00:37 15 Listopad 2018
Na żywo
    Katastrofa smoleńska

    „Diagnoza", którą strona polska usiłuje obarczyć Rosję

    © Sputnik . Iliya Pitalev
    Opinie
    Krótki link
    Wiktor Bezeka
    4403

    Rosja odmówiła Polsce wydania zezwolenia na rekonstrukcję samolotu Tu-154M, który 10 kwietnia 2010 roku rozbił się pod Smoleńskiem.

    „Strona rosyjska odpowiedziała odmownie na wniosek Podkomisji do Ponownego Zbadania Wypadku Lotniczego ws. możliwości dokonania w Smoleńsku rekonstrukcji wraku samolotu Tu-154M" — poinformowała w ubiegły wtorek rzeczniczka Podkomisji Marta Palonek, powołując się na odpowiedź Federacji Rosyjskiej z 22 maja 2018 roku.

    Strona rosyjska uznała rekonstrukcję wraku samolotu ze szczątków znajdujących się na płycie lotniska w Smoleńsku „za niemożliwą bez naruszenia lub zmiany ich wyglądu lub charakterystyk".

    „Stanowisko strony rosyjskiej świadczy o złej woli lub absolutnym braku kompetencji w zakresie badania katastrof lotniczych" — głosi komunikat podkomisji opublikowany przez PAP.

    Myśliwce MiG-29
    © Sputnik . Maksim Blinov
    „Stanowisko strony rosyjskiej potwierdza diagnozę zawartą w raporcie Rady Europy, porównującą działania Federacji Rosyjskiej do zachowań ZSRR w sprawie ludobójstwa katyńskiego i nazywa je wprost działaniami noszącymi znamiona prowokacji" — czytamy w komunikacie.

    Sputnik poprosił o komentarz Michaiła Joffe, prawnika specjalizującego się w prawie międzynarodowym i byłego prokuratora wojskowego. Jego zdaniem w świecie dyplomacji emocje nie powinny mieć miejsca.

    Strona polska powinna umotywować tego rodzaju oświadczenie. Nie dlatego, że ktoś z osób oficjalnych chce sprawdzić czyjąś hipotezę lub wersję… Musi być jakaś procesualna podstawa do wszczęcia postępowania karnego. Nie przedstawiono jednak żadnych motywów. W oświadczeniu rzecznika nie znajdujemy ani podstawy, ani odpowiedzi. Polemika w danym przypadku nie wchodzi w grę. Jeśli stronie polskiej nie podoba się odpowiedź, przestawia się na język emocji. W dyplomacji to nie do przyjęcia — powiedział Joffe.

    Zdaniem Joffe istnieje określona metodyka prowadzenia śledztwa w sprawie wypadków lotniczych i związanych z nimi przestępstw. Działania podkomisji raczej nie wniosą nic nowego:

    „Nic mądrego się tu nie wymyśli. W pełni zachowano i zadbano o transparentność przeprowadzenia czynności śledczych. Jeśli jest potrzeba przeprowadzenia dodatkowych czynności, to należy to umotywować. Dokumenty nie zawierają żadnych ku temu podstaw. Dlatego też nie ma co oskarżać Rosji o brak kompetencji. Co się tyczy wzmianki o diagnozie, to jest to kategoria medyczna, którą pozostawię autorom tych słów. W praktyce międzynarodowej terminy muszą odpowiadać wiedzy i umiejętnościom człowieka, który się nimi posługuje.

    Przypomnę raz jeszcze o związku przyczynowo-śledczym przy badaniu katastrofy lotniczej pod Smoleńskiej, do jakiego doszli zarówno polscy, jak i rosyjscy eksperci. To błąd pilota. Co poprzedzało błąd pilota? Kapitan samolotu wykonał błędny manewr, ponadto wysokościomierze pokazywały błędne dane, przez co samolot zderzył się z ziemią. To właśnie jest, podejmując wyrażenie strony polskiej, „diagnoza", którą strona polska usiłuje obarczyć stronę rosyjską — reasumuje Joffe.

    Ekspert ds. prawa międzynarodowego Władisław Orszew proponuje rozpatrywać dwa aspekty we wznowieniu badań katastrofy smoleńskiej: procesualny i kryminalistyczny.

    „Z procesualnego punktu widzenia do zdarzenia doszło na terytorium Federacji Rosyjskiej, której suwerenności nikt nie podważa. Rosja ma prawo do decydowania o tym, czy wspierać, czy nie wspierać, czy udostępniać wrak samolotu, czy nie. Takie kwestie rozwiązywane są na szczeblu dwustronnych porozumień w sprawach karnych, w sprawie dochodzenia takiej czy innej sprawy. Te stosunki budowane są w oparciu o zasadę wzajemności. Żadne państwo nie życzy sobie, czy to Rosja, czy to Polska, aby ktoś podejmował na jego terytorium jakieś własne dochodzenie. To musi działać w dwie strony. Porozumienie nie może przybierać formy ultimatów, lecz formę wzajemnej współpracy.

    Z kryminalistycznego punktu widzenia należy zdawać sobie sprawę, że od czasu tragedii upłynęło wiele czasu. Śledztwo trwa nie pierwszy rok. Dowody, które strona polska chce uzyskać, nie wniosą do śledztwa nic nowego. Wiadomo, że modelowanie zaraz po katastrofie to jedna sprawa, a całkiem inna, gdy dokonuje się go wiele lat po zdarzeniu — twierdzi Orszew.

    Zobacz również:

    „Ślady wybuchu na samolocie Kaczyńskiego wskazują na sabotaż kogoś z Polski”
    Komisja smoleńska: Są ślady materiału wybuchowego na szczątkach Tu-154
    Rosyjska prokuratura zaprzecza polskim zarzutom
    Tagi:
    katastrofa smoleńska, Smoleńsk, Rosja, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz