23:05 20 Listopad 2018
Na żywo
    Wyprzedaż

    Polacy to Promo Hunters

    © Sputnik . Jewgenija Nowożenina
    Opinie
    Krótki link
    Grażyna Garboś
    2107

    Nie ma chyba kraju, którego mieszkańcy potrafiliby obojętnie przejść obok promocji. I Polska nie jest wyjątkiem. Do korzystania z okazyjnych cen w sklepach przyznaje się 97% Polaków, a 44% spośród nich to aktywni łowcy promocji.

    Takie wnioski można wyciągnąć z pierwszej edycji raportu „Promo Hunters. Polacy w pogoni za korzystnymi ofertami" przygotowanego na zlecenie dostawcy aplikacji mobilnej MyShop.mobi.

    Kobieta robi zakupy
    © Sputnik . Vladimir Astapkovich
    Większość z nas przegląda gazety promocyjne, wycina kupony, uczestniczy w akcjach lojalnościowych, czeka na sezonowe wyprzedaże. I wszystko tylko po to, aby kupić jak najtaniej. Z jednej strony to rzeczywiście korzyść dla budżetu rodzinnego, ale bywa też wiele rozczarowań. Często pod naporem agresywnej reklamy zamiast jednego chleba przynosimy ze sklepu pełne siatki innych niezaplanowanych zakupów. Ale czy na pewno niezbędnych? A czasami okazuje się, że towar kupiony w jednym sklepie z rabatem, w sąsiednim jest jeszcze tańszy.

    Pan Mariusz, mieszkaniec Warszawy, z zawodu handlowiec, podkreśla:

    — Czasami zdarza się tak, że dokonując zakupu promocyjnego wcale nie kupujemy niczego w dobrej cenie. Można to zweryfikować poprzez używanie różnych aplikacji, które są ogólnodostępne i wystarczy po prostu skorzystać z kodu kreskowego danego produktu. W smartfonie pojawiają nam się od razu wszystkie okoliczne sklepy, które oczywiście biorą udział w danej promocji i wybieramy sobie najniższą cenę.

    Klienci w supermarkecie
    © Sputnik . Natalia Seliverstova
    Ja miałem przypadek w sklepie, który zajmuje się sprzedażą rzeczy typowo domowych, szukałem abażuru do mieszkania. Okazało się, że ten sam abażur w sklepie kosztuje 270 zł, a jak wszedłem poprzez aplikację i zeskanowałem kod tego produktu wyszło prawie 100 zł taniej, w tym samym sklepie tylko za pośrednictwem właśnie tej aplikacji. Poczekałem 10 minut i odebrałem towar.

    Natomiast zdarzają się też promocje, które są po prostu oszukane, jest przekreślona cena, która nigdy wcześniej nie widniała w tym sklepie, nie było tego produktu, więc on tam wcale nie stał i nie został przeceniony z danej kwoty np. z 3000 zł na 2 tys.

    — Pan jako osoba młoda poradzi sobie z tym wszystkim, a jak mają sobie poradzić osoby starsze?

    — Myślę, że ponad połowa osób starszych nie będzie korzystać ze smartfonu, internetu i przede wszystkim ekranu dotykowego i skanera. Oczywiście są takie osoby, które korzystają, ale jest to na pewno mniejszość — tacy ludzie są niestety zdani na sprzedawców. Wiadomo, że sprzedawcy są też rozliczani od ilości sprzedaży we własnym zakresie — jeżeli dany klient kupi coś dzięki nim, to mają to zanotowane w systemie. Zdarza się też naciąganie na niektóre produkty, które na przykład gorzej schodzą. Sprzedawca będzie w pierwszej kolejności próbował nam sprzedać właśnie taki produkt.

    Aby ułatwić życie konsumentów firma „MyShop.mobi" oferuje aplikację mobilną łączącą sklepy z klientami i umożliwiającą wygodne poszukiwanie i dosłownie zarządzanie promocjami. Sputnik rozmawiał z dyrektorem operacyjnym MyShop.mobi Thomasem Jodar.

    — Jeśli ująć w kilku słowach — MyShop to aplikacja, która pozwala „polować" na okazje. Czyli konsumenci mają dostęp do gazetek, mają dostęp do ofert różnych sieci i sklepów i za pośrednictwem aplikacji mobilnej jednym kliknięciem mogą się dowiedzieć więcej i analizować informację. Dodatkowo nasza aplikacja kieruje do konkretnych sklepów. Odbywa się to w ten sposób, że użytkownik klika na daną ofertę i aplikacja kieruje bezpośrednio na adres placówki handlowej znajdującej się w okolicy.

    Teraz wzbogacamy naszą aplikację o funkcję mającą na celu wspieranie lokalnego biznesu. Chodzi o małe sklepiki osiedlowe — warzywniaki, sklepy z zabawkami, czy zakłady fryzjerskie, kosmetyczne — czyli wszystko, co jest blisko naszego domu.

    Właściciele małego biznesu mogą korzystać z naszej aplikacji i sami tworzyć promocje, publikować je oraz kontaktować się z klientami. Na przykład poinformować ich, że dzisiaj jest dostawa świeżych pomidorów. Wtedy klient może udać się do danego warzywniaka i zakupić pomidory w preferencyjnej cenie. Czy po prostu kupić je właśnie u swego ulubionego sklepikarza.

    Chcemy dotrzeć do lokalnego biznesu, bo w dzisiejszych czasach duże sieci mają większe zasięgi, posiadają więcej narzędzi umożliwiających im zdobywanie większej liczby klientów. A my trochę odwracamy rolę lokalnego sklepu i też dajemy im te same narzędzia, które mają duże sklepy. Chcemy wspierać ten lokalny biznes.

    — Czy aplikacja MyShop funkcjonuje tylko w dużych miastach, czy również w mniejszych miejscowościach?

    — Jak najbardziej. Nie ograniczamy się do dużych miast. Jesteśmy otwarci na wszystkie lokalne małe inicjatywy. Jasne, że naszym celem jest dotarcie do najmniejszych miast, ponieważ tam klienci również chcieliby być komunikowani na bieżąco przed decyzją zakupową, żeby móc wybrać korzystną ofertę.

    — Skąd Państwo wiedzą, że klienci korzystają z aplikacji?

    — Mamy cały system informatyczny. Możemy monitorować na bieżąco, ile osób korzysta, ile dziennie zajrzało, ile osób pobrało i obejrzało gazetę. Takie statystyki są dostępne. Dzięki temu możemy analizować, w których miejscach, jakie oferty były najbardziej korzystne.

    I tutaj znowu dajemy dodatkową możliwość sklepom czy sieciom, które mogą sprawdzić sobie, czy dana promocja działa dobrze, czy muszą ją zmodyfikować, czy klienci w obrębie jakiegoś regionu aktywniej reagowali na promocję. Udostępniamy więc narzędzia, które umożliwiają badanie rynku i zachowań klientów.

    — Czy zgodzi się zatem Pan ze stwierdzeniem, że Polacy kochają promocje sklepowe?

    — Zgodziłbym się, bo naprawdę ludzie zaglądają do aplikacji i korzystają aktywnie z promocji i szukają ciekawych cen. Jak najbardziej, jako MyShop możemy się pod tym podpisać, że faktycznie ludzie są ciekawi i szukają tych ofert. Ale zauważamy też, że rynek trochę się zmienia. Chodzi już nie tylko o cenę. Dla klienta ważna jest jakość produktu i jego dostępność.

    Zobacz również:

    Patrioty dla Polski w promocyjnej cenie
    Polska liderem w zakupie rosyjskich kombajnów
    Szał zakupów w Czarny Piątek
    Zakaz handlu w niedzielę - jakoś nikt nie umarł
    Kto zyska, a kto straci na niedzieli wolnej od handlu
    Tagi:
    promocja, aplikacja, sklep, zakupy, handel, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz