17:15 26 Marzec 2019
Petro Poroszenko podczas obchodów w Sahryniu

„Sprawa sahryńska": IPN odwołał ukraińskiego historyka

CC BY 4.0 / Mikhail Palinchak/The Presidential Administration of Ukraine / (cropped image)
Opinie
Krótki link
Dawid Blum
5500

Grzegorz Kuprianowicz, prezes Towarzystwa Ukraińskiego w Lublinie, został usunięty z Komitetu Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa przy oddziale IPN. Ukraińcy mieli nadzieję, że mu się upiecze.

Wydawało się, że cała sprawa przycichnie, bo najpierw IPN miał prowadzić wewnętrzne śledztwo w sprawie wypowiedzi Kuprianowicza, ale zmienił zdanie. Prokurator IPN stwierdził, że postępowania nie będzie.

Ucieszył się z tego faktu Pawło Klimkin, minister spraw zagranicznych Ukrainy.

To, co zrobił Instytut Pamięci Narodowej Polski, ma dla niego (Kuprianowicza — przyp. DB) osobiście bardzo duże znaczenie z ludzkiego punktu widzenia. Jest to właściwie zwycięstwo ludzkiego rozsądku. Jednak podstawy, istnienie takiego ustawodawstwa, zmiany w ustawie IPN, pozostają. Jest to przestrzeń dla manipulacji, przestrzeń do ataków na wolność słowa i swobodę myśli — napisał szef tamtejszego MSZ na Facebooku, pewien, że sprawa obróci się na korzyść Kuprianowicza. Zwłaszcza że w jego sprawie prowadził z IPN-em negocjacje ukraiński wiceminister spraw zagranicznych Wasyl Bodnar.

Ale radość Ukraińców nie potrwała długo, ponieważ IPN postanowił po prostu, bez bawienia się w podchody, pozbyć naukowca ze swoich szeregów. W czwartek 30 sierpnia Kuprianowicz otrzymał akt odwołania podpisany przez samego Jarosława Szarka.

O jego zwolnienie z funkcji wniosek złożył w sierpniu prezes lokalnego Środowiska Żołnierzy 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty Armii Krajowej Andrzej Mazurek.

Decyzja nie spodobała się szefowi Towarzystwa Ukraińskiego. Wydał oświadczenie, w którym napisał:

Działania Instytutu Pamięci Narodowej odbieram jako przejaw dyskryminacji mniejszości oraz próbę uniemożliwienia prezentowania stanowiska mniejszości w kwestii pamięci historycznej i upamiętnień. Decyzja (…) jest tym bardziej zdumiewająca, iż właśnie prokurator Instytutu Pamięci Narodowej stwierdził, że nie ma podstaw nawet do wszczęcia śledztwa na podstawie zawiadomienia wojewody lubelskiego w sprawie mojego przemówienia w Sahryniu, a Prokuratora Okręgowa w Zamościu dopiero rozpoczęła śledztwo w tej sprawie. Cała ta sytuacja zmusza do głębszej refleksji nad miejscem mniejszości w państwie oraz jej prawem do zachowania swojej pamięci historycznej i prezentowania własnej oceny przeszłości.

Przypomnijmy, że cały czas trwa śledztwo prokuratorskie z doniesienia wojewody lubelskiego Przemysława Czarnka, który oskarżył Kuprianowicza o znieważenie narodu polskiego swoimi nierozważnymi słowami podczas uroczystości rocznicowych w Sahryniu. Historyk przypomniał wówczas atak polskich partyzantów z AK na mieszkańców Sahrynia i spalenie wsi. Kuprianowicz podczas obchodów pamięci rzezi wołyńskiej przywołał to wydarzenie, co przez wielu zostało odebrane jako zrównywanie krzywd Polaków i Ukraińców w regionie.

W ocenie Czarnka uroczystości w Sahryniu zorganizowane w ten sam dzień, gdy obchodzona była 75. rocznica krwawej niedzieli na Wołyniu, były „jedną wielką prowokacją".

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.  

Zobacz również:

„Prowokacja i hucpa” w Sahryniu. Będzie wniosek do prokuratury
Ukraiński IPN oskarża Polskę
Ukraiński IPN odpowiada Dudzie
Ustawa o IPN: Ukraina chce się „podczepić” pod protest Izraela
Nowelizacja ustawy o IPN: Ukraińcy wyjdą dziś na ulice
Tagi:
śledztwo, historia, IPN Ukrainy, Armia Krajowa, Pawło Klimkin, Sahryń, Wołyń, Ukraina, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz