09:06 16 Lipiec 2018
Na żywo
    Okładka tygodnika Do Rzeczy

    Rusofobia ponad podziałami: „10 faktów o rzekomym wyzwoleniu Polski"

    © Zdjęcie : Do Rzeczy
    Opinie
    Krótki link
    Bogdan Piętka
    341067

    Śmiertelnie skłócone strony polskiej sceny politycznej łączy właściwie tylko jedno - ten sam stosunek do Rosji i Putina. Portal onet.pl opublikował wyjątkowo obrzydliwy i szkodliwy tekst pt. „10 faktów o rzekomym wyzwoleniu Polski".

    Jest to streszczenie tez zawartych w książce pt. „Czerwona zaraza. Jak naprawdę wyglądało wyzwolenie Polski? Orgia grabieży, fala mordów i spalona ziemia".

    Autor tej książki, wydanej przez portal Ciekawostki Historyczne — niejaki Dariusz Kaliński — został przedstawiony przez onet.pl jako „specjalista od II wojny światowej i działań sił specjalnych".

    W rzeczywistości jest to młody człowiek bez jakiegokolwiek dorobku naukowego, który w jednym z programów TV Republika był przedstawiany jako „pisarz".

    Onet.pl zacytował i rozwinął następujące tezy „pisarza" Dariusza Kalińskiego:

    „1. Rano ratowali, nocą gwałcili.

    2. Czerwonoarmiści okradali Polaków i plądrowali ich domostwa już w momencie «wyzwolenia».

    3. Krasnoarmiejcy masowo rekwirowali żywność, zupełnie nie licząc się z potrzebami Polaków.

    4. Nawet szeregowi żołnierze Armii Czerwonej zupełnie lekceważyli polskie władze.

    5. Na «ziemiach odzyskanych» szykanowali i dyskryminowali Polaków, wyróżniając Niemców.

    6. Grabili powracających z Niemiec więźniów i robotników przymusowych, w tym również własnych rodaków.

    7. Dopuszczali się masowych gwałtów na więźniarkach i robotnicach przymusowych powracających do Polski.

    8. Zdemontowali i wywieźli z Polski ponad tysiąc zakładów przemysłowych.

    9. Podstępem rozbroili i aresztowali żołnierzy AK, którzy wcześniej wspólnie z nimi odbijali z rąk Niemców polskie miasta.

    10. Na terenie Polski stworzyli sieć obozów, przez które przeszło nawet 100 tys. Polaków".

    Można dodać, że jeszcze uprawiali kanibalizm, pili krew niemowląt i gotowali we wrzątku koty.

    Tak teraz pisze się historię. Cel polityczny jest oczywisty — wykopanie pomiędzy Polską i Rosją rowu, którego nie będzie dało się zasypać.

    Mamy tutaj do czynienia z tendencyjnym powieleniem znanej od kilkudziesięciu lat narracji środowisk skrajnie antykomunistycznych, sprowadzającej wyzwolenie Polski spod okupacji niemieckiej wyłącznie do gwałtów i grabieży Armii Czerwonej oraz działalności NKWD i Smiersz na zapleczu frontu. Przy czym sugeruje się, że takie zachowania Armii Czerwonej były powszechne. Być może czytelnicy antykomunistycznych autorów, a może też oni sami, nie wiedzą, że w wyzwolonym Paryżu żołnierze amerykańscy też domagali się „wdzięczności" od Francuzek.

    Plakat hitlerowskiej propagandy „Czy chcecie dopuścić do tego, by tak się stało z Waszymi kobietami i dziewczętami? Brońcie się wszystkimi siłami przed bolszewizmem”
    © Zdjęcie :
    Plakat hitlerowskiej propagandy „Czy chcecie dopuścić do tego, by tak się stało z Waszymi kobietami i dziewczętami? Brońcie się wszystkimi siłami przed bolszewizmem”
    Tak samo było podczas wyzwalania przez nich Belgii i Holandii. We Włoszech szlak bojowy Francuskiego Korpusu Ekspedycyjnego znaczyły niezliczone gwałty i rabunki, których dopuszczali się żołnierze marokańscy we francuskich mundurach (goumiers). Przyzwolenie na takie czyny jako nagrodę za poświęcenie w walce dał im dowódca tego korpusu — bohater narodowy Francji, gen. (później marszałek) Alphonse Juin.

    Nikt jednak na Zachodzie nie wyciąga z tego takich wniosków jak w Polsce.

    Antykomunistyczni autorzy być może też nie wiedzą, że gwałtów i rabunków na ludności polskiej dopuszczali się także gloryfikowani przez nich „żołnierze wyklęci".

    Po prostu wojna demoralizuje człowieka, zwłaszcza człowieka z bronią.

    Najbardziej poraża to, że onet.pl referując tezy „pisarza" Kalińskiego zamieścił (za portalem Ciekawostki Historyczne) dwie ilustracje będące dosłownym powieleniem niemieckich plakatów propagandowych z okresu Generalnego Gubernatorstwa.

    Pierwsza przedstawia bolszewickiego żołnierza w budionówce gwałcącego dziewczynę, a na drugiej jest ogromny bolszewik w budionówce strzelający do leżącego dziecka. Nie mam wątpliwości, że to zostało wzięte z plakatów propagandowych rozpowszechnianych przez niemieckie władze okupacyjne Generalnego Gubernatorstwa.

    Taki też jest poziom narracji „pisarza" Kalińskiego. Notabene na okładce jego książki jest zdjęcie radzieckiego żołnierza, który wyrywa rower kobiecie na oczach grupki gapiów. Zdjęcie wykonane po wojnie w Berlinie. To mówi wszystko o rzetelności autora.

    Słyszałem kiedyś hasło, że sport łączy pokolenia.

    W Polsce nie tylko pokolenia, ale śmiertelnych przeciwników politycznych łączy rusofobia.

    Gazeta Warszawska
    © Zdjęcie : Zofia Bąbczyńska-Jelonek
    Oto prof. Jan Hartman napisał na swoim blogu politycznym: „Może i jest mundial wielkim świętem piłki. Ale przede wszystkim jest wielką promocją reżimu Putina. Rosja to nie jest kraj godny tego, by gościć u siebie cały świat. Świat, przyjmując tę gościnę, zdradza ofiary autorytarnego rządu kremlowskiego dyktatora. Z Rosją trzeba mieć dobre i rzeczowe stosunki, których stałym elementem powinno być wywieranie nacisku w kwestii przestrzegania praw człowieka w tym kraju. Udział w globalnej imprezie sportowej, mającej tak wyraziste cele komercyjne i polityczne, to jednak coś więcej niż praktykowanie dobrych relacji z potężnym państwem, którego nie można nie zauważać i bojkotować. Radosne obcowanie z rosyjskimi notablami wygląda bowiem na bratanie się z wrogami wolności, demokracji i praworządności".

    To napisał Jan Hartman — liberalno-lewicowy filozof i polityk, śmiertelnie znienawidzony przez polską prawicę, w tym przede wszystkim przez rządzący PiS. Ale to co napisał mogłoby się równie dobrze znaleźć nie na jego blogu w „Polityce", ale na łamach lub portalach internetowych „Gazety Polskiej", „Do Rzeczy", „Sieci", „Uważam Rze", „Gazety Warszawskiej" i jakiegokolwiek innego okołopisowskiego tytułu prasowego i internetowego.

    Równie dobrze pod takim tekstem zamiast Jana Hartmana mogliby się podpisać Dorota Kania, Katarzyna Gójska, Tomasz Sakiewicz, Piotr Lisiewicz, bracia Karnowscy, Paweł Lisicki, Piotr Zychowicz, Bronisław Wildstein, Cezary Gmyz, Józef Brynkus i inne znane postacie prawicowego dziennikarstwa — nie tylko okołopisowskiego.

    Prof. Bronisław Łagowski
    już dawno temu postawił tezę, że rusofobia w Polsce, przede wszystkim wśród uczestników życia politycznego, jest chorobą nieuleczalną. Na powyższym przykładzie widać to idealnie.

    Śmiertelnie skłócone strony polskiej sceny politycznej łączy właściwie tylko jedno — ten sam stosunek do Rosji i Putina.

    Jednakże nie należy tego mylić z osobą Putina, bo dla wszystkich odłamów post-Solidarności każda Rosja będzie nie do zaakceptowania i najlepiej byłoby, gdyby zniknęła na zawsze.

    Mamy zatem w Polsce rusofobię ponad podziałami politycznymi. Może to i dobrze, bo w przeciwnym razie targające krajem konflikty, wzniecane przez walczące ze sobą na noże kliki polityczne, mogłyby doprowadzić do rozpadu wspólnoty narodowej.

    Byłem w Biedronce, a tam na ladzie dzieło Garri Kasparowa pt. „Nadchodzi zima. Dlaczego trzeba powstrzymać Władimira Putina i wrogów wolnego świata".

    Na okładce jest też dopisek: „Szokująca opowieść o tym, jak Rosja stacza się z powrotem ku dyktaturze, i o tym, jak Zachód płaci teraz za to, że do tego dopuścił". W reklamie tej książki na portalu wydawnictwa Insignis, które ją wydało, czytamy m.in.: „Dojście do władzy Władimira Putina, objęcie w 1999 roku urzędu prezydenta przez byłego podpułkownika KGB, było silnym sygnałem, że Rosja oddala się od demokracji (…). Nadchodzi zima: książka, której siłą jest Garri Kasparow ze swoim niezwykłym intelektem, dobitnie ukazuje, kim naprawdę jest Putin: jawnym zagrożeniem dla świata".

    Książkę reklamuje Anne Applebaum, która pisze: „Zawsze trzeba czytać to, co pisze Garri Kasparow, który wcześniej niż wielu innych przestrzegał przed zagrożeniami putinizmu. To rzadki okaz rosyjskiego demokraty, który zachowując realizm w odniesieniu do własnego kraju, pozostaje jednak pełen nadziei na przyszłość".

    Na stronie wydawnictwa Insignis książka jest w cenie 39,99 zł, w empiku 38,99 zł, a w Biedronce 4,99 zł.

    Ta dewaluacja najlepiej świadczy o wartości książki Kasparowa.

    Oczywiście nie kupiłem. Szkoda mi było 4,99 zł.

    Bogdan Piętka, polski historyk i publicysta

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Tekst jest publikowany za zgodą Redakcji tygodnika opinii Myśl Polska. Oryginał pierwotnie ukazał się na stornie Myśl Polska.

    Zobacz również:

    Ławrow: Stosunki z Polską należy traktować filozoficznie
    Nadwiślańskie urojenia rusofobów, czyli „Wojna hybrydowa"
    Putin: Rusofobia wylewa się uszami
    ABW strzela w tył głowy. Bez sądu i śledztwa
    Polska ambasador została wezwana do MSZ w związku z demontażem pomnika Czerniachowskiego
    Leszek Miller: Rusofobia w Polsce stała się doktryną państwową
    Ambasador Rosji w Warszawie: Irracjonalna rusofobia
    Nowe tajne dokumenty w sprawie Leonida Swiridowa
    Władze Pieniężna zdemontowały pomnik generała Czerniachowskiego
    Sławomir Dębski w Moskwie: „Śnieg pada"
    Tagi:
    wyzwolenie, książka, rewizja historii, II wojna światowa, Armia Czerwona, Wyzwolenie Warszawy, ABW, "Polityka", AK, TV Republika, NKWD, Bronisław Łagowski, Garri Kasparow, Cezary Gmyz, Bronisław Wildstein, Dariusz Kaliński, Jan Hartman, Dorota Kania, Bogdan Piętka, Anne Applebaum, Władimir Putin, Kreml, Berlin, ZSRR, Holandia, Belgia, Francja, Niemcy, Rosja, Warszawa, Moskwa, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz