03:54 22 Wrzesień 2018
Na żywo
    Władimir Putin, Emmanuel Macron

    „Zdrajca Macron" cytuje Putina

    © Sputnik . Sergei Guneev
    Opinie
    Krótki link
    Iwan Daniłow
    11701

    Prezydent Francji Emmanuel Macron skorzystał z możliwości wystąpienia przed zgromadzonymi w Paryżu ambasadorami Francji za granicą, żeby ogłosić zmianę kursu zagranicznego kraju, a także zmianę kursu polityki zagranicznej całej Unii Europejskiej.

    Władimir Putin wręcza bukiet kwiatów żonie Emmanuela Macrona Briggite Macron
    © Sputnik . Michaił Klimentiew
    Z pewnością stanowisko Macrona nie spodobało się nikomu z liderów zachodniego świata. Począwszy od Donalda Trumpa, który ma powód oskarżyć Macrona o brak transatlantyckiej solidarności i skończywszy na Angeli Merkel, która również może zarzucić mu zdradę, ale już wspólnych europejskich interesów.

    Berlinowi może nie spodobać się chęć Paryża zbudowania partnerstwa strategicznego z Rosją i Turcją, przy czym bez żadnych niewykonalnych warunków wstępnych.

    W swoim wystąpieniu Emmanuel Macron poruszył kilka bolesnych tematów stosunków międzynarodowych, wymieniając Rosję, Turcję, kryzys w Syrii, stosunki z USA i nawet Ukrainę. Jego przemówienie można uznać za nieco szokujące, gdyż stanowisko lidera Francji odbiega nie tylko od opinii Waszyngtonu, ale także tego, co sam głosił w przeszłości.

    Jednak chyba najbardziej nieoczekiwanym epizodem wystąpienia było cytowanie Władimira Putina odnośnie Syrii. I chociaż Macron nie nazwał bezpośrednio rosyjskiego prezydenta, dla wszystkich jest przecież jasne, kto i kiedy zaproponował, żeby syryjski naród sam zdecydował, kto powinien rządzić Syrią.

    Owszem, prezydent Francji uważa, że utrzymanie władzy przez Asada „byłoby strasznym błędem" jednak przyznał jednocześnie, że „ani Francja, ani żaden inny kraj nie może wskazywać, kto ma rządzić Syrią" i że należy „stworzyć warunki, w których syryjski naród będzie mógł podjąć decyzję w tej sprawie".

    Jeszcze jedna idea, która z pewnością nie przypadnie do gustu administracji Trumpa i samemu prezydentowi USA przybrała formę apelu, by nie liczyć na Amerykanów w kwestii europejskiego bezpieczeństwa i samodzielnie chronić suwerenność Europy. Jeśli spojrzeć na tezy Macrona oczami Trumpa, to widzimy następujący obraz: zamiast płacić więcej Amerykanom za protekcję, jak tego żąda Trump, francuski przywódca wzywa do „substytucji bezpieczeństwa". Amerykanie  nie zobaczą więc pieniędzy, a stawką jest jak pamiętamy upragniona przez Trumpa cyfra w wysokości 2% europejskiego PKB.

    Flagi USA i Niemiec
    © AP Photo / Markus Schreiber
    Właśnie takiej daniny Waszyngton żąda od UE pod pozorem „wydatków na obronę", które w praktyce zmieniają się w „wydatki na NATO", a jak wiadomo „wydatki na NATO" — to dochody Pentagonu i amerykańskiego kompleksu wojskowo-przemysłowego. Macron w swoim przemówieniu wyraźnie zacznaczył, że nie ma ochoty wydawać kilkudziesięciu miliardów dolarów na haracz dla USA. A Waszyngtonowi się to na pewno nie spodoba.

    Francuski polityk podkreślił ponadto, że bez przeformatowania stosunków z Rosją i Turcją Unia Europejska nie będzie w stanie zapewnić sobie bezpieczeństwa w długofalowej perspektywie. A teraz, zostawiając na boku „problem Turcji", popatrzmy na mapę i zastanówmy się nad pytaniem: w jakim celu Macron zacząć myśleć o zmianie stosunków Z Rosją? Istnieją trzy możliwe warianty: Macron popełnił dyplomatyczne faux pas (co też się zdarza),  boi się, że bez przeformatowania stosunków z Rosją Unia Europejska nigdy nie będzie bezpieczna z powodu zagrożenia ze strony Moskwy, albo też sugerował gotowość do poprawy relacji z Rosją w celu walki z pewnym gwiezdno-pasiastym zagrożeniem, o którym (na razie) nie wolno mówić na głos.

    Zresztą kiedy prezydent Francji mówi o konieczności zagwarantowania „europejskiej suwerenności" przez samych Europejczyków, to nie ulega wątpliwości, że jest to „szpilka" wbita nie Moskwie, Pekinowi, czy Ankarze. Tym bardziej że sama koncepcja europejskiej, (jak i każdej innej) suwerenności wywołuje alergię tylko w jednej stolicy, tej samej, która pretenduje do statusu światowego hegemona.

    Macron skrytykował także amerykańskie dążenia do zajęcia pozycji globalnego lidera, mówiąc o konieczności zbudowania bardziej uczciwego systemu handlu międzynarodowego, a nie „godzenia się z hegemonią jednego państwa i podziałem pozostałych". Francja pretenduje do wiodącej roli w UE, a Europę postrzega jako jeden z biegunów światowej siły. W najbliższej przyszłości ambicje francuskiego przywódcy zostaną na pewno wystawione na próbę.

    Poglądy autora mogą być nuiezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Czy Syria posiada broń chemiczną?
    Biznes to biznes: Rosja największym inwestorem na Ukrainie
    Amerykańska tarcza antyrakietowa w Syrii?
    Tagi:
    Władimir Putin, Emmanuel Macron, Syria, USA, Unia Europejska, Francja, Rosja
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz