21:28 19 Wrzesień 2018
Na żywo
    Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko z wizytą w obwodzie donieckim

    Ukraina bez partnerstwa: pod kim Poroszenko kopie dołek

    © AP Photo / Irina Gorbaseva
    Opinie
    Krótki link
    Igor Silecki
    6320

    Przyjaźń Ukrainy z Rosją zakończy się oficjalnie 30 września. Stosunki między Kijowem i Moskwą przez ostatnie pięć lat i tak nie należały do najcieplejszych - jednak teraz ukraińskie władze postanowiły wziąć formalny „rozwód".

    Prezydent Poroszenko nie pomyślał jednak, że tak naprawdę rzuca kamień w swoim kierunku i jeśli trafi, to szklany domek ukraińskiej władzy rozbije się na kawałki.

    Nie wiadomo, o czym myślał Petro Poroszenko, kiedy polecił szefowi MSZ Pawłowi Klimkinowi przygotować wszystkie niezbędne dokumenty do wypowiedzenia traktatu o przyjaźni, współpracy i partnerstwie z Rosją. Najwyraźniej wybitny umysł ukraińskiego męża stanu był zajęty wtedy czymś ważniejszym. Bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że ukraiński lider zapomniał: zawarte w 1997 roku porozumienie umacnia „zasadę partnerstwa strategicznego, uznawania nienaruszalności istniejących granic, poszanowania integralności terytorialnej i wzajemnego zobowiązania do niewykorzystywania swoich terytoriów ze szkodą dla wzajemnego bezpieczeństwa".

    Mówiąc prościej, jest to baza, na której opierają się wszystkie pozostałe porozumienia — można powiedzieć, „konstytucja" rosyjsko-ukraińskich stosunków. Jeśli jej nie ma, to nie ma również żadnych umów w sferze gospodarki, finansów, nauki, kultury, praw i swobód obywateli dwóch państw.
    Zresztą Kijów już od dawna nie kieruje się tym dokumentem — przypominając czasem o tych jego punktach, które są dla niego korzystne. A Moskwa ze swojej strony do samego końca przestrzegała punktów tej „konstytucji" — kierując się przede wszystkim integralnością terytorialną „partnera" i nie uznając proklamowanych w trybie jednostronnym republik Donbasu. O Krymie nie ma co tutaj nawet przypominać — mieszkańcy półwyspu sami postanowili związać swoje losy z Rosją.

    Być może Poroszenko o tym doskonale pamięta i zdaje sobie sprawę, że jego działania można wytłumaczyć tylko chęcią zdobycia jak największej liczby zwolenników w przededniu zbliżających się wyborów prezydenckich. Przecież rusofobia to obecnie jedyny as w jego rękawie. I po denonsacji umowy opozycji będzie o wiele trudniej domagać się normalizacji stosunków z Rosją — powiedział politolog Rościsław Iszczenko.

    Najważniejsze, że da to możliwość mówienia o tym, że w warunkach agresji wobec młodego, niepodległego państwa, w sytuacji, kiedy demokracja przeżywa kryzys, ponieważ na nią napadnięto, «piąta kolumna»  próbuje pod pretekstem wyborów obalić «prawowitą» ukraińską władzę. Poroszenko dostaje to, co jest mu potrzebne — powód do zaangażowania swoich oddziałów siłowych. Nie fakt, że uda mu się je wykorzystać — co więcej nie wiadomo, czy nie zderzy się z jakąś alternatywną siłą. Nie ma jednak innego wyboru — powiedział Iszczenko.

    Ekspert jest przekonany, że wystąpienie ukraińskiego prezydenta w sprawie  traktatu o współpracy i partnerstwie to wcale nie ostatnia prowokacja Poroszenki. Przecież do wyborów jest jeszcze daleko, a trzeba cały czas podtrzymywać atmosferę wrogości. Czym grozi Rosji zerwanie umowy przez Ukrainę? W zasadzie niczym. Kijów wyczerpał już swój zapas mniej lub bardziej niemiłych niespodzianek. A Moskwa może odpowiedzieć jak zawsze — symetrycznie.

    Na przykład zmienić zasady przekraczania granicy i pobytu w kraju milionów Ukraińców, którzy w rezultacie stracą źródło dochodu i na pewno polubią za to Petra Alieksiejewicza i zachcą na niego głosować. Można wymyślić naprawdę wiele, kiedy Kijów sam daje Rosji broń, skierowaną przeciwko sobie. Inna sprawa, że strona rosyjska nigdy nie śpieszyła się skorzystać z takich możliwości.

    Na korzyść tego, że hałas medialny wokół porozumienia to tylko farsa przedwyborcza, przemawia jeszcze jeden fakt. Ani prezydent Ukrainy, ani szef MSZ kraju nie mogą jednostronnie wypowiedzieć międzynarodowego porozumienia. Kwestia ta powinna trafić pod obrady Rady Najwyższej. A zwolenników w parlamencie Poroszenko już prawie nie ma — o czym prezydent doskonale wie. To oznacza z kolei, że zdaje sobie sprawę iż denonsacja nie przejdzie.

    I tym bardziej takie radykalne kroki nie są potrzebne ukraińskiej opozycji. Jeśli obecnemu prezydentowi uda się jednak zrealizować swój plan i ostatecznie zniszczyć stosunki z Moskwą, to właśnie jego oponenci będą musieli to odkręcać i naprawiać. Wszystko wskazuje na to, że Poroszenko ma małe szanse na powtórną kadencję na stanowisku prezydenta. Jeśli tylko nie zajmie fotela prezydenckiego siłą.
    Wypowiedzi Kijowa o wycofaniu się z traktatu o przyjaźni z Rosją skomentował Kreml.

    Dwustronne stosunki między Rosją a Ukrainą są w najgłębszym kryzysie, nierozsądne jest podejmowanie kroków, które przyniosą dodatkowe szkody narodom obu krajów, powiedział Dmitrij Pieskow, rzecznik rosyjskiego przywódcy.

    „Oczywiście, stosunki dwustronne są w sytuacji, w której, jeśli można się tak wyrazić, trudno byłoby jeszcze coś zepsuć. I jak dotąd nie ma czynników, które świadczyłyby w obecnej sytuacji o perspektywie ich normalizacji" — powiedział Pieskow.

    Według niego nieuzasadnione byłoby podejmowanie kroków w celu dalszego pogorszenia stosunków. „Nawet w warunkach tego najgłębszego kryzysu w naszych stosunkach dwustronnych, oczywiście, nierozsądne byłoby podjęcie wszelkich kroków, które jeszcze bardziej zaszkodziłyby interesom narodów obu krajów. Rosja nigdy nie była zwolenniczką ograniczania stosunków z Ukrainą. Zawsze była przeciwnikiem, oponentem działań przywódców ukraińskich na południowym wschodzie własnego kraju" — podkreślił Pieskow.    

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

     

    Zobacz również:

    Ile straci Ukraina, jeśli Rosja zrezygnuje z tranzytu gazu
    Nowy pomysł w Kijowie: „miękka ukrainizacja” regionów Rosji
    Na Ukrainie boją się rosyjskich książek
    Ukraina: Bądźmy jak Mosad, odbijmy Rosji Janukowycza
    Ukraina blokuje dostęp do rosyjskiego tankowca
    Tagi:
    stosunki dyplomatyczne, polityka, Paweł Klimkin, Dmitrij Pieskow, Władimir Putin, Petro Poroszenko, Rosja, Kijów, Ukraina, Moskwa
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz