21:51 12 Grudzień 2018
Na żywo
    Polska obchodzi Święto niepodległości

    Rosja - wróg, sojusznik, partner?

    © AP Photo / Alik Keplicz
    Opinie
    Krótki link
    Zbigniew Lipiński
    7462

    Rosja wróg śmiertelny Polski od co najmniej 300 lat. Dąży ona do podporządkowania sobie naszego kraju (w wersji optymistycznej) lub wręcz przyłączenie do Federacji Rosyjskiej (w wersji pesymistycznej). Natomiast prezydent Władimir Putin to wróg ludzkości, a przy tym wyjątkowo zajadły przeciwnik Polski.

    Tak w największym skrócie można określić antyrosyjską propagandę szerzoną przez zdecydowaną większość polityków zarówno obozu rządzącego, jak i totalnej opozycji oraz sympatyzujących z nimi mediów.

    Co ciekawe, istnieje swojego rodzaju wyścig między rusofobami obu wrogich ugrupowań. Oskarżają się one nawzajem o wysługiwanie się Kremlowi i osobiście Putinowi, w ten sposób przekraczając granicę śmieszności i absurdu (Jarosław Kaczyński — sługus Rosji? Doprawdy, jak można wymyślić podobny idiotyzm).

    Bez przesady można stwierdzić, że rusofobia stanowi dziś obowiązującą doktrynę państwową.

    Kto jej się sprzeciwia, ten jest agentem Moskwy albo „pożytecznym idiotą". Takie ujęcie sprawy świadczy o terrorze psychicznym stosowanym prze tzw. elity wobec Polaków.

    „Nie myśl, nie analizuj, nie szukaj prawdy — masz wierzyć w to, co tobie podajemy do wierzenia". Tak brzmi domyślna sugestia propagandy.

    Na czele antyrosyjskiej krucjaty stoi bez wątpienia środowisko „Gazety Polskiej" częstujących swoich czytelników w wydaniu codziennym obowiązkową dawką (dez)informacji o kolejnych przestępstwach, zbrodniach, łamaniu wszelakich norm przez Rosję i jej przywódcę.

    O co więc obóz polskiej rusofobi oskarża Rosję i Rosjan?

    O wszystko.

    Wszystko co możliwe i niemożliwe, prawdopodobne i nie prawdopodobne.

    KRÓTKI KURS POLITYKI WSCHODNIEJ III RP

    Po 1989 r. i niedoszłych próbach porozumienia między obu krajami z początku lat 90. rządzący Polską toczyli omalże bez przerwy wojnę polityczną i propagandową przeciwko Rosji.

    Jakiekolwiek gesty ze strony rosyjskiej zdecydowanie odrzucały kolejne ekipy rządzące naszym krajem. Wobec naszych najbliższych sąsiadów — Litwy, Białorusi, Ukrainy przyjęto politykę organizowania tych nowo powstałych państw przeciwko Rosji — najpierw samodzielnie, a potem pod egidą Stanów Zjednoczonych.

    W przypadku Litwy poświęca się interesy zamieszkałych tam Polaków, chociaż układ polsko-litewski ustanawiał cały szereg praw dla zamieszkałych tam naszych rodaków. Litwini niewiele sobie robią z zapisów porozumienia, łamiąc bez żenady jego postanowienia

    Co więcej, marszałek Senatu Stanisław Karczewski, a jeszcze silniej sekretarz Fundacji Pomocy Polakom na Wschodzie — Maria Przełomiec oskarżyli Akcję Wyborczą Polaków na Litwie i Związek Polaków na Litwie oraz przywódców tych organizacji o malwersacje finansowe. W ten sposób podważyli oni wiarygodność tych stowarzyszeń wobec władz litewskich.

    Na Białorusi polskie organizacje potrafiły ułożyć sobie zupełnie dobre stosunki z rządem Aleksandra Łukaszenki co owocowało m.in. dbałością tamtejszych władz o zabytki polskie oraz swobodami kulturalnymi, oświatowymi i językowymi dla Polaków. Ten stan rzeczy postanowił zmienić pierwszy rząd PiS-u, zmierzający do uczynienia z białoruskich Polaków antyłukaszenowskiej forpoczty.

    W tym celu rozbiły polską organizację wspierając Andżelikę Borys i osadzając ją na stołku prezesa antyrządowej organizacji Polaków. Związku pod jej przewodnictwem nie uznają władze Białorusi. W czasie sprawowania urzędu ministra spraw zagranicznych przez Witolda Waszczykowskiego nastąpiła nieśmiała próba ułożenia poprawnych relacji z Białorusią (co charakterystyczne w czasie gdy Aleksander Łukaszenka miał nieporozumienia z Moskwą), ale nie przyniosły one żadnych rezultatów. O stosunkach polsko-ukraińskich pisano wielokrotnie, toteż nie wdając się w szczegóły, określmy tę politykę jako wspieranie lub tolerowanie bonderyzacji Ukrainy oraz żenujące milczenie wobec coraz częstszych antypolskich prowokacji reżimu Poroszenki.

    Żadna z ekip, prze bez mała 30 lat nawet nie pokusiła się o wypracowani konstruktywnej koncepcji ułożenia stosunków Warszawa — Moskwa.

    Po tragedii smoleńskiej czołowi politycy PiS-u oskarżyli Rosję o zorganizowanie zamachu na polską delegację lecącą na uroczystości katyńskie. Mimo upływu 8 lat od tamtego wydarzenia i usilnych wysiłków partii Kaczyńskiego nie zdołano dowieść zamachu rosyjskiego jako przyczyny katastrofy. Temat ten jest jeszcze szczątkowo podejmowany, głównie przez Antoniego Macierewicza, ale niewątpliwie schodzi on z agendy propagandowej na daleki plan.

    Kolejny punkt zatargu stanowi kwestia funkcjonowania Nord Stream 1 i budowy Nord Stream 2, wokół którego rząd stara się zorganizować sprzeciw państw UE. Jak dotąd z miernym skutkiem.

    Gdy władzę objęła Zjednoczona Prawica, Polska przyjęła rolę państwa frontowego w rozgrywce Waszyngton — Moskwa i to bez żadnych wymiernych korzyści, które by można było uzyskać od USA. Nazywając rzeczy po imieniu, podjęliśmy ryzyko uczynienia z Polski pobojowiska atomowego w przypadku wojny Stanów Zjednoczonych z Federacją Rosyjską, do czego dążą per fas et nefas elity zgromadzone wokół neokonserwatystów.

    Przez nieprzytomną politykę wobec Rosji ponieśliśmy ogromne straty gospodarcze, a na nasze miejcie na ten rynek wkroczyły państwa UE oraz amerykańskie i międzynarodowe koncerny. Zamiast obustronnie korzystnej wymiany gospodarcze oba kraje wymieniają się ekspulsjami. Raz Polska wydala obywatela rosyjskiego pod zarzutem szpiegostwa, innym razem Rosja rewanżuje się tym samym.

    Po stronie polskiej nie zawsze funkcjonuje zarzut szpiegostwa, czasami „oskarżenia" dotyczą prowadzenia tzw. wojny hybrydowej lub głoszenia rosyjskiej narracji historycznej.

    Jak wiadomo pojęcia takie nie funkcjonują w polskim Kodeksie karnym.

    Z kolejnym elementem wojenki z Rosją mamy do czynienia ostatnio, gdy Sejm uchwalił a prezydent podpisał nowelizację ustawy o IPN zezwalającą na niszczenie pomników upamiętniając żołnierzy sowieckich poległych na naszych ziemiach w walkach z Niemcami.

    NIEZBĘDNOŚĆ PLANU B

    Nie wszyscy jednak ulegają obłędowi rusofobii.

    Na łamach tygodnika „Do Rzeczy" ukazało się tylko w tym roku aż 6 artykułów poświęconych omawianej problematyce. Zauważyć tu trzeba, że kierowany przez Pawła Lisickiego tygodnik związany jest w zasadzie z rządami „dobrej zmiany", acz nie bezkrytycznie.

    Spośród tych 6 artykułów — napisanych zresztą w różnej tonacji — chcę uwzględnić „Kwadraturę Rosji i Niemiec" Rafała Ziemkiewicza.

    Otwierając temat, autor pisze: „Polska ma tylko 3 możliwości. Pierwsza: dogadać się z Niemcami przeciwko Rosji. Druga: dogadać się z Rosją przeciwko Niemcom. Trzecia — być w konflikcie z obydwoma, co oznacza popychanie ich do tego, by dogadały się przeciwko nam. Taki powinien być punkt wyjścia do wszelkich rozważań o naszej polityce — z kim da się dogadywać, na jakich warunkach, kto da więcej, względnie — komu więcej musimy zapłacić by uniknąć najgorszego trzeciego wariantu".

    Ziemkiewicz zauważa, że przywódcy polscy wyobrażają sobie grę polityczną tylko w przypadku posiadania mocnych kart, natomiast sztuka blefu — w czym celują Rosjanie — jest im zupełnie obca. Rozważa też wpływ emocji na politykę, które jednak utrudniają nam nie tylko prowadzenie ale i dyskutowanie o rozsądnej polityce wschodniej. Z kolei Rosjanie potrafią doskonale grać na naszych emocjach. Takie podejście utrudnia nam również politykę wobec Niemiec ponieważ „nie mamy planu B, innej niż niemiecka opcji. Nie mając normalnych stosunków z Rosją pozostajemy wobec Niemiec w sytuacji klienta szatni z Kultowego „Misia". Gdy nasi partnerzy mówią nam: „nie mamy waszego płaszcza i co nam zrobicie?", rzeczywiście możemy tylko w wariancie pisowskim, uderzać w lament i oburzenie albo — w wariancie platformerskim uderzać w pokorę".

    Autor krytykuje pogląd zastąpienia normalnych stosunków z Rosją aliansem z państwami postsowieckimi. To chybiona inicjatywa, bo państwa te — wskazuje publicysta — dystansują się od nas i odwołują poza nami do Niemiec jako do głównego rozgrywającego. A Niemcy z kolei wyznaczają Polakom miejsce w drugiej lidze.

    Wprawdzie, wobec sporych kłopotów wewnętrznych i zewnętrznych Berlin szuka obecnie porozumienia z Polską, ale my ze swej strony nie jesteśmy w stanie „wyartykułować racjonalnych i realistycznych oczekiwań od Niemiec, które można by zacząć na poważnie negocjować". Autor konkluduje: „Brak „drugiej nogi" czyli stosunków z Moskwą, jest więc nie do zastąpienia". I wskazuje tu na przykład Orbana, który zawarłszy dobry układ z Putinem wzmocnił pozycję Węgier w UE.

    Dalej Ziemkiewicz stawia — dość wątpliwą moim zdaniem — tezę jakoby „Rosja uważa złe stosunki z Polską za bardziej dla siebie korzystne".

    Wracając do zagadnień strategicznych, autor postuluje aby niehisteryczną politykę wobec Rosji rozpocząć od odpowiedzi na pytania: „Co jesteśmy w stanie Rosji zaoferować? W czym możemy jej ewentualnie szkodzić? I czego powinniśmy od Rosji oczekiwać — z wyznaczeniem granicy „non possumus", a także z przemyśleniem kompromisów?".  Zamiast tego „my tymczasem wybraliśmy w tej grze rolę wasala bezwarunkowo przyjmującego punkt widzenia i interesy USA oraz jego szczególnego sojusznika, Izraela. (…) Nie formułujemy wobec Rosji konkretnych oczekiwań ani konkretnej oferty.".

    Rafał Ziemkiewicz zarysował w tym artykule nie tylko ocenę obecnego stanu stosunków z Moskwą, ale również sformułował cały szereg postulatów wobec polityki wschodniej. Czy któryś z odpowiedzialnych za państwo polityków chociażby zastanowi się nad tymi postulatami?— nie bardzo w to wierzę.

    Ciąg dalszy nastąpi. 

    Zbigniew Lipiński, polski publicysta

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Tekst jest publikowany za zgodą Redakcji tygodnika opinii Myśl Polska. Oryginał pierwotnie ukazał się na stornie Myśl Polska.

    Zobacz również:

    Ławrow: Stosunki z Polską należy traktować filozoficznie
    Centrum Nie-Porozumienia: Rusofob, bo mu kazali
    Leszek Miller: Rusofobia w Polsce stała się doktryną państwową
    Putin: Rusofobia wylewa się uszami
    Swiridowa wiara w Polskę
    ABW strzela w tył głowy. Bez sądu i śledztwa
    Sławomir Dębski w Moskwie: „Śnieg pada"
    Rusofobia MADE IN POLAND. Część II
    Ambasador Rosji w Warszawie: Irracjonalna rusofobia
    „Warszawy nie widać z kremlowskiego gabinetu Putina"
    Tagi:
    Nord Stream, Nord Stream 2, polityka, historia, rusofobia, Gazeta Polska, MON, Rząd RP, Do Rzeczy, Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, Maria Przełomiec, Rafał Ziemkiewicz, Stanisław Karczewski, Antoni Macierewicz, Jarosław Kaczyński, Władimir Putin, Kreml, Unia Europejska, Izrael, Litwa, Węgry, Białoruś, Niemcy, USA, Rosja, Warszawa, Moskwa, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz