23:31 15 Lipiec 2018
Na żywo
    Brytyjscy żołnierze w Banja Luce. Zdjęcie archiwalne

    Czy brytyjscy żołnierze obronią Bośnię przed „rosyjską interwencją”?

    © AFP 2018 / Elvis Barukcic
    Opinie
    Krótki link
    Nikola Joksimovi
    9312

    Niedawno Londyn oskarżył prezydenta Serbii Milorada Dodika o wymyślanie „nieistniejących zagrożeń”. Powód – pojawienie się w brytyjskiej prasie informacji o wysłaniu do Bośni i Hercegowiny dodatkowego brytyjskiego kontyngentu w celu zapobiegnięcia „rosyjskiej interwencji” w lokalne wybory.

    Emmanuel Macron
    © AFP 2018 / Dominique Faget
    O tym, kto płodzi takie fejki i jakie mogą być konsekwencje sporu między Wielką Brytanią a jednym z członów Bośni i Hercegowiny — w materiale Sputnika.

    8 czerwca w „The Times” pojawiła się wiadomość, że Wielka Brytania zamierza wysłać do Bośni i Hercegowiny dodatkowy 40-osobowy kontyngent wojskowy w ramach misji UE-NATO, aby zapobiec interwencji Rosji w wybory powszechne, które mają się odbyć 7 października.

    W materiale zacytowano wypowiedź brytyjskiego ministra obrony Gavina Williamsona, który utrzymuje, że w taki sposób Londyn troszczy się o to, aby wybory w Bośni i Hercegowinie były uczciwe i sprawiedliwe, bez „szkodliwych” interwencji z zewnątrz.

    Twierdzenia Williamsona nie znalazły zrozumienia wśród serbskiej ludności w Bośni i Hercegowinie, i oburzyły prezydenta Republiki Serbskiej Milorada Dodika, bo rozmieszczenie w kraju obcych wojsk nie jest powszechną praktyką w monitorowaniu przejrzystości procesu wyborczego. Przybycie dodatkowych 40 brytyjskich żołnierzy serbski prezydent skomentował dla krajowych mediów w następujący sposób: „Chodzi o oszustwo. W rzeczywistości są to specjaliści, którzy zajmują się portalami społecznymi, mediami, podsłuchem, a ich zadanie polega na zaprowadzeniu chaosu i destabilizacji w Republice Serbskiej”.

    Donald Trump i Donald Tusk
    © Sputnik . Alexey Vitvitsky
    Ambasada Rosji w Bośni i Hercegowinie również negatywnie oceniała wypowiedzi w materiale „The Times” na temat metod zapewnienia uczciwych wyborów. Rosyjski ambasador w Sarajewie Piotr Iwancow powiedział, że wzmocnienie brytyjskiego kontyngentu w tym kraju podczas wyborów powszechnych zawiera „błędne przesłanie” zarówno pod adresem samej Bośni i Hercegowiny, jak i społeczności międzynarodowej, z którego wynika, że sytuacja w państwie jest napięta i wymaga interwencji międzynarodowej, co nie jest prawdą.

    Ostatecznie 3 lipca przedstawicielstwo dyplomatyczne Wielkiej Brytanii w Sarajewie sprostowało początkowe oświadczenie brytyjskiego ministra obrony, podkreślając, że chodzi nie o zapobiegnięcie rosyjskiej interwencji, a o planowe wzmocnienie misji UE w Bośni i Hercegowinie EUFOR „Althea”.

    Brytyjska ambasada zarzuciła Dodikowi „wymyślanie fałszywych zagrożeń”, co może skomplikować długotrwałe relacje między państwami. Milorad Dodik odpowiedział, że to nie on powiedział, iż Wielka Brytania wysyła kontyngent wojskowy do monitorowania procesu wyborczego oraz zapobiegnięcia rosyjskim wpływom, a Gavin Williamson, którego cytowały liczne media lokalne i o międzynarodowym zasięgu. Prezydent Serbii poradził brytyjskim dyplomatom, aby skierowali swoje zarzuty o „wymyślonym fałszywym zagrożeniu” w stronę własnego ministra obrony.

    W taki sposób nietypowy pomysł pomocy suwerennemu państwu w przeprowadzeniu na jego terytorium uczciwych wyborów podważył stosunki dyplomatyczne na linii Londyn — Banja Luka.

    Były dyplomata Zoran Milivojevic w rozmowie ze Sputnikiem powiedział, że najbardziej prawdopodobną reakcją Londynu będzie przejście do komunikacji z centralnymi organami Bośni i Hercegowiny w Sarajewie z pominięciem Republiki Serbskiej.

    Strategia ta może być wykorzystana na poziomie politycznym — w sferze komunikacji i stosunków dwustronnych, gospodarczym – w sferze inwestycji, i, wreszcie, może zostać skierowana na promowanie idei unitarnej Bośni i Hercegowiny, bo centralizacja kraju jest sprzeczna z interesami Republiki Serbskiej – wyjaśnił Milivojevic.

    Jego zdaniem swoimi groźbami Wielka Brytania daje Dodikowi do zrozumienia trzy rzeczy. Po pierwsze, Londynowi nie podoba się polityka Banja Luki. – Wielka Brytania stara się nam uświadomić to, co i tak było wiadome: Londyn ma uwagi wobec Dodika i polityki Republiki Serbskiej, która sprzeciwia się centralizacji Bośni i Hercegowiny – powiedział ekspert.

    — Po drugie, reakcja Londynu świadczy o tym, że polityka Banja Luki jest skuteczna, przynosi efekty sprzeczne z interesami Wielkiej Brytanii – dodał.

    Po trzecie – zdaniem Milivojevica – z tej historii można wyciągnąć wniosek, że w globalnym antyrosyjskim kontekście własnej polityki Wielka Brytania traktuje Serbów jako przewodników rosyjskich interesów. Cytuje też serbskiego historyka Milorada Ekmecica, który uważa, że serbofobia to „dopływ rusofobii”.

    Należy wziąć pod uwagę to, że wychodząca z Unii Europejskiej Wielka Brytania zamierza prowadzić własną, „oddzielną” politykę w duchu antyrosyjskim. Przypomnę, że podczas swojej wizyty w Skopje premier Wielkiej Brytanii Theresa May powiedziała, że Wielka Brytania zrobi wszystko, aby zapobiec zwiększeniu rosyjskich wpływów na Bałkanach i że Londyn gotów jest podjąć kampanię antyrosyjską, jeśli pojawi się taka konieczność. W związku z tym jest oczywiste, że kwestia serbska na Bałkanach jako taka, a zwłaszcza sytuacja Republiki Serbskiej, będzie postrzegana przez ten sam pryzmat – podsumował Milivojevic.

    Zobacz również:

    Kosmiczna „ciężarówka” bije rekordy
    Podpalacze Kresów Wschodnich II Rzeczypospolitej
    Akcja ratunkowa w Tajlandii zakończona sukcesem
    Tagi:
    armia, wybory, Republika Serbska, Bośnia i Hercegowina, Wielka Brytania
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz