01:55 22 Sierpień 2018
Na żywo
    Rury do budowy gazociągu Baltic Pipe 2

    Czy „gazowe" marzenie Polski może się spełnić?

    © AFP 2018 / Bernd Wustneck
    Opinie
    Krótki link
    Irina Czajko
    12529

    Na światowym rynku gazu obserwujemy swego rodzaju rewolucję. Zdaniem szefa polskiej spółki „Gaz-System" Tomasza Stępnia za sprawą takich projektów inwestycyjnych jak „Baltic Pipe", rozbudowy terminalu LNG w Świnoujściu, a także nowych wspólnych projektów z udziałem Warszawy, Kijowa i Pragi Polska może stać się gazowym hubem w regionie.

    Gaz
    © Sputnik . Evgeny Biyatov
    W najbliższym czasie suma inwestycji kapitałowych spółki „Gaz-System" wzrośnie z półtora do dwóch miliardów złotych rocznie. Polscy eksperci w sektorze gazowym mają nadzieję, że po 2022 roku, kiedy wygaśnie długoterminowy kontrakt z Rosją na dostawy gazu ziemnego z Półwyspu Jamał, Polska zrzuci z siebie jarzmo zależności gazowej od Rosji i uzyska pełnię niezależności w zakresie energetycznym. Niemało optymizmu wniosła do Polski informacja, że do amerykańskiego Kongresu wpłynął projekt ustawy przewidujący wprowadzenie sankcji wobec rosyjskiego projektu Nord Stream-2.

    Jakie perspektywy ma przed sobą realizacja polskiej inicjatywy utworzenia węzła energetycznego? Na pytania korespondentki Sputnika Iriny Czajko odpowiedział Aleksander Pasecznik, kierownik zarządu analitycznego Fundacji Państwowego Bezpieczeństwa Energetycznego w Moskwie.

    — Według mnie ten pomysł ma przed sobą mało perspektyw. Dlatego że huby energetyczne ma kto tworzyć, na przykład Austria i Niemcy. A Polsce raczej się nie uda, bo biorąc pod uwagę małą pojemność rynków krajów bałtyckich, „hub" jest w odniesieniu do nich zbyt dużym słowem. A rozmowy na temat dywersyfikacji dostaw gazu w Polsce, planów zakupu gazu łupkowego od USA — wszystko to ciężko powiązać ze strategicznym konceptem hubu energetycznego.

    Wiem, że Polacy czują się przez Rosję skrzywdzeni, bo Niemcom Rosjanie sprzedają swój gaz z Syberii po niższej cenie. Jakiś mój polski przyjaciel zapytał kiedyś, dlaczegóż to nie można wprowadzić jednolitej ceny gazu? Ja odpowiedziałem: dlatego, że w warunkach gospodarki rynkowej pod uwagę bierze się wszystko!

    Z niektórymi partnerami, między innymi z Niemcami, łączą Rosję stosunki oparte na zaufaniu, które przeszły próbę czasu. Poza tym Niemcy są liderem, jeśli chodzi o zakup rosyjskiego gazu. A kto więcej kupuje, temu należy się rabat. Jeszcze jedno — Niemcy są ważnym uczestnikiem strategicznych projektów — „Nord Stream" i „Nord Stream 2". To też brane jest pod uwagę.

    A Polska zdystansowała się wobec Rosji, jej gospodarki, w szczególności gałęzi energetycznej, stała się niestety zakładnikiem wrogości politycznej i rusofobii polskiej władzy. Chcę wierzyć w to, że nie będzie to trwało wiecznie.

    Co się tyczy amerykańskiego projektu ustawy, który przewiduje wprowadzenie sankcji wobec Nord Stream 2, to można to odebrać jako presję na Trumpa. Po szczycie w Helsinkach Kongresmeni chcieliby ograniczyć jego wpływ na politykę zagraniczną. Jeśli sankcje zostaną wdrożone, doprowadzi to do pogorszenia relacji między USA i Unią Europejską. A Niemcy raczej nie zrezygnują z tak korzystnego dla niej projektu handlowego.

    — Jak Pan uważa, czy po 2022 roku Polska będzie kupować od Rosji gaz? Czy nie ma w tym interesu?

    — Polska jest naszym głównym oponentem w sferze energetycznej, choć kupuje od nas niemało gazu ziemnego. Sądzę, że Polacy mimo wszystko będą przedłużać kontrakt na dostawy gazu z Rosji, choć mają porozumienia o jednostronnych dostawach gazu łupkowego z USA, który jest zresztą droższy niż rosyjski gaz. Ale ustalenia z USA nie noszą charakteru wiążącego. Ciężko powiedzieć na jak długo.

    Do 2022 roku jest jeszcze daleko, Warszawa może mówić, co chce, zapewniać o konieczności osłabienia tak zwanej hegemonii Gazpromu i tak dalej. Ale zobaczymy, co będzie w 2022 roku, czy Polska znajdzie sobie korzystniejszego eksportera surowców? Tymczasem Gazprom prowadzi solidne strategiczne projekty: w 2019 rok nasz gaz popłynie do Chin gazociągiem „Siła Rosji". W tym samym roku ma być uruchomiony projekt Nord Stream 2.

    Nota bene, Rosja dostarcza gaz ziemny nawet Japonii, ale ponieważ nie mamy wspólnej granicy, to sprężony gaz z Sachalinu płynie morzem do Kraju Wschodzącego Słońca. Chcę zauważyć, że przez całe dziesięciolecia dla Gazpromu europejski, w tym polski, rynek miał znaczenie priorytetowe. I jeśli po 2022 roku Polska wyrazi zainteresowanie dostawami rosyjskiego gazu, sądzę, że nie spotka się z odmową. Ale jak na razie zbyt wcześnie snuć na ten temat rozważania.

    Zobacz również:

    Polska: „Straciliśmy 400 mln dolarów na tranzycie rosyjskiego gazu"
    „Uzależnienie od rosyjskiego gazu nie jest problemem dla UE”
    Nord Stream 2 da Niemcom władzę?
    Tagi:
    LNG, Baltic Pipe, Nord Stream-2, gaz łupkowy, Niemcy, USA, Rosja, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz