Wereszczyński / Kornel Morawiecki
    Kornel Morawiecki
    Na przykład — o zgrozo! — że jego syn, prezes Rady Ministrów Rzeczpospolitej Polskiej, powinien pogratulować Władimirowi Putinowi zwycięstwa w wyborach prezydenckich.

    Mało tego: zwrócił się do rosyjskiego prezydenta z prośbą (użył słowa „prosić"!), żeby nie powtarzał tego błędu i pogratulował wyboru następnym polskim zwycięzcom.

    Dalej było już tylko gorzej.

    Ojciec premiera rządu RP zażądał, żeby prezydent Polski spotkał się z Putinem („jak Trump może, to czemu nie Duda"), mówił o „bohaterstwie rosyjskiego narodu w II wojnie światowej", a nawet stwierdził, że radziecka okupacja była lepsza od niemieckiej, a Polska sama nie wyzwoliłaby się od Niemców. 

    Pomnik Iwana Czerniachowskiego w Pieniężnie
    © Zdjęcie : The press-service of the Embassy of Russia in Poland
    Ustawę o usuwaniu pomników radzieckich żołnierzy, poległych przy oswobadzaniu naszego kraju, nazwał „błędem" i „małostkowością". I to nie koniec.

    Plując w twarz pryncypiom polskiej polityki zagranicznej stwierdził, iż fakt, iż Polska  mogłaby być pomostem między Europą i Rosją, jest ważniejszy niż Nord Stream I i II.

    Na szczęście dla naszej ojczyzny, syn Kornela Morawieckiego nie ulega zdradzieckim podszeptom ojca.

    Dzień po feralnym wywiadzie, występując w Strasburgu w debacie na temat przyszłości Unii Europejskiej, Mateusz Morawiecki zaprezentował pełne spektrum wzniosłej polskiej rusofobii.

    W generalnie bardzo sensownym wystąpieniu na temat potrzeby demokratyzacji działań UE, prospołecznej polityki gospodarczej, „ambitnej walki z nierównościami" i obrony obywateli „przed siłą globalnych korporacji" — premier zrobił wyłom na rzecz pryncypialnego ataku na Rosję, której zarzucił nie tylko prowadzenie „wojny hybrydowej na Ukrainie", ale i atak na Skripali (z udziałem najbardziej zabójczej broni chemicznej na świecie, która nikogo nie zabiła) oraz „destabilizację w Syrii" — co brzmi szczególnie ironicznie w kontekście faktu, iż Rosja wspiera legalne władze Syrii, które usiłują obalić islamscy bojownicy, sponsorowani i wspomagani przez USA.

    Sławomir Dębski, Dyrektor Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych
    © Sputnik . Dmitrij Obolenskij
    Premier nie omieszkał też wspomnieć o Gruzji, która „kilka lat wcześniej stała się celem podobnego ataku" jak obecnie Ukraina, podczas gdy  „jedyną winą tych państw był wybór europejskiego modelu gospodarczego i politycznego". Co mogłoby europosłów bardziej poruszyć, gdyby powołana przez UE  w 2009 roku grupa niezależnych ekspertów nie stwierdziła, że bezpośrednią przyczyną  konfliktu zbrojnego był atak Gruzji na stolicę Osetii Południowej, a wina za wcześniejsze narastanie napięcia rozkłada się na obie strony.

    Ponieważ wszakże europejscy politycy i eksperci nie są poddani tej samej inwazji  jedynie prawdziwej prawdy, z jaką mamy do czynienia w Polsce — wezwanie, iż „Unia musi reagować wszystkimi dostępnymi środkami" na „agresywną politykę Rosji" nie spotkało z należytym entuzjazmem.

    Jednak tego można się po było po zdemoralizowanym lewactwie europejskim spodziewać.

    Ale żeby nóż w plecy wbił premierowi jego własny ojciec?

    Macki Putina sięgają daleko.

    Agnieszka Wołk-Łaniewska, publicystka polska, Warszawa

    Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Kornel Morawiecki marzy o lepszych stosunkach Polski i Rosji
    Ławrow: Stosunki z Polską należy traktować filozoficznie
    ABW strzela w tył głowy. Bez sądu i śledztwa
    Polska zakazała dziennikarzowi Leonidowi Swiridowowi wjazdu do Schengen do 2020 roku
    Nadwiślańskie urojenia rusofobów, czyli „Wojna hybrydowa"
    Agenci Kremla i wojna hybrydowa: ABW w służbie lepszego trollingu
    Leszek Miller: Rusofobia w Polsce stała się doktryną państwową
    Dobra Zmiana redaktora Leonida Swiridowa
    Ambasador Rosji w Warszawie: Irracjonalna rusofobia
    Tagi:
    polityka, wojna hybrydowa, Nord Stream 2, Nord Stream, II wojna światowa, rusofobia, ABW, Parlament Europejski, RIA Nowosti, Rząd RP, Siergiej Skripal, Andrzej Duda, Donald Trump, Władimir Putin, Mateusz Morawiecki, Kornel Morawiecki, Osetia Południowa, Gruzja, USA, Syria, Ukraina, Unia Europejska, Strasburg, Europa, Kreml, Warszawa, Moskwa, Rosja, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz