09:01 12 Grudzień 2018
Na żywo
    Warszawa

    Człowiek, który ucywilizował Warszawę, cz. 3 (wideo)

    © AFP 2018 / JANEK SKARZYNSKI
    Opinie
    Krótki link
    Jarosław Augustyniak
    3242

    W kolejnym odcinku opowiemy o tym, jak Starynkiewicz ucywilizował nam handel, przenosząc go z otwartych przestrzeni do zamkniętych hal. Wszystko w ramach szerokiego projektu zadbania o zdrowie mieszkańców Warszawy, czego nikt inny do tej pory nie robił.

    Warszawa nie była miastem przyjaznym dla mieszkańców.

    Bolesław Prus pisał w tym czasie w swoich Kronikach Tygodniowych:

    „Już od kilkunastu lat, co kwartał lub półrocze, z systematycznością zwycięzców sedańskich, zohydzacie warszawiakom Warszawę podwyższając ceny lokalów, które — bodaj psy zamieszkiwały! (…) Cudzoziemiec badający historię rozwoju komornego mógłby sądzić, że domy wasze przerobiliście na pałace nowej Jerozolimy, podwórza na Edeny, rynsztoki na spławne kanały; my tymczasem z praktyki wiemy doskonale, że te pałace, te podwórza i te ogrody były, są i na wiek wieków pozostaną rezerwoarami chłodu, głodu, ciemności, wilgoci i chorób epidemicznych tudzież menażeriami pluskw, szczurów, karaluchów, z małym dodatkiem istot ludzkich, na które diabli wiedzą z jakiej racji spadają wszystkie ciężary i niewygody."

    Chciwi kamienicznicy do dziś są tacy sami, ale miasto się zmieniło. Zmieniło się dzięki Sokratesowi Starynkiewiczowi.

    Ciemną jak afrykański busz Warszawę postanowił Starynkiewicz oświetlić stawiając nową gazownię i 3000 nowych lamp na ulicach miasta. Teraz już nawet wieczorami nie dało się ukryć brudu i wartko płynących rynsztoków z ludzkimi odchodami. Te zresztą wkrótce znikły, bo przecież o czym było w poprzednim odcinku, nasz prezydent zbudował nam kanalizację. Powołał też Towarzystwo Asenizacyjne, które zaczęło miasto w końcu sprzątać. Starynkiewicz pobrukował nasze ulice, które do tej pory były wykładane kostką drewnianą, tudzież zwykłym tłuczniem w bezładzie rozsypanym, by sobie nogę w kostce łatwiej skręcić. Zaczął też kłaść pierwsze nawierzchnie betonowe.

    Za czasów Starynkiewicza tworzono tez parki. Rewitalizowano te stare i tworzono nowe. Teren Filtrów też był takim parkiem. W czasach Starynkiewicza na te zielone tereny przychodzili Warszawiacy z rodzinami, by odpocząć w cieniu drzew i napić się czystej, przefiltrowanej wody z tamtejszych zdrojów. Bardzo im się to spodobało i wody przestali się bać. Ba! Zaczęli się nawet kąpać nie tylko na świętego Jana!

    Dziś nie da się tam wejść bez zezwolenia. Przy pierwszej mojej próbie wejścia na teren Filtrów ochroniarz powiedział. Nie wolno! Teren strategiczny! A za Starynkiewicza było można.

    Zapraszam do obejrzenia kolejnego odcinka mojej podróży śladami Starynkiewicza.

    Poglądy autora moga być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

     

    Zobacz również:

    Na wakacje do Peru czy San Escobar? A może do Słupska?
    Rosyjskie MSZ dziwi postawa Polski
    Sprawa Kozłowskiej: PE wzywa do przeprowadzenia śledztwa
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz