08:51 12 Grudzień 2018
Na żywo
    Świeto wojska polskiego, Warszawa 15 sierpnia 2015

    Czy Janek nasz Bond, niesłusznie kochał ją

    © AP Photo / Alik Keplicz
    Opinie
    Krótki link
    Krzysztof Podgórski
    12926

    Wielu z Nas, wychowało się na niezapomnianym serialu Konrada Nałęckiego, wg powieści Janusza Przymanowskiego „Czterej Pancerni i pies".

    W czasach PRL, w „epoce bez komputerów", bawiliśmy się w załogę czołgu „Rudy 102" na osiedlach i podwórkach. Robiło to kilka pokoleń małych Polek i Polaków w wielkich miastach, miasteczkach i na wsiach.

    Każdy chłopak chciał być dzielnym dowódca czołgu — Jankiem, no ale trzeba było być i Gustlikiem czy też Grigorijem. Gdy się było młodszym i słabszym, to starsi chłopcy obsadzali nas w roli radzieckich fizylierów. Biegliśmy zatem za, lub przed piaskownicą lub skrzynią z desek, odgrywającą „Rudego", z okrzykiem rosyjskich gwardzistów:  Uraaa!, „strzelając" z plastikowych karabinów wydzierając się „tra taaaa".

    Dziewczęta rywalizowały, która będzie rosyjską markietanką Marusią, bo w zabawie jak i w filmie była to postać kluczowa. Wybrana przez chłopaków dziewczyna, bo oni organizowali zabawę, ogłaszana jako najładniejsza na podwórku, była z tego powodu nieukrywanie dumna.

    Nikomu przez myśl nie przeszło obrażać się za „bycie ruską żołnierką", wszak piękna Pola Raksa grająca Marusię, działała na wyobraźnię obu płci, czy też odgrywanie  bohaterskich „ruskich fizylierów". Sierżant Czernousow grany przez Janusza Kłosińskiego, czy Fiedia „Jołki-pałki" budzili uzasadnioną sympatię. Wszak żołnierzy polskich i radzieckich łączyło braterstwo broni, wspólna walka z hitlerowskim, niemieckim najeźdzcą, a bohaterów filmu Janka i Marusię, miłość.

    Dziś w dobie komputerów dzieci, choć i tak nielicznie bawiące się jeszcze na podwórku, nie chcą być „ruskimi".

    Zatruto ich młode główki antyrosyjską propagandą. 

    Bawią się w powojennych terrorystów „żołnierzy wyklętych". Oficjalna polska propaganda, żołnierzy polskich i radzieckich, bohaterów walk pod Studziankami skazała na zapomnienie.

    A miłość?

    Miłość też, jest niesłuszna, bo jak Janek, młody przystojny Janusz Gajos mógł kochać, pełną seksapilu radziecką sanitariuszkę  Marusię — Pole Raksę? 

    Panowie z IPN, te łobuzy od historii, piszą historię na nowo, ale My w Sputniku, przypomnimy tę prawdziwą.

    STALIN WYRZUCA MARSZAŁKA ZA DRZWI

    po czym przyjmuje jego plan, czyli operacja Bagration.

    Był rok 1944, front wschodni od prawie roku na północy ZSRR zamarł. Armia Czerwona w szeregu krwawych ofensyw wypierała zimą i wiosna1944  Wehrmacht z południa Rosji, Krymu i wschodniej Ukrainy docierając do granic Rumunii. Wielkie niemieckie zgrupowanie wojsk na terenie Białorusi, Grupa Armii Środek Felmarszałka Ernsta Busza liczące blisko 900 tys. żołnierzy, nawisały nad radzieckimi armiami na południu.

    Hitlerowskie wojska składały się  4, 9 i 12 Armii oraz 3 Armii Pancernej. Miały one blisko 600 czołgów i 900 samolotów oraz 9500 dział, a  broniły się na ufortyfikowanej pozycji zwanej Stellung B1. Teren sprzyjał obrońcom, bagna Polesia utrudniały komunikację, a wojska faszystowskie kryły się w głębokich okopach pełnych schronów bojowych osłoniętych licznymi polami minowymi, zasiekami i rowami przeciwpancernymi.

    Radziecka kwatera główna tzw. Stawka pod kierunkiem generała Antonowa przygotowała plan ofensywy. Podczas decydującej narady pod przewodnictwem samego Stalina, dowódca 1 Frontu Białoruskiego, z pochodzenia Polak, marszałek Konstanty Rokossowski zaproponował odmienny plan ataku. Ryzykowną, prowadzoną przez bagna, operację okrążająca  pod Bobrujskiem, na pozycje niemieckiej 9 armii. Wbrew opiniom marszałka Żukowa i marszałka Wasilewskiego Rokossowski bronił swojej koncepcji. Stalin dwukrotnie mu kazał wyjść za drzwi, aby ochłonął i przemyślał swoją koncepcję.

    Rokossowski były więzień NKWD, torturowany, cudem ocalony, za drzwiami pouczany był przez Malenkowa i Mołotowa, że stawia się Generalissimusowi Stalinowi i marnie się to dla niego skończy.  Mimo to uparty Polak obstawał przy swoim.

    W końcu Stalin  rozstrzygnął spór na korzyść marszałka Rokossowskiego, ku konsternacji wszystkich zebranych. Miał przy tym powiedzieć, że  „lubi znających swoje rzemiosło generałów, mających swoje zdanie".

    22 czerwca 1944 rozpoczęła się operacja „Bagration".

    Do walki wojska radzieckie skierowały blisko 2 miliony żołnierzy, ok. 4000 czołgów i dział pancernych, 27 000 haubic, dział i moździerzy oraz 6400 samolotów. Plan Rokossowskiego okazał się genialny, już na starcie wojska radzieckie osiągnęły sukces.

    Przez kolejne tygodnie rozgromiono hitlerowców, ruszył Front Ukraiński i wojska radzieckie, przekroczyły Bug i weszły na tereny rdzennie polskie. Niemcy ponieśli największą klęskę w historii II Wojny Światowej przeszło 40 dywizji zostało rozbitych. Łącznie podczas odpierania radzieckiej ofensywy „Bagration" latem 1944 zginęło ok. 300 000 żołnierzy Wehrmachtu, rannych zostało ok. pół miliona, a  do niewoli trafiło 150 000 jeńców.

    Na przedpolach Warszawy doszło jednej z dwóch największych na terenie Polski bitwy pancernej pod Okuniewem. Niemcy po  dwóch miesiącach zatrzymali tam Armie Czerwoną. Jednak na południe, pod Magnuszewem, 8 Gwardyjska Armia generała Czujkowa zdobyła resztką sił 1 sierpnia przyczółek na Wiśle.

    SZARŻA 1 BRYGADY PANCERNEJ im. BOHATERÓW WESTERPLATTE RATUJE BOHATERÓW SPOD STALINGRADU

    Po tygodniach walk, w letniej spiekocie, z niskim stanem osobowym wykrwawione dywizje piechoty bohaterów spod Stalingradu, dowodzone przez   generała Wasilija Czujkowa dotarły do Wisły.

    Cierpiały na słabe zaopatrzenie, gdyż radzieckie bazy kwatermistrzowskie zostały setki kilometrów na wschodzie. Pomimo to przystąpiono na rozkaz Rokossowskiego do forsowania rzeki i udało się uchwycić przyczółki pod Magnuszewem.

    Pod Puławami Polska 1 Armia Wojska Polskiego 1 sierpnia również próbowała forsować Wisłę. Desant 1 i 2 dywizji nie udał się, zginęło blisko 1000 żołnierzy. W tym samym czasie wojska radzieckie należące 4 Korpusu Strzeleckiego Gwardii odniosły sukces i uchwyciły przyczółek. Przez kolejne dni brawurowo broniony przez 35 i 57 dywizje gwardzistów.

    Hitlerowcy rzucili w celu likwidacji znaczące siły wojsk pancernych i silne lotnictwo. Bombowce Luftwaffe sparaliżowały przeprawę, a na piechurów radzickich ruszyły grupy bojowe 45 dywizji grenadierów, Dywizja pancerno-spadochronowa „Herman Goering"  i 19 dywizja pancerna. Na skutek uszkodzenia mostu pontonowego, oraz silnych nalotów, przeprawa idącej z odsieczą polskiej 1 brygady pancernej im Bohaterów Westerplatte wydłużyła się i odbywała się promami. Brygada pancerna, dowodzona przez płk.  Jana Mierzycana, mimo że liczyła 72 czołgi,  w  większości T-34, do walki wchodziła częściami, rzucana w szeregi broniących się desperacko gwardzistów.

    Wojciech Jaruzelski
    © Sputnik / Leonid Swiridow
    Kluczowym momentem, niezwykle dramatycznym było starcie w dniu 8 sierpnia 1944. Grupa pancerna  19 dywizji pancernej wsparta przez spadochroniarzy dywizji „Herman Goering"  przełamała obronę 4 Korpusu Gwardii na odcinku 47 dywizji gwardii. Sytuacja stawała się katastrofalna. Podjęto kontrowersyjną  decyzję, aby wyprowadzić atak polskimi czołgami,  3 kompanią czołgów Rościsława Tarajamowicza. W ten sposób planowano wprowadzić zamieszanie i powstrzymać na jakiś czas atakujących. Była to decyzja samobójcza dla polskich czołgistów. 

    Szarża polskich czołgów, uwzględniając mikroskalę,  przypominała starcie pod Prochorowką na Łuku Kurskim w maju 1943. Doszło do boju spotkaniowego, w którym obie strony poniosły straty. Polska kompania jednak przestała istnieć, dowódca, większość oficerów i żołnierzy poległo.  Jednak swym poświęceniem „kupili" czas.

    Niemcy zatrzymali natarcie w celu przegrupowania. Ten zbawienny okres wykorzystali żołnierze radzieccy, podeszło wsparcie w tym kolejne polskie jednostki. Na przyczółek trafiły  3 dywizja piechoty im. Romualda Traugutta i 2 dywizja piechoty im Henryka Dąbrowskiego i reszta oddziałów 1 brygady pancernej.

    Ciężkie walki z hitlerowcami, gdzie ramie w ramię walczył radziecki piechur i polski czołgista, gdyż czołgi rozproszono pomiędzy piechotę tworząc punkty oporu zakończyły się sukcesem. Dramatyzm bitwy, heroizm jej żołnierzy przewyższał obrazy filmowe.

    Wieś Studzianki 11 razy przechodziła z rak do rąk, ostatecznie zajęły ją wojska radzieckie i polskie, okrążając i rozbijając spadochroniarzy i czołgistów  z „Herman Goering Division". Faszyści stracili pod Studziankami ok. 1000 żołnierzy rannych i zabitych, 10 czołgów, 16 dział i moździerzy, oraz 6 transporterów opancerzonych. Polacy zdobyli też baterię dział.

    Zwycięstwo na Przyczółku Magnuszewskim okupiono jednak niemałymi stratami. Polska brygada pancerna straciła 27 czołgów pośród 72 użytych w walce. Łącznie 1 Armia Wojska Polskiego straciła podczas walk na przyczółkach wiślańskich latem 1944,  484 zabitych (z czego 84 pancerniaków 1 brygady im. Bohaterów Westerplatte), 1459 rannych i 63 jeńców. Poległo też kilkuset żołnierzy radzieckich, gros z 8 Armii Gwardii generała Czujkowa.

    Jarosław Kaczyński
    © AFP 2018 / WOJTEK RADWANSKI
    Przyczółek utrzymano, wojska polskie i radzieckie połączyło braterstwo broni i wspólne zwycięstwo nad potęgą Wehrmachtu w tym elitą z Panzerwaffe i nad spadochroniarzami Goeringa.

    To stąd,  14 stycznia 1945 ruszy wielka ofensywa styczniowa, operacja Wiślańsko-Odrzańska, która przyniesie wyzwolenie Łodzi, Bydgoszczy Poznania i Krakowa.

    Zatrzyma się ona  u wrót stolicy III Rzeszy Berlina  na Odrze, tworząc przyczółek pod Kostrzynem, skąd wyruszą żołnierze radzieccy i polscy 16 kwietnia 1945 do ostatniej bitwy. Rozpocznie się wówczas  Berlińska Strategiczna Operacja Ofensywna zakończona zdobyciem Berlina i 9 maja bezwarunkową kapitulacją III Rzeszy.

    Krzysztof Podgórski, polski publicysta

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    IPN kryminalizuje Ludowe Wojsko Polskie
    Pan Adam ma problem
    Degradacja Kiszczaka i Jaruzelskiego. Ten rząd sięga dna
    Historia bez IPN: WOŁYŃ
    Kaukaz oczami Polaka: Bez uprzedzeń
    III wojna światowa: Stanie się to, czego nikt się nie spodziewał
    „Kto nie rozumie języka Ławrowa, ten poznaje argumenty Szojgu"
    Brawo, IPN. Piszą historię od nowa
    Święto prawdziwych mężczyzn czyli 100 lat Armii Czerwonej
    Lato należy do Asada
    IPN nie musi nic
    Tagi:
    Armia Ludowa, Front Białoruski, pies, Zwycięstwo, faszyzm, kino, II wojna światowa, Armia Czerwona, Instytut Pamięci Narodowej, NKWD, Konstanty Rokossowski, Stalin, Adolf Hitler, Studzianki, Odra, PRL, Wisła, Westerplatte, Berlin, ZSRR, Kraków, Rumunia, Krym, Białoruś, Niemcy, Ukraina, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz