10:09 16 Grudzień 2018
Na żywo
    Uniwersytet Warszawski

    Człowiek, który ucywilizował Warszawę, cz. 4 (wideo)

    © Zdjęcie: Public domain/Minimus
    Opinie
    Krótki link
    Jarosław Augustyniak
    2230

    Mój rozmówca, znawca historii Warszawy, pan Janusz Owsiany, powiedział o prezydencie Starynkiewiczu - „tak fantastyczny, że aż nierzeczywisty".

    I taki właśnie był ten niezwykły człowiek, który swoja kulturą i sposobem administrowania miastem, czy konsultacjami planowanych decyzji ze społeczeństwem Warszawy, do których nic go nie zobowiązywało, był absolutnym pionierem i do dziś niedościgłym wzorcem

    To jedyny prezydent Warszawy, który kończąc urzędowanie po 17 latach służby miastu, był znacznie biedniejszy niż gdy je zaczynał. On na Warszawie się nie dorabiał. On do Warszawy dokładał swoje własne pieniądze. Pewnie dlatego to jedyny carski generał jaki ma u nas swój pomnik?

    W tym odcinku opowiemy o Starynkiewiczu jako o człowieku. O tym wszystkim co sprawiło, że był tak wyjątkowy.

    W czasie kręcenia zdjęć przeprowadziłem sondę uliczną, by dowiedzieć się czy Warszawiacy go nadal kojarzą. Z przykrością musze powiedzieć, że nie jest z tym dobrze. Większość albo w ogóle nie wie kto to taki, albo mylą go z prezydentem Starzyńskim. Nawet ci co wiedzieli, często nie mieli pojęcia, że to Rosjanin.

    To był taki pozytywista, jakim w Warszawie byli Bolesław Prus, czy Aleksander Świętochowski. Z tych co to budowali, a nie wysadzali miasto w powietrze, choć to drugie jest na pewno i łatwiejsze i bardziej widowiskowe. Obaj byli zresztą wielkimi admiratorami prezydenta, którego uznawali za błogosławieństwo dla miasta. Ten bezgranicznie oddany powierzonej mu pracy, krystalicznie uczciwy człowiek, nawet na emeryturze, pozostając w Warszawie, był autorytetem dla swoich następców, którzy do jego mieszkania na ulicy Rysiej 5 przychodzili po rady, a mieszkańcy po pomoc. Nadal na emeryturze angażował się w życie miasta i dla wszystkich był niekwestionowanym autorytetem. Był jak postać z bajki, bo takich ludzi się po prostu nie spotyka.

    Wiem, jak to brzmi dla różnych rusofobów, ale cywilizacja do Warszawy nie przyszła z Zachodu. Warszawa stała się miastem europejskim dzięki rosyjskiemu czinownikowi i rosyjskim kredytom. Brzmi fatalnie… ale to prawda.

    Warszawiacy o nim mówili, a prasa pisała — „Nasz Szanowny Pan Prezydent". Na jego pogrzeb w 1902 roku przyszło 100 000 ludzi. Nikt ich do tego nie zmuszał. Przyszli pożegnać swojego prezydenta, mając w pamięci to, jak wiele mu zawdzięczali.

    Zapraszam do obejrzenia ostatniego odcinka.

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

     

    Zobacz również:

    Byle jaka Warszawa
    „Warszawa powinna wreszcie zacząć się kierować swoim interesem"
    Obchody Święta Wojska Polskiego w Warszawie
    Tagi:
    prezydent, Sokrates Starynkiewicz, Warszawa, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz