08:33 16 Sierpień 2018
Na żywo
    Wysypisko śmieci

    Brytyjskie śmieci lepsze od polskich?

    © Sputnik . Aleksandr Krjażew
    Opinie
    Krótki link
    Wiktoria Daniłowa
    6534

    Polskie i światowe media biją na alarm: nad Wisłę przybywa coraz więcej odpadów z zagranicy. „Mafia śmieciowa" zarabia miliony złotych, w tym samym czasie kraj staje się wysypiskiem.

    Brytyjskie czasopismo „The Telegraph" oceniło, że „w efekcie legalne firmy zajmujące się recyklingiem są nieustannie wypierane przez tak zwaną mafię śmieciową, otrzymującą pieniądze za przetwarzanie plastiku, który jest jedynie zrzucany na wysypisko lub spalany".

    Łącznie przez ostatnie trzy lata do Polski trafiło prawie 800 tysięcy ton odpadów z zagranicy. Procedury i zasady wydawania decyzji na międzynarodowe przemieszczanie odpadów opierają się na przepisach unijnych, ale nie wszystkie punkty obowiązują na terenie Polski, powiedział w rozmowie ze „Sputnikiem" prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Recyklingu Jerzy Ziaja.

    — Polska już od lat nie może się pochwalić dobrą sytuacją ekologiczną, w tym stanem powietrza. Czy nie przyczyniają się do tego odpady, importowane z różnych krajów świata? Na przykład The Telegraph podaje, że w lutym Polska stała się drugim odbiorcą brytyjskich śmieci w Unii Europejskiej, przyjmując prawie 12 tysięcy ton plastiku.

    — Można potraktować odpady jako produkt. Coś, co jest w obrocie towarowym. Odpady komunalne powinny zostać u wytwórcy, czyli w Anglii. Natomiast odpady w postaci tworzyw sztucznych przyjeżdżają do Polski, z których wytwarzane jest paliwo, a następnie poddawane to jest zyskowi energetycznemu w cementowniach. Jeżeli chodzi o nielegalne przetwarzanie odpadów, to jesteśmy przeciwni takiemu postępowaniu.

    — W jaki sposób brytyjskie śmieci trafiają do Polski?

    — Na pewno transportem. W związku z tym, że Wielka Brytania jest wyspą, już nie mają, gdzie tego składować. Dlatego jest to zapotrzebowanie na wywóz odpadu, a nie składowania na terenie Anglii. System w Zachodniej Europie funkcjonuje na zasadzie „zanieczyszczający płaci". To znaczy, że konsument, który kupuje wyrób w opakowaniu, ponosi koszty, związane z jego zebraniem, selektywnym posortowaniem, a następnie poddaniem recyklingowi lub odzyskowi energetycznemu.

    Takiego systemu w Polsce nie ma i dlatego wiele firm recyklingowych posila się takim odpadem do wykonywania swojej produkcji. Oczywiście, różnica w cenie pomiędzy angielskim odpadem selektywnie zebranym i polskim jest olbrzymia. Dlatego, że o ile Anglik ma inne wynagrodzenie i zarabia inaczej, o tyle w Polsce recykler finansuje selektywną zbiórkę.

    — Lokalne władze wolą sprzedawać odpady firmom oferującym najniższą cenę, które lekceważą zasady bezpieczeństwa, właśnie je pismo „The Telegraph" okrzyknęło „mafią śmieciową". Jak zapobiec kryminalizacji tej branży?   

    — Utworzona Ustawa o odpadach 2012 roku spowodowała zwolnienie pierwotnego wytwórcy odpadów z jego odpowiedzialności za prawidłowe gospodarowanie. Odpad jest przekazywany po jak najniższej cenie. I tak powstaje łańcuszek firm, które przyjmują odpad, sprzedają go i na tej właśnie różnicy zarabiają. Gdybyśmy zmienili Artykuł 37, i nie zwolnili przedsiębiorcy pierwotnego, to w zupełności wystarczyłoby na to, żeby taki przedsiębiorca szukał nie najtańszej firmy, ale takiej, która prawidłowo będzie postępowała z tym odpadem.

    — The Telegraph zaznacza, że zgodnie z „wygodnym dziwactwem w polskim prawie odpowiedzialność za uprzątanie skutków zanieczyszczeń leży na władzach lokalnych". Czy to jest słuszne stanowisko?

    Amerykańska technika wojskowa w Polsce
    © AP Photo / Czarek Sokolowski
    — W 2012 roku ówczesny Minister środowiska znowelizował Ustawę o utrzymaniu czystości i porządku w gminie, i za odpady komunalne przekazał odpowiedzialność gminie. Gmina miała uchwalić regulamin utrzymania czystości jak również wysokość stawki za którą mieszkaniec gminy pozbywa się odpadów. Ta stawka obejmuje nie tylko odbiór odpadu, ale również jego przetwarzanie. Więc w tym momencie burmistrz, wójt lub prezydent ogłasza przetarg na odbiór odpadów i stara się uzyskać jak najniższą cenę w dobrym imieniu dla swoich wyborców.

    No i się okazuje tak, że środki finansowe, które zostały przekazane na zagospodarowanie odpadów, wystarczą tylko na ich zebranie i ewentualne zmagazynowanie. A później dostają samozapłon.

    Kosmos
    © Fotolia / Andrii Muzyka
    — A wciąż ilość importowanych do kraju śmieci — to nic w porównaniu 10 milionami ton odpadów, które co roku produkują sami Polacy. Segregacji podlegają zaledwie 4%. Reszta trafia na wysypiska. Jakie kroki są podejmowane w celu rozwiązania tego problemu?

    — Jak już wspominałem mamy przetwarzanie odpadów. Po prostu trzeba w inny sposób podejść do gospodarki odpadami. Nie może być objęta zakazem i minimalną opłatą dla wytwórców odpadów.

    W starych krajach UE stworzono ekonomiczne podeście do tego, a mianowicie — najpierw dano zarobić przedsiębiorcy, a w momencie, jeżeli zaczyna kombinować, są stosowane wobec niego sankcje karne, które powodują nawet zwrot otrzymanych środków finansowych do pięciu lat.

    Zobacz również:

    Czarnobylska Strefa Wykluczenia nowym wysypiskiem dla Kijowa?
    Wielki niesmak: Polacy wyrzuceni z hotelu. Z workami na śmieci
    Pozbyć się śmieci, zlikwidować zło. Jak Chiny walczą z korupcją
    Bajeczna wyspa tonie w śmieciach
    Białoruska góra śmieci widoczna z kosmosu
    Kto najbardziej śmieci w kosmosie
    Tagi:
    ekologia, recykling, wysypisko, śmieci, Wielka Brytania, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz