03:38 15 Sierpień 2018
Na żywo
    Litwa. Park Grūtas. Agnieszka Wołk-Łaniewska

    Litwo, ojczyzno moja czerwona

    © Zdjęcie : Agnieszka Wołk-Łaniewska
    Opinie
    Krótki link
    Agnieszka Wołk-Łaniewska
    4525

    Towarzysze! Wszystkim, którzy mają dość pisowskiej Polski polecam wakacyjną wycieczkę na Litwę. Poczujecie się jak w domu.

    „Grūto parkas" — reklamowany jako „sovietinių skulptūrų muziejus" czyli „muzeum rzeźby radzieckiej" — ma, wedle ulotki napisanej w 4 językach, w tym w polskim, „ujawniać negatywną treść ideologii sowieckiej" oraz „ukazać dla mieszkańców Litwy, gości kraju, jak też przyszłych pokoleń obnażoną sowiecką ideologię, przez wiele dziesięcioleci uciskającą i gnębiącą ducha naszego narodu".

    Jeśli to ma właśnie robić — to zawodzi na całej linii. Park Grūtas jest okazją do uroczej, nostalgicznej podróży w czasie, połączonej z niewyczerpującym spacerem po niepowtarzanych okolicznościach przyrody — i, przynajmniej dla Polaków, dojmującą refleksją nad przewagą środków artystycznych w dyspozycji propagandy komunistycznej w porównaniu z tymi, którymi włada władza narodowo-katolicka.

    Park założony został w 2001 roku przez Vilyumasa Malinauskasa — przedsiębiorcę, który w ciągu dwóch dekad przebył drogę od wicedyrektora kołchozu do pieczarkowego milionera, a u schyłku lat 90. wziął udział w ogłoszonym przez ministerstwo kultury konkursie na zagospodarowanie poradzieckich pomników, pokrywających się kurzem w magazynie jakichś zamkniętych zakładów.

    Malinauskas był jednym z trzech konkurentów do rąk 13 Leninów i 2 Stalinów, a także całej czeredy innych radzieckich herosów.

    Jego przeciwnicy w ministerialnym konkursie to Europos Parkas — wileńskie muzeum sztuki współczesnej pod otwartym niebem oraz państwowe Centrum Badania Ludobójstwa i Ruchu Oporu Mieszkańców Litwy.

    Litwa. Park Grūtas. Radziecka Litwa wiecznie wdzięczna...
    © Zdjęcie : Agnieszka Wołk-Łaniewska
    Litwa. Park Grūtas. Radziecka Litwa wiecznie wdzięczna...
    Dwie wysoce szacowne instytucje, które wszakże przegrały z królem pieczarek; być może dlatego, że Malinauskas był jedynym oferentem, który nie oczekiwał państwowych pieniędzy w pakiecie z fragmentem historii. Kilkadziesiąt ocalonych w pożogi dziejów pomników umieścił na własny koszt w 20-hektarowym lesie pełniącym obowiązki jego przydomowego ogródka w Grūtas pod Druskiennikami. Początkowo koszt wstępu wynosił 10 litów, czyli koło 12 zł, dodatkowe 5 LTL za fotografowanie i 10 za filmowanie. Dziś, kiedy Litwa należy do strefy euro, wstęp do parku kosztuje niebagatelne 7,5 EU, ale fotografować można za darmo — co skwapliwie uczyniłam.

    Agnieszka Wołk-Łaniewska, publicystka polska
    © Sputnik . Aleksandr Nastruskin
    Mateusz Morawiecki
    © AFP 2018 / Ben STANSALL
    Początkowo właściciel parku miał ambicję wybudować miniaturową kolej, która bydlęcymi wagonami, pod okiem strażników przebranych w krasnoarmiejskie mundury, woziłaby zwiedzających po terenie parku, pozwalając im na „przeżycie doświadczenia deportacji" (140 tys. Litwinów było deportowanych w czasach radzieckich) i nawet zwiedzenie zbudowanego specjalnie w tym celu miniłagru. Przeciwko tym nieco disneylandowym pomysłom szczególnie gwałtownie protestowały stowarzyszenia litewskich kombatantów i represjonowanych (które skądinąd były stanowczo przeciwne całemu projektowi) — i najwyraźniej dopięły swego. Nie jestem pewna, czy powinny być z tego zadowolone — rezygnacja z odtworzenia szlaku męczeństwa narodu litewskiego nadaje całemu parkowi szczególnie sielski wymiar.

    To prawda, przy wejściu wita zwiedzających jeden bydlęcy wagon, starannie wysprzątany, a od przodu park ogrodzony jest drutem kolczastym — ale już kilkaset metrów dalej ogarnia nas cisza, zakłócana tylko śpiewem ptaków, a budki strażnicze dyskretnie ukryte w bujnej zieleni nie prowokują do żadnej ponurej refleksji nad nieludzkim ustrojem. Wśród wysokich sosen rozsiane są kolorowe karuzele i inne umilacze dziecięcego życia, które pamiętam z komunistycznych placów zabaw, a także — pomalowany na równie radosne kolory — radziecki sprzęt wojskowy i poniemiecki zdobyczny sprzęt techniczny, a w tym monstrualny przenośny generator.

    Nad wszystkim króluje zbita z surowych desek scena z radosnym cytatem z Lenina: „Menas priklauso liaudžiai" — „Sztuka należy do ludzi".

    Po drugiej stronie placu zabaw stoi, a jakże, knajpa. A także sklep z pamiątkami, gdzie za  słone ceny można nabywać — obok gadżetów wyprodukowanych na potrzeby komunostalgii —  prawdziwe pozostałości radzieckich czasów, które jakimś cudem uniknęły zniszczenia w paroksyzmie wolnościowego zrywu.

    Autentyczny Medal Bohatera Pracy Socjalistycznej kosztuje 58 euro. Osobiście ograniczyłam się do nabycia turystycznego stakana z wizerunkiem Generalissimusa i nieśmiertelnie słuszną sentencją „Piwo bez wodki — dziengi na wieter". Z tyłu na szklance widnieje podziałka do toastów: 50 gramów „za ojczyznę", 150 „za partię", 200 „za Stalina".

    Pani w sklepie zwróciła moją uwagę, że szklanka taka bardzo się przydaje przy pieczeniu, do odmierzania składników ciasta. Kosztowała 7 euro.

    Kiedy już opuścimy krzykliwe atrakcje placu zabaw i zagłębimy się w las, ogarnia nas zgoła inna atmosfera.

    Dwukilometrowa ścieżka wiedzie od pomnika do pomnika — w sumie jest ich 86, a większość z nich to znakomite rzeźby, co uświadamiamy sobie szczególnie wyraziście, kiedy pomyślimy o koszmarach dłuta zasłużonych antykomunistycznych artystów RP.

    Monumentalne figury radzieckich partyzantów noszą minimalne ślady czerwonej farby, którą zapewne obrzucili je wrogowie upadającego ustroju — ale w żadnym stopniu nie podważa to ich majestatycznej powagi. Rzeźby przodowników pracy socjalistycznej — świniarka, rybaczka, a także młody sportowiec z bardzo malutkim fiutkiem — są intrygujące i niecodzienne, podczas gdy twarze Leninów wykazują podobieństwo  do pierwowzoru, jakiego nie osiągnął żaden z upiornych Janów Pawłów straszących na ulicach polskich miast, żeby nie wspomnieć już o Lechach Kaczyńskich.

    Stalin na twarz dobrotliwą, a Dzierżyński zamyśloną — i na obu widać nie tylko, o kogo chodzi, ale także nastrój, jaki artysta chciał oddać.

    Dla podkreślenia dumnej walki narodu litewskiego o niepodległość, największy z pomników — 6-metrowy Lenin, stojący do 1991 roku na placu Łukiskim w Wilnie — przyozdobiony jest zdjęciem z jego obalania. Na zdjęciu marmurowy cokół wali się na ziemię w chmurze gruzu — jednak widoczna za nim w realu figura ma wyciągnięta w górę dłoń, przy której nie brakuje ani jednego palca, co może sugerować, że zanim cokół sięgnął bruku, stojący na nim Lenin został starannie odtransportowany w  bezpieczne miejsce. W gablocie w pobliskim baraku możemy podziwiać odłamek cokołu i przywaloną nim parę skórzanych rękawiczek — jak głosi opis, to rękawice „dysydenta A.Terleckasa, które nosił, kiedy zabrał ten fragment".

    Przy każdym z pomników znajdziemy opis wyobrażonej na nim postaci — w trzech językach, po litewsku, angielsku i rosyjsku.

    Litwa. Park Grūtas. Agnieszka Wołk-Łaniewska
    © Zdjęcie : Agnieszka Wołk-Łaniewska
    Litwa. Park Grūtas. Agnieszka Wołk-Łaniewska
    Opisy, opracowane przez pokonane w wyścigu do pomników  Centrum Badania Ludobójstwa i Ruchu Oporu Mieszkańców Litwy, są suche i faktograficzne —  próżno szukać w nich ognistych epitetów, które cechują styl naszych szafarzy polityki historycznej z IPN.

    Zaraz obok ścieżki wiodącej do rozsianych po lesie monumentów komunistycznych zbrodniarzy radośnie pobekują lamy, stanowiące ozdobę połączonego z muzeum rzeźby radzieckiej mini-zoo.

    Dla każdego coś miłego.

    Agnieszka Wołk-Łaniewska, publicystka polska, Warszawa

    Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Warszawa: IPN panem życia i śmierci
    Rozdziobią was WRONy
    Wałęsolenie
    Historia bez IPN: WOŁYŃ
    Agnieszka Wołk-Łaniewska: Symetryzm mać wolności
    IPN wypuścił dżina antysemityzmu
    Polska: Modlitwa za postkomunistów
    IPN – to się leczy
    Oczy tej Pięty jak dwa błękity...
    Niesiołowski: Ustawa o IPN bardzo Polsce szkodzi
    Tagi:
    komunizm, polityka, dekomunizacja, muzeum, Prawo i Sprawiedliwość, Instytut Pamięci Narodowej, Agnieszka Wołk-Łaniewska, Włodzimierz Lenin, Stalin, Wilno, PRL, ZSRR, Litwa, Rosja, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz