09:15 12 Grudzień 2018
Na żywo
    Andrzej Duda i Jarosław Kaczyński

    Zamiast drwić z Andrzeja Dudy...

    © AFP 2018 / Wojtek Radwanski
    Opinie
    Krótki link
    Agnieszka Wołk-Łaniewska
    15375

    Kiedy w 2015 roku PiS zdobył najpierw prezydenta, a potem samodzielną większość w Sejmie i Senacie, niektórzy antypisowscy komentatorzy ogłosili z pozycji technokratycznych że w sumie dobrze się stało.

    Że oto, po raz pierwszy w historii III RP, sytuacja jest tak jasna: że jedna partia ma pełnię władzy, a zatem i pełnię odpowiedzialności, będzie mogła realizować swój program bez żadnych przeszkód i pretekstów, a naród to stosownie oceni.

    Jarosław Kaczyński
    © AFP 2018 / WOJTEK RADWANSKI
    Grzegorz Schetyna
    © AFP 2018 / Michal Cizek
    Dziś dokładnie już wiadomo, że ów technokratyczny koncept przedkładania skuteczności władzy nad jej reprezentatywność rodzi nieszczęścia. Zaś mechanizm kohabitacji — współistnienia prezydenta i rządu z przeciwnych obozów politycznych — nie jest hamulcem demokracji, tylko jej bezpiecznikiem.

    A z braku kohabitacji, dobry jest i konflikt.

    Dlatego głęboko nie zgadzam się z tymi wszystkimi politykami i popieraczami opozycji, którzy każde zwarcie Andrzeja Dudy i jego zaplecza politycznego bagatelizują jako „ustawkę", czy chwilowy kaprys prezydenta, który pokornie powróci do szeregu, jak tylko prezes tupnie nogą. Niezależnie od tego, jak jest naprawdę — konflikty na linii prezydent-rząd należy podsycać i pielęgnować, bo z każdego może wyniknąć coś dobrego.

    Zgoda, z weta do ustaw sądowych wynikło bardzo niewiele, bo Duda spękał przed prezesem i zaspokoił się małymi zdobyczami na dominium Ziobry — ale z drugiej strony, kłótni głowy państwa z szefem MON zawdzięczamy fakt, iż nie żyjemy już w kraju, gdzie armią zarządza Antoni Macierewicz. Nie wiem jak Państwo, ale ja czuję się jednak odrobinę bezpieczniej. I nieco mniej mi wstyd za Polskę, która nie zdegradowała generała Jaruzelskiego.

    Także ostatnia wymiana ciosów między dużym i małym pałacem przyniosła same dobre owoce.

    Zawetowanie przez Andrzeja Dudę nowelizacji ordynacji europarlamentarnej, wprowadzającej w wyborach do PE system de facto dwupartyjny jest korzystne z punktu widzenia demokracji i niekorzystne dla PiS.

    Prezydent Polski Andrzej Duda
    © REUTERS / Kuba Atys/Agencja
    Prezydent Polski Andrzej Duda
    Jeszcze korzystniejsza jest prezydencka zapowiedź, że zawetuje ewentualne analogiczne zmiany w ordynacji sejmowej.

    Zamiast drwić z Andrzeja Dudy i wątpić w jego obietnicę, należy go chwalić jako głowę państwa oddaną zasadom demokracji przedstawicielskiej.

    Dla prezydenta lekceważonego tak przez własny obóz, jak i opozycję, wzmocnienie pozytywne może być źródłem wielu korzystnych zachowań.

    Osobiście przypuszczam, że jedną z przyczyn weta był wspólny list Kukiza, PSL, Partii Razem i Prawicy Rzeczypospolitej, które zwracając się do Andrzeja Dudy jako ostatniego bastionu demokracji, niejako uznały jego rolę  głowy państwa; co — powiedzmy sobie szczerze — mało kto robi.

    I na tym się dobrodziejstwa tego spięcia nie skończyły.

    W ramach odpłaty za niesubordynację, rząd postanowił upokorzyć prezydenta na arenie międzynarodowej, w ostatniej chwili zakazując mu podpisania listu intencyjnego w sprawie wypichconego przez BBN absurdalnego konceptu kupienia za miliard złotych dwóch 30-letnich fregat z australijskiego demobilu.

    Sejm Rzeczpospolitej Polski
    © REUTERS / Agencja Gazeta/Slawomir Kaminski
    Dokładając zniewagę do krzywdy premier ogłosił na facebooku, że „po rządach naszych poprzedników armia wymaga tak szeroko zakrojonej modernizacji, że czasami analizy i rozważania mylone są z decyzjami; w sprawie zakupu australijskich fregat nie było ani decyzji MON, ani mojej decyzji blokującej" — inaczej mówiąc, że prezydent i jego ministrowie są tak nierozgarnięci, że nie odróżniają towarzyskiej konwersacji od decyzji, kosztującej budżet miliardy złotych.

    Kto z Państwa się założy, że prezydent odpłaci premierowi przy najbliższej nadarzającej się okazji? Co najpewniej znów odbędzie się korzyścią dla demokracji i pluralizmu.

    W naszej sytuacji nie możemy być zbyt wybredni, jeśli chodzi o to, skąd przychodzi ratunek dla rozwalanego przez PiS kafarami państwa prawa. Choćby była to urażona ambicja pisowskiego prezydenta.

    Agnieszka Wołk-Łaniewska, publicystka polska, Warszawa

    Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Kto na to pozwolił Dudzie?
    Prezes premierem: Andrzejek Andrzejek Beatka Beatka
    Jak Kaczyński wyskrobał opozycję
    Macki Putina sięgają daleko
    Viva la Kaczyński
    Dobra Zmiana redaktora Leonida Swiridowa
    Litwo, ojczyzno moja czerwona
    Brawo Prezesie Kaczyński
    Duda ze sklejki: Historia bywa niesprawiedliwa
    Tagi:
    parlament, Wojsko Polskie, wybory, demokracja, BBN, Partia Razem, MON, Kukiz'15, Rząd RP, Polskie Stronnictwo Ludowe (PSL), ABW, Facebook, Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, Platforma Obywatelska, Prawo i Sprawiedliwość, Zbigniew Ziobro, Antoni Macierewicz, Wojciech Jaruzelski, Andrzej Duda, Unia Europejska, Australia, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz