03:42 16 Październik 2018
Na żywo
    Rosyjscy żołnierze kierujący się w stronę Cchinwali w 2008 roku

    Konflikt w Osetii Południowej: Cienka czerwona linia

    © Sputnik . Said Gutziev
    Opinie
    Krótki link
    4452

    Polski minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz po raz kolejny wyraża solidarność z gruzińskim narodem z okazji dziesiątej rocznicy rozpoczęcia konfliktu zbrojnego w Osetii Południowej, podczas gdy niezależni eksperci i politolodzy w Moskwie jednym głosem mówią, że polityka zagraniczna Rosji zawsze zorientowana była na kompromis.

    Zatrzymanie byłego prezydenta Gruzji Michaiła Saakaszwilego w Kijowie
    © AP Photo / Evgeniy Maloletka
    Ale społeczności międzynarodowej, zwłaszcza Zachodowi, taki punkt widzenia nigdy się nie podobał.

    Mówili o tym uczestnicy okrągłego stołu w formacie wideo-mostu Moskwa-Cchinwali (Osetia Południowa) — Suchumi (Abchazja) „Abchazja i Osetia Południowa: dziesięć lat bez wojny", który odbył się w Międzynarodowym Multimedialnym Centrum Prasowym MIA „Rossiya Siegodnya".

    Oznaczyć czerwoną linię

    Wydarzenia, jakie rozegrały się latem 2008 roku odmieniły region Kaukazu. W nocy z 7 na 8 sierpnia gruzińskie wojska zaatakowały Osetię Południową i zburzyły część jej stolicy. Stając w obronie ludzi, z których wielu było obywatelami Federacji Rosyjskiej, Rosja wprowadziła wojska do republiki i wyparła z jej terytorium gruzińskie wojska. Po pięciodniowej wojnie Rosja uznała suwerenność Osetii Południowej i Abchazji — dwóch niezależnych gruzińskich autonomii, które dążyły do niepodległości już w okresie Związku Radzieckiego.

    Zdaniem docenta katedry zagranicznego regionoznawstwa i polityki zagranicznej RGGU Siergieja Markedonowa wydarzenia w Osetii Południowej od pewnego czasu przestały być oceniane przez społeczność międzynarodową jako samodzielne. Zagraniczni analitycy świadomie i zupełnie bezpodstawnie nazywają je „preludium" do wydarzeń na Ukrainie w 2014 roku, podczas gdy Rosja zmierzała do zasadniczo innych celów.

    „Wówczas w 2008 roku, po raz pierwszy od momentu rozpadu Związku Radzieckiego, Moskwa wyraźnie pokazała, że nie tylko zakreśla „czerwone linie", ale też robi wszystko, żeby je utrzymać" — wyjaśnia Siergiej Markiedonow.

    Powstałe po 1991 roku nowe niezależne państwa odróżniała jedna charakterystyczna rzecz — nosiły one charakter wieloetniczny, przez co były predysponowane do konfliktów i ingerencji zagranicznej. „Rosja nic nowego tu nie odkryła: jeśli u sąsiadów szaleje wojna, wpływa to na samego Ciebie" — wyjaśnia ekspert.

    Niedoszły kompromis

    Bardzo ryzykowne działania gruzińskich władz w przededniu konfliktu zbrojnego w Osetii Południowej znajdowały znaczne poparcie ze strony Zachodu. Ale też w czasie zaostrzenia gruzińsko-osetyjskich relacji w 2004 roku i cztery lata po strona gruzińska otrzymywała nieprawdziwe informacje o tym, jakie kroki może przedsięwziąć Rosja w odpowiedzi na próbę objęcia siłą kontroli nad Osetią Południową. Zdaniem starszego pracownika naukowego Ośrodka Problemów Kaukazu i Bezpieczeństwa Regionalnego MGIMO Nikołaja Siłajewa ani Gruzja, ani Waszyngton, ani Bruksela nie chcą przypominać, że w danej kwestii rosyjska dyplomacja i rosyjska polityka zagraniczna od początku zorientowane były na kompromis — znalezienie wielostronnych decyzji, szerokich i zobowiązujących umów.

    „Nawet kiedy była mowa o zakończeniu działań bojowych i wypracowaniu nowego porządku, pierwsza propozycja Rosji była taka, żeby nie uznawać niezależności Osetii Południowej i Abchazji, lecz omówić ich status międzynarodowy oraz podjąć próbę nadania normalnego biegu dyskusji dyplomatycznej wokół konfliktu" — tłumaczy Siłajew.

    Jednak zachodni partnerzy nie byli zainteresowani takim rozwojem wypadków. To, co nimi kieruje, to niechęć uznawania interesów Rosji i mieszkańców tych terytoriów, które w momencie rozpadu Związku Radzieckiego odpadły od Gruzji.

    „Zarówno Gruzja, jak i Zachód są przekonane, że z Rosją nie trzeba się w żadnej sprawie dogadywać — wystarczy poczekać, aż Rosja legnie w gruzach" — mówi Siłajew.

    Imperium Rosyjskiego nie będzie

    Tym nie mniej politolodzy zauważają, że obecne gruzińskie władze nie tylko nie dysponują zasobami potrzebnymi do powtórzenia agresji z lat 2004 i 2008, ale też prowadzą inny kurs. „Saakaszwili uważał, że im bardziej Gruzja skonfliktowana będzie z Rosją, tym szybciej dostąpi zaszczytu wstąpienia w szeregi NATO i Unii Europejskiej" — mówi ekspert. Ale lipcowe oświadczenie sekretarza generalnego NATO Jensa Stoltenberga wydane w czasie szczytu Sojuszu w Brukseli o tym, że Gruzja będzie w przyszłości członkiem bloku, przez niektórych poddane zostało w wątpliwość.

    „Słowa sekretarza generalnego NATO zna każdy dyplomata: one nic nie znaczą, nie warto ich powtarzać" — mówi Nikołaj Siłajew. „Przyjmując Gruzję do NATO, blok nie zwiększa swojego bezpieczeństwa, przyjmuje tylko na siebie odpowiedzialność za kraj, który samodzielnie nie jest w stanie się bronić w jakiejkolwiek krytycznej sytuacji". Co więcej, zdaniem politologa amerykańskie i natowskie ćwiczenia w Gruzji „są blefem".

    Dążenie do zapewnienia sobie bezpieczeństwa przed Rosją, pokładanie nadziei w Sojuszu, jest niczym nieuzasadnione. „Wszelka próba ustanowienia kontroli i dyktowania swoich warunków byłaby dla wszystkich katastrofą, dla Rosji w pierwszej kolejności" — wyjaśnia Siłajew. „Rosja nie ma ani środków, ani sił, ani chęci kierowania państwami, które kiedyś wchodziły w skład Imperium Rosyjskiego, a dziś są samodzielnymi państwami. To zasadnicze stanowisko, które nigdy nie ulegnie zmianie".

    Członek rady eksperckiej Ministerstwa ds. Narodowości Republiki Osetii Północnej — Alania Igor Dułajew zauważył przy okazji mówienia o dziesięcioletnim okresie bez wojny, że zarówno Osetia Południowa, jak i Abchazja po raz pierwszy w historii budują nowe demokratyczne państwa prawa. „Ich gospodarka się rozwija, państwa patrzą w przyszłość. Kwestie bezpieczeństwa ludności cywilnej, rozwoju kultury etnicznej teraz rozwiązywane są w innym kontekście" — podkreśla Dułajew i dodaje, że elity polityczne robią wszystko, co możliwe, żeby sprostać tym wyzwaniom ekonomicznym i społecznym, jakie stały przed Abchazją i Osetią Południową po wojnie w 2008 roku.

    Zobacz również:

    Gruzja zrywa stosunki dyplomatyczne z Syrią
    „Dominacja USA zapewni pokój"
    Po co Rosja miałaby wysłać czołgi do Warszawy?
    Tagi:
    wojna, Osetia Północna, Osetia Południowa, Gruzja, Rosja
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz