10:49 19 Grudzień 2018
Na żywo
    Ariadna Rokossowska, dziennikarka Rosyjskiej Gazety, Moskwa

    Rokossowska: „Doskonałe polskie narzędzie w dyskusji historycznej - powszechnie wiadomo"

    © Zdjęcie : Roman Wojciechowski
    Opinie
    Krótki link
    Paweł Dybicz
    7491

    Polska miała ogromną szansę być największym mostem między Rosją a Europą - uważa Ariadna Rokossowska, prawnuczka marsz. Konstantego Rokossowskiego, dziennikarka, od lat zajmuje się krajami Europy Środkowej, głównie Polską i RFN.

    —  Kiedy mówi pani Rosjanie, to odzywają się w pani geny polskich przodków?

    — Mam przodków polskich i rosyjskich. I żadnych się nie wypieram.

    Nie mogę się zadeklarować: jestem Polką, jestem Rosjanką. Jestem obywatelką Federacji Rosyjskiej o polskich i rosyjskich korzeniach.

    Zresztą takich osób jak ja, mających taki rodowód, jest w Rosji wiele.

    —  W Związku Radzieckim wielu towarzyszy broni uważało marsz. Rokossowskiego za Polaka, a w Polsce mówiono o nim Ruski. A w pani przypadku jak to jest?

    — Ze mną jest odwrotnie. W Rosji o mnie mówią Rosjanka, a w Polsce Polka.

    —  Śledzi pani polskie publikacje, opinie odnoszące się do marsz. Rokossowskiego?

    — Oczywiście, że śledzę, ale nie sprawia mi to żadnej przyjemności.

    Gen. płk artylerii Nikołaj Woronow i dowódca Frontu Dońskiego generał porucznik Konstanty Rokossowski przesłuchują feldmarszałka Friedricha Paulusa w sztabie Frontu Dońskiego po Bitwie pod Stalingradem.
    © Sputnik .
    Gen. płk artylerii Nikołaj Woronow i dowódca Frontu Dońskiego generał porucznik Konstanty Rokossowski przesłuchują feldmarszałka Friedricha Paulusa w sztabie Frontu Dońskiego po Bitwie pod Stalingradem.
    Często słyszę od znajomych polskich polityków słowa sympatii o pradziadku, chociaż nigdy żaden nie odważył się powiedzieć tego publicznie. I myślę, że nigdy czegoś takiego nie usłyszę.

    Oni nie mogą sobie na to pozwolić, bo zaraz zostaną oskarżeni o sprzyjanie komunistom, Rosji.

    —  Chyba że zaczną się powoływać chociażby na brytyjskich historyków zaliczających marsz. Rokossowskiego do najwybitniejszych dowódców II wojny.

    — Myślę, że nie zaczną.

    To, że on w Polsce źle się kojarzy, nie jest dla mnie niespodzianką. Ale kiedy zaczyna się na jego temat rozmowa, okazuje się, że rozmówcy nic nie wiedzą o pradziadku.

    I w tym sensie fascynuje mnie doskonałe polskie narzędzie w dyskusji historycznej, słowa wytrych: powszechnie wiadomo. To jest dowód w każdej sprawie, szczególnie jeśli chodzi o przeszłość.

    Gdy mówię: „Twierdzi pan/pani, że Rokossowski osobiście kogoś zabił, zamordował setki Polaków, to czy ma pan/pani na to jakieś dowody?". Wtedy zawsze słyszę: „Proszę pani, ależ o tym powszechnie wiadomo".

    —  Powszechnie nie wiadomo, że kiedy Rokossowski był ministrem obrony narodowej, wpłynął na reorganizację i unowocześnienie polskiej armii i jej wyposażenia.

    — Wielu rzeczy się nie wie o pradziadku, a prawda często nie jest dopuszczana do głosu. Znów posłużę się pewną historią.

    Kiedy do mnie przyjechała polska dziennikarka — nie będę mówiła, jak się nazywa, ani z jakiej była redakcji — odbyłam z nią bardzo długą rozmowę o pradziadku. Potem wybuchła awantura, że puszcza się rozmowę z Rokossowską bez wytłumaczenia słuchaczom, że wszystko, co mówi, to kłamstwo.

    Zaraz potem ukazał się nowy reportaż w konwencji: powszechnie wiadomo, kim był.

     Wiemy, jak jest w Polsce, a czy zmienia się ocena pradziadka w Rosji?

    — Owszem, obserwuję zmianę. Wojna Ojczyźniana jest bardzo ważnym tematem, toteż podkreśla się, że Rokossowski jest wybitną jej postacią, zresztą inni dowódcy też i każdy z nich coś symbolizuje.

    Obywatele Federacji Rosyjskiej już wiedzą, że Rokossowski był Polakiem i że urodził się w Warszawie, a nie w Wielkich Łukach, jak podawano w radzieckich encyklopediach. Że był bohaterem Związku Radzieckiego i jest teraz bohaterem Rosji.

    Cenionym z wielu podwodów, m.in. za to, że był bardzo dobrym dowódcą, który przeprowadził ciekawe operacje wojskowe, ale też za to, że był ludzki, inteligentny, nigdy nie pozwolił sobie poniżać podwładnych. I nie przeklinał. W ogóle! Co moja rodzina potwierdza.

    Teraz, kiedy coraz częściej się mówi o rzeczach nieznanych, kiedy powstało ostatnio wiele filmów o nim, ludzie zaczynają rozumieć, kim był. To już jest nowy stosunek do ikony wojny, nie jako postaci z historii, ale jako człowieka.

    —  Stał się ikoną?

    Agnieszka Wołk-Łaniewska, publicystka polska
    © Sputnik . Aleksandr Nastruskin
    Jarosław Kaczyński
    © AFP 2018 / WOJTEK RADWANSKI
    — Był nią już dawno. Nie mówię tego jako prawnuczka, ale myślę, że z tamtych dowódców najbardziej nadaje się do tego, by go lubić jako człowieka.

    I druga rzecz — tutaj zawsze jest argumentem w dyskusjach o patriotyzmie. Kiedy mieszkający na Zachodzie Rosjanie przyjeżdżają i uczestniczą w wewnątrzrosyjskich dyskusjach, miejscowi mówią: „A kim wy jesteście, nie wtrącajcie się do naszych spraw".

    I wtedy ci z Zachodu używają argumentu: „Rokossowski był Polakiem, zawsze mówił, że jest Polakiem. A kto zrobił więcej dla Rosji, dla tej części Europy niż on?". Mój pradziadek, będąc polskim patriotą — a był nim absolutnie — był jednocześnie radzieckim patriotą.

    —  Dziś to się wyklucza.

    — Ale w tamtych czasach jedno nie wykluczało drugiego. Kiedy pradziadek po wojnie przebywał w Legnicy, uważał, że jest wśród tych, którzy przynieśli do Polski ustrój najlepszy z możliwych. Tak myślał, był komunistą z przekonania i był szczęśliwy, że jest wśród tych, którzy uszczęśliwili Polaków. I że teraz w Polsce będzie inaczej niż przed wojną, sprawiedliwiej.

    —  Jeden z moich znajomych znających się na historii wojskowości twierdzi, że Rokossowski był największym radzieckim dowódcą w wydaniu zachodnim, bo dbał, by było jak najmniej strat w ludziach.

    — Nie wiem, czy słowo zachodni to dobre określenie. To samo można powiedzieć o marsz. Rodionie Malinowskim, który z Zachodem nie miał nic wspólnego.

    To wynikało z wychowania, kultury osobistej, świadomości wagi istnienia ludzkiego. Myślę, że tu się odezwała genetyka. Nawet gdyby pradziadek urodził się w Wielkich Łukach, to jeżeli byłby tak wychowany, jak był przez swoich rodziców, postępowałby tak samo.

    Tu zachodniość nie ma znaczenia.

    —  Przejdźmy do sprawy niszczenia pomników, która jest tu żywo odbierana.

    — I to bardzo.

    Pomnik Konstantego Rokossowskiego w prywatnym Muzeum Armii Radzieckiej i LWP Pana Michała Sabadacha
    © Fotografie od blogera Piotr Radtke
    Pomnik Konstantego Rokossowskiego w prywatnym "Muzeum Armii Radzieckiej i LWP" Pana Michała Sabadacha
     Patrzy pani na to jak na przejaw głupoty Polaków, przemyślane działania czy też niezrozumienie tego, czym pomniki są dla obywateli Rosji?

    — Myślę, że to z Rosją ma mało wspólnego, że to jest polski wewnętrzny proces „rozliczenia się z przeszłością" w celach politycznych obecnie rządzących, którego ofiarą są nasze, przepraszam, nie nasze, ale polskie, pomniki. Jednak stały się one zakładnikami bieżącej polityki w stosunku do Rosji.

    Niszczenie pomników żołnierzy radzieckich jest w Rosji żywo komentowane. Ja, rosyjska dziennikarka, do dziś pamiętam nazwisko burmistrza Pieniężna Kazimierza Kiejdy, a to z racji tego, że zburzył pomnik gen. Czerniachowskiego.

    —  A potem zniknęły następne.

    — Obserwuję te historie ze zdziwieniem.

    Przez całe lata obowiązywała umowa między Polską a Rosją, w której była mowa o miejscach pamięci, i nikt nigdy nie podawał w wątpliwość, że chodzi o pomniki, a nie tylko miejsca pochówku.

    Jakieś osiem lat temu chciano zburzyć w Katowicach pomnik żołnierzy radzieckich. Kiedy pytałam o to władze tego miasta, odpowiedziano mi, że to nie jest możliwe bez zgody strony rosyjskiej. A teraz można, bo nagle się okazało, że w umowie nie chodziło o pomniki.

    Pomnikami chce się uderzyć w Rosję.

    Sławomir Dębski, Dyrektor Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych
    © Sputnik . Dmitrij Obolenskij
    Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku
    © Zdjęcie : Ariadna Rokossowska
    PiS buduje nowe mity założycielskie, chce pokazania i opisania całkiem innej historii, postrzegania przeszłości Polski i świata, w czym te pomniki się nie mieszczą.

    I co jest najbardziej okropne z mojego punktu widzenia, nie mieszczą się żołnierze 1. i 2. Armii Wojska Polskiego, walczący w ramach 1. i 2. Frontu Białoruskiego.

    —  Bo według polityki historycznej IPN to było jedynie polskojęzyczne wojsko.

    — Dlatego dochodzi do takich idiotyzmów, że w Gdańsku w czasie uroczystości wojskowych zasłania się tablicę informującą o 1. Brygadzie Pancernej, która u boku oddziałów 2. Frontu Białoruskiego dotarła do tego miasta w 1945 r. i zatknęła biało-czerwoną flagę na Dworze Artusa jako znak wyzwolenia miasta. A teraz tablica ta w ogóle zniknęła z Dworu Artusa.

    Dzisiejsi żołnierze nie mogą defilować przed tablicą upamiętniającą swoich przodków. To jakaś aberracja.

    Powiem tak: Rosja to przeżyje, ale jest mi wstyd przed tymi prawdziwymi polskimi bohaterami, bo odejdą w zapomnienie. Bo nie byli w podziemiu, nie walczyli z tzw. komuną, nie byli „wyklętymi", ale żołnierzami, którzy razem z Armią Radziecką zdobyli Berlin, a w konsekwencji ocalili świat.

    Paweł Dybicz, polski publicysta, Moskwa — Warszawa

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Tekst jest publikowany za zgodą Redakcji tygodnika opinii Przegląd. Oryginał pierwotnie ukazał się w Przeglądzie.

    Zobacz również:

    Marszałka Rokossowskiego pozbawiono tytułu honorowego obywatela Szczecina
    Ławrow: Stosunki z Polską należy traktować filozoficznie
    Ariadna Rokossowska: Rosja ma Putina, a Polska „zwykłego posła"
    "Na normalizacji stosunków z Polską zależy nam nie bardziej niż stronie polskiej"
    Kontrowersyjny marsz ku czci pamięci żołnierzy wyklętych w Hajnówce
    Ambasador Rosji w Warszawie: Irracjonalna rusofobia
    Dzień Zwycięstwa - to trzeba zobaczyć na własne oczy (wideo)
    Sławomir Dębski w Moskwie: „Śnieg pada"
    Marek Belka: „My, Polacy, kochamy Rosję i bardzo się boimy imperium"
    Siergiej Szojgu: Nigdy nie dzieliliśmy zwycięstwa na swoje i cudze
    Tagi:
    Zwycięstwo, Wojsko Polskie, dziennikarz, patriotyzm, wojsko, Armia Czerwona, żołnierz, Wielka Wojna Ojczyźniana, II wojna światowa, komunizm, polityka, Fundacja im. Aleksandra Gorczakowa, ABW, Instytut Pamięci Narodowej, Rząd RP, Iwan Czerniachowski, Rodion Malinowski, Konstanty Rokossowski, Ariadna Rokossowska, Berlin, Gdańsk, Pieniężno, Legnica, Zachód, Warszawa, ZSRR, Rosja, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz