04:54 17 Październik 2018
Na żywo
    Kibice w centrum Moskwy

    Na zakończenie Mundialu oszaleli wszyscy: piłkarze, kibice i pogoda

    © Sputnik . Ilya Pitalev
    Opinie
    Krótki link
    Grażyna Garboś
    2290

    Pięknym akordem, jakim był pełen emocji mecz finałowy Francja-Chorwacja, zakończyły się Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej 2018 w Rosji.

    Kibice MŚ 2018  w Rosji
    © Sputnik . Kirił Kallinikow
    Na pewno wszyscy zapamiętają szaloną radość francuskiej drużyny, która zaskoczyła swoim nieoczekiwanym wejściem na konferencję prasową i polewaniem zebranych szampanem. Ale wszyscy im to wybaczyli — w końcu są „championami", zdobywcami Złotego Pucharu!  Co prawda serca wielu kibiców biły mocniej dla reprezentacji Chorwatów i ich pełnej temperamentu pani prezydent. Moskwa pożegnała piłkarzy łzami — deszczem, który potęgował atmosferę niemal dziecięcej radości na stadionie w Łużnikach.

    A Sputnik po ochłonięciu z emocji rozmawiał ze znanym dziennikarzem „Przeglądu Sportowego" Maciejem Kaliszukiem, który był bezpośrednim świadkiem pełnych niespodzianek i rozczarowań wydarzeń Mundialu w Rosji.

     — Szef FIFA Gianni Infantino na konferencji prasowej powiedział, że „to najlepszy Mundial w historii". Czy Pan się zgadza z jego opinią?

    — Trudno mi powiedzieć, czy najlepszy, ponieważ powiem szczerze, że to był mój pierwszy, na którym byłem. Nie mam więc skali odniesienia. Po drugie, może słowa szefa FIFA są taką grzecznościową formułką. Nie wiem, jakimi kryteriami trzeba byłoby się kierować, układając taki ranking. Na pewno mogę powiedzieć, że od strony organizacyjnej Mundial był bardzo udany. Jeśli były jakieś niedociągnięcia, to tylko drobne. 

    Rosja pokazała wszystkim bardzo dużą gościnność i wszystko było zorganizowane bardzo dobrze, sprawnie. Jeśli się więc zastanowić, być może słowa Infantino nie były tylko zwykłą dyplomacją, lecz odzwierciedlają prawdę.

     — Był Pan w Moskwie. A przecież na pewno Pan pamięta, że przed rozpoczęciem Mundialu straszono na Zachodzie, w tym w Polsce, kibiców przed wyjazdem do Rosji. Że tutaj nie wiadomo, co będzie się działo, niedźwiedzie będą biegać po ulicach, będą jakieś bójki itd. Przecież nie spełniły się te prognozy?

    — Tak, to prawda. Pamiętamy, co się działo podczas Euro we Francji. I pseudokibice rosyjscy, i chorwaccy chuligani i innych narodowości, jak źle się zachowywali. Może w tym jest jakieś uzasadnienie obaw. Natomiast faktycznie w Rosji wszystko było dobrze zorganizowane, chuliganów żadnych nie było. Mistrzostwa były dobrze zorganizowane, bardzo bezpieczne, żadnych ataków terrorystycznych. I obawy były na wyrost. Niedźwiedzi żadnych też nie widziałem, może to nie pora dla nich.

     — Czy miał Pan okazję pospacerować na słynnej ulicy Nikolskiej w Moskwie wśród bawiących się kibiców?

    — Miałem okazję pospacerować i wieczorem, i w ciągu dnia. Faktycznie było bardzo przyjemnie. Dużo fanów z całego świata było też na Placu Czerwonym. Kibice, w tym polscy też, zazwyczaj zbierali się koło pomnika marszałka Żukowa i wyruszali dalej. Pod tym względem Mundial był bardzo kolorowy. Przede wszystkim zwracali na siebie uwagę kibice z Ameryki Łacińskiej — oni stwarzali ten koloryt całych mistrzostw. Dużo śpiewali, bardzo weseli, bawili się dobrze.

    Trochę mniej było Europejczyków. Miałem wrażenie, że chyba Europejczycy trochę się przestraszyli. No i szkoda.

     — Większość komentarzy w mediach na temat finałowego meczu sprowadza się do stwierdzenia: „Francja zdobyła puchar, ale serca ukradli Chorwaci". Dlaczego Chorwaci tak się wszystkim spodobali?

     — Pewnie ze względu na swoją bardzo ambitną postawę. Pokazali, że są takimi prawdziwymi wojownikami. To pierwszy przypadek w historii Mundialu, żeby finalista grał dogrywki, przy czym trzy. Grali z wielką ambicją, determinacją. Pierwsi tracili gola, potem odrabiali straty. Faktycznie większość neutralnych kibiców podczas finału wspierała Chorwację. Oprócz tego Chorwaci mieli mnóstwo szczęścia w drodze do finału, bo szli po tej łatwiejszej części drabinki. Francuzi mieli cięższych rywali. Moim zdaniem, Francja zdobyła mistrzostwo jak najbardziej zasłużenie. Ale trzeba oddać szacunek Chorwatom, że spisali się nadspodziewanie dobrze i grali z taką wielką ambicją, włożyli serce w walkę, a wiadomo, że kibice lubią taką postawę.

     — Niestety, nie mogę pominąć jednego tematu. Amerykański portal sportowy „Realsport 101" wybrał najgorszą drużynę rosyjskiego mundialu. No i ten niechlubny tytuł przypadł polskiej reprezentacji. Czy to sprawiedliwe? Czy to jest powód do wstydu? Bo internauci różnie to komentują.

     — Ja się nie do końca zgodzę, że była najsłabszą. Na przykład Panama zaprezentowała się jeszcze gorzej. Polska reprezentacja była jedną z tych, która może rozczarowała. Chociaż najbardziej rozczarowały te tradycyjne potęgi — Niemcy, Hiszpania, Argentyna.

    Od nich oczekiwano jeszcze więcej, niż pokazały. Byliśmy słabi. Ale, że najsłabsi? To już nie przesadzajmy.

     — Reprezentacja ma już nowego trenera kadry. Jerzy Brzęczek — to powód do nadziei? Zbigniew Boniek powiedział o nim, że ma ogień w oczach. Ale wszyscy już zaczęli krytykować.

    — Jest to powód z jednej strony do nadziei, ale z drugiej może budzić pewien niepokój, bo nie jest to szkoleniowiec, który ma wielkie doświadczenie, wielkie osiągnięcia. Ale z drugiej strony, być może Brzęczek okaże się właściwym wyborem prezesa Zbigniewa Bońka. Na pewno prezes podjął duże ryzyko. W tej chwili krytykowanie go za tę decyzję jest przedwczesne. Zobaczymy, jak pójdzie Brzęczkowi eliminacja do Mistrzostw Europy.

    Zobacz również:

    Francja Mistrzem Świata w Piłce Nożnej 2018
    Jak Kazań zapamięta Polaków? (wideo)
    „Nie słuchajcie mediów, przyjeżdżajcie do Rosji"
    Tagi:
    Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej, FIFA, Gianni Infantino, Jerzy Brzęczek, Polska, Rosja
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz