18:35 19 Listopad 2018
Na żywo
    Obchody 1 maja na Placu Czerwonym, lata 70.

    Trump agentem ZSRR

    © Sputnik . Lev Oustinov
    Opinie
    Krótki link
    Maria Baliabina
    7274

    Donald Trump został zwerbowany nie w Rosji, a jeszcze w Związku Radzieckim, gdzie w 1987 roku przebywał z wizytą - twierdzi periodyk New York Magazine.

    Dla niektórych amerykańskich dziennikarzy jest to sprawą oczywistą. W 1987 roku Donald Trump, wówczas jeszcze nie polityk, przyjeżdżał do Moskwy, aby omówić budowę hotelu. Hotelu nie zbudował, lecz, jak piszą media, wrócił do kraju z czymś większym — mianowicie z ambicjami politycznymi, oraz, prawdopodobnie, z legitymacją pracownika KGB.

    W sumie określenie „agent Kremla" wkroczyło na nowy szczebel. Teraz Donald Trump w amerykańskiej wizji świata jest nie zwyczajną „kreaturą Putina", lecz „człowiekiem Moskwy" jeszcze od niepamiętnych czasów, i od lat 80. korzysta z poparcia politycznego Kremla i pobiera tam uposażenie. Nieprzypadkowo przecież żenił się ze Słowiankami — które, poza wszelką wątpliwością, są jego łączniczkami.

    Teraz z kolei, gdy już urzęduje w Białym Domu, w otoczeniu nie całkiem przyjaznych wobec niego polityków, znalazł się w centrum wytężonej uwagi. Już nie może wysłać zaszyfrowanego listu pocztą, gdyż zostanie on przechwycony. Istnieje jednak niezawodny sposób na schowanie czegoś: wystarczy położyć to na najbardziej widocznym miejscu. Na pewno z określonych liter w jego twittach da się odczytać tajne treści…

    Wciąż Państwo w to nie wierzą? Otóż specjalnie dla takich nieufnych autorzy sensacji sporządzili schemat, na którym mnóstwo znanych osobistości, a nawet budynków, połączono ze sobą liniami granatowymi i czerwonymi. I co dalej? Po przejściu przez ten zawiły labirynt można połączyć ze sobą Trumpa i Putina!

    Jednak robiąc szpiega z amerykańskiego prezydenta, ludzie o bujnej wyobraźni nie udzielają żadnej przekonującej odpowiedzi na podstawowe pytanie: a co z tego wszystkiego ma Kreml? Na razie Rosja nie ma z tego żadnych korzyści, wręcz odwrotnie, stosunki ze Stanami Zjednoczonymi są złe jak nigdy dotąd.

    Zresztą w oczekiwaniu na spotkanie dwóch prezydentów, którego, nie wiadomo czemu, obawiano się w Europie, i na które z lękiem czeka się w Stanach Zjednoczonych, takie absurdalne publikacje są na miejscu. Zamiar jest widoczny od razu: amerykańskim czytelnikom wmawia się, że nie należy oczekiwać czegoś lepszego od tego szczytu, jak też w ogóle od Rosji, a także od jej agenta, zwerbowanego jeszcze w czasach radzieckich. Prawdopodobnie każde osiągnięte porozumienie zostanie okrzyknięte jako zdrada interesów narodowych.

    Zresztą, co napiszą gazety, jeśli Trump postanowi zepsuć relacje z Rosją? Że agent zdradził swoje kierownictwo? Czy też będą twierdzenia, że jest to podstępna taktyka Putina — zrobić coś, aby nikt nie uwierzył, a potem uderzyć w najmniej odpowiedniej chwili. Czas na wymyślenie jeszcze kilku wersji na razie jest.

    Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Dolary, które popłyną do Rosji, zamiast do USA
    Talibowie przejęli kontrolę nad granicą z Tadżykistanem
    Trump, wróg niemowląt karmionych piersią
    Tagi:
    Kreml, agent, Donald Trump, Władimir Putin, ZSRR, USA
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz