12:03 23 Marzec 2019
Andrzej Duda i Jarosław Kaczyński

Zamiast drwić z Andrzeja Dudy...

© AFP 2018 / Wojtek Radwanski
Opinie
Krótki link
Agnieszka Wołk-Łaniewska
14375

Kiedy w 2015 roku PiS zdobył najpierw prezydenta, a potem samodzielną większość w Sejmie i Senacie, niektórzy antypisowscy komentatorzy ogłosili z pozycji technokratycznych że w sumie dobrze się stało.

Że oto, po raz pierwszy w historii III RP, sytuacja jest tak jasna: że jedna partia ma pełnię władzy, a zatem i pełnię odpowiedzialności, będzie mogła realizować swój program bez żadnych przeszkód i pretekstów, a naród to stosownie oceni.

Jarosław Kaczyński
© AFP 2018 / WOJTEK RADWANSKI
Grzegorz Schetyna
© AFP 2018 / Michal Cizek
Dziś dokładnie już wiadomo, że ów technokratyczny koncept przedkładania skuteczności władzy nad jej reprezentatywność rodzi nieszczęścia. Zaś mechanizm kohabitacji — współistnienia prezydenta i rządu z przeciwnych obozów politycznych — nie jest hamulcem demokracji, tylko jej bezpiecznikiem.

A z braku kohabitacji, dobry jest i konflikt.

Dlatego głęboko nie zgadzam się z tymi wszystkimi politykami i popieraczami opozycji, którzy każde zwarcie Andrzeja Dudy i jego zaplecza politycznego bagatelizują jako „ustawkę", czy chwilowy kaprys prezydenta, który pokornie powróci do szeregu, jak tylko prezes tupnie nogą. Niezależnie od tego, jak jest naprawdę — konflikty na linii prezydent-rząd należy podsycać i pielęgnować, bo z każdego może wyniknąć coś dobrego.

Zgoda, z weta do ustaw sądowych wynikło bardzo niewiele, bo Duda spękał przed prezesem i zaspokoił się małymi zdobyczami na dominium Ziobry — ale z drugiej strony, kłótni głowy państwa z szefem MON zawdzięczamy fakt, iż nie żyjemy już w kraju, gdzie armią zarządza Antoni Macierewicz. Nie wiem jak Państwo, ale ja czuję się jednak odrobinę bezpieczniej. I nieco mniej mi wstyd za Polskę, która nie zdegradowała generała Jaruzelskiego.

Także ostatnia wymiana ciosów między dużym i małym pałacem przyniosła same dobre owoce.

Zawetowanie przez Andrzeja Dudę nowelizacji ordynacji europarlamentarnej, wprowadzającej w wyborach do PE system de facto dwupartyjny jest korzystne z punktu widzenia demokracji i niekorzystne dla PiS.

Prezydent Polski Andrzej Duda
© REUTERS / Kuba Atys/Agencja
Prezydent Polski Andrzej Duda
Jeszcze korzystniejsza jest prezydencka zapowiedź, że zawetuje ewentualne analogiczne zmiany w ordynacji sejmowej.

Zamiast drwić z Andrzeja Dudy i wątpić w jego obietnicę, należy go chwalić jako głowę państwa oddaną zasadom demokracji przedstawicielskiej.

Dla prezydenta lekceważonego tak przez własny obóz, jak i opozycję, wzmocnienie pozytywne może być źródłem wielu korzystnych zachowań.

Osobiście przypuszczam, że jedną z przyczyn weta był wspólny list Kukiza, PSL, Partii Razem i Prawicy Rzeczypospolitej, które zwracając się do Andrzeja Dudy jako ostatniego bastionu demokracji, niejako uznały jego rolę  głowy państwa; co — powiedzmy sobie szczerze — mało kto robi.

I na tym się dobrodziejstwa tego spięcia nie skończyły.

W ramach odpłaty za niesubordynację, rząd postanowił upokorzyć prezydenta na arenie międzynarodowej, w ostatniej chwili zakazując mu podpisania listu intencyjnego w sprawie wypichconego przez BBN absurdalnego konceptu kupienia za miliard złotych dwóch 30-letnich fregat z australijskiego demobilu.

Sejm Rzeczpospolitej Polski
© REUTERS / Agencja Gazeta/Slawomir Kaminski
Dokładając zniewagę do krzywdy premier ogłosił na facebooku, że „po rządach naszych poprzedników armia wymaga tak szeroko zakrojonej modernizacji, że czasami analizy i rozważania mylone są z decyzjami; w sprawie zakupu australijskich fregat nie było ani decyzji MON, ani mojej decyzji blokującej" — inaczej mówiąc, że prezydent i jego ministrowie są tak nierozgarnięci, że nie odróżniają towarzyskiej konwersacji od decyzji, kosztującej budżet miliardy złotych.

Kto z Państwa się założy, że prezydent odpłaci premierowi przy najbliższej nadarzającej się okazji? Co najpewniej znów odbędzie się korzyścią dla demokracji i pluralizmu.

W naszej sytuacji nie możemy być zbyt wybredni, jeśli chodzi o to, skąd przychodzi ratunek dla rozwalanego przez PiS kafarami państwa prawa. Choćby była to urażona ambicja pisowskiego prezydenta.

Agnieszka Wołk-Łaniewska, publicystka polska, Warszawa

Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Kto na to pozwolił Dudzie?
Prezes premierem: Andrzejek Andrzejek Beatka Beatka
Jak Kaczyński wyskrobał opozycję
Macki Putina sięgają daleko
Viva la Kaczyński
Dobra Zmiana redaktora Leonida Swiridowa
Litwo, ojczyzno moja czerwona
Brawo Prezesie Kaczyński
Duda ze sklejki: Historia bywa niesprawiedliwa
Tagi:
parlament, Wojsko Polskie, wybory, demokracja, BBN, Partia Razem, MON, Kukiz'15, Rząd RP, Polskie Stronnictwo Ludowe (PSL), ABW, Facebook, Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, Platforma Obywatelska, Prawo i Sprawiedliwość, Zbigniew Ziobro, Antoni Macierewicz, Wojciech Jaruzelski, Andrzej Duda, Unia Europejska, Australia, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz