12:04 17 Październik 2018
Na żywo
    Jabłko na talerzu

    Polscy podatnicy wspierają ukraińskich rolników

    © Fotolia / Giulio_Fornasar
    Opinie
    Krótki link
    Leonid Sigan
    4461

    Czy ukraińscy rolnicy są realną konkurencją dla polskich producentów?

    Korespondent „Sputnika" Leonid Sigan rozmawiał o tym z posłem na Sejm, prezesem Związku Sadowników RP Mirosławem Maliszewskim.

    - Jak wiemy, po podpisaniu Umowy stowarzyszeniowej między UE a Ukrainą władze Polski i przeważająca większość polskich eurodeputowanych jeszcze w ubiegłym roku poparły bezcłowe kontyngenty na import produktów rolnych z Ukrainy. Jak Pan myśli, w jakiej mierze ukraińscy rolnicy stali się czołowymi konkurentami polskich gospodarstw rolnych, a szczególnie sadowniczych?

    — W bardzo dużej mierze. Uważam, że to był błąd tych, którzy to poparli i samej Komisji Europejskiej, dlatego że widzimy to po rynku chociażby malin, że import z Ukrainy jest ogromny, co zabiera miejsce polskim produktom, polskim producentom.

    - Panie prezesie, to już tajemnica poliszynela, że polskie  Ministerstwo Spraw Zagranicznych wyłożyło pieniądze na rozwój sadownictwa na Ukrainie. Tam własnie ruszył projekt „Zachodnioukraińska Kooperatywa Ogrodniczo — Sadownicza". Jaką rolę w tym zamieszaniu odgrywa Związek Sadowników RP?

    — Żadną — dowiedzieliśmy się z przekazu medialnego kilka dni temu, że taki projekt jest realizowany, odnosimy się do niego bardzo krytycznie. Wolelibyśmy, żeby polskie władze zajęły się rozwiązywaniem problemów polskich plantatorów, a nie ukraińskich. Do tego są właśnie zobowiązane i to powinny realizować.

     — Projekt, o którym wspomniałem realizowany jest przez „Stowarzyszenie Integracja Europa-Wschód" z Kielc oraz ukraińską Fundację Rozwoju Lokalnego. No a środki przekazywane są za pośrednictwem Konsulatu Generalnego RP w Łucku — czyli są to pieniądze z kieszeni polskiego podatnika, a jak wiemy sadownicy też płacą przecież podatki.

    - Ja bym oczekiwał od Ministerstwa Spraw Zagranicznych, które jest chyba dysponentem tych pieniędzy, żeby wsparło na przykład działania środowiska sadowniczego w zakresie eksportu na rynki zewnętrzne, a nie wspierało naszych bezpośrednich konkurentów. Nie od tego jest polski rząd.

    - Ja jako rosyjski konsument polskiej produkcji, polskich jabłek w szczególności muszę Panu przyznać, że bardzo za nią tęsknię.

    Zbiór malin
    © Sputnik . Witalij Timkiw
    - Mamy sygnały, że nie tylko Pan, ale także duża część rosyjskiego społeczeństwa ma bardzo dobrą opinię o polskich produktach, szczególnie o polskich jabłkach i jako producenci chcielibyśmy wrócić do normalnych zasad handlu, a nie tak jak jest dzisiaj, że został on objęty zakazem. Należałoby iść w kierunku poprawy polsko-rosyjskich relacji handlowych dla dobra wszystkich operatorów na rynku — także dla rosyjskich konsumentów.

    - A czy Związek Sadowników popiera taką ideę, żeby przywrócić normalny stan w relacjach polsko-rosyjskich?

    — My sugerujemy nowemu ministrowi rolnictwa, sugerowaliśmy także poprzednim ministrom rolnictwa, żeby na forum Unii Europejskiej podjął działania w kierunku zniesienia barier handlowych, ale także żeby podjął rozmowy ze swoim odpowiednikiem w Rosji. Rosyjski rynek był dla nas tradycyjnym, dobrym miejscem sprzedaży i zdaniem sadowników powinniśmy jak najszybciej powrócić na ten rynek.

    Zobacz również:

    Gigantyczne straty włoskich rolników
    Natura Siberica: Polki pokochały rosyjskie kosmetyki naturalne
    Tagi:
    rolnictwo, Mirosław Maliszewski, Unia Europejska, Rosja, Ukraina, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz