06:30 23 Wrzesień 2018
Na żywo
    Lider partii PiS Jarosław Kaczyński głosuje za przyjęciem reformy sądownictwa w WarszawiePrezydent USA Donald Trump i prezydent Rosji Władimir Putin na wspólnej konferencji prasowej po spotkaniu w Helsinkach

    Cud nad Wisłą

    © AP Photo / Alik Keplicz © Sputnik . Aleksey Nikolskyi
    1 / 2
    Opinie
    Krótki link
    Grzegorz Waliński
    8825

    Cuda nie zdarzają się dwa razy. A szkód, które bezmyślnie poczyniono, nie da się naprawić pstryknięciem palców.

    Wywiad udzielony przez Marszałka Seniora Kornela Morawieckiego narobił szumu.

    Bo dotąd przecież oficjalna narracja, płynąca tak z ust polityków PiS jak i — nie zapominajmy — wcześniej PO, mówiła że Rosja to imperialny agresor, wróg, źródło niekończącego się zagrożenia, przeciwko której należy mobilizować wszelkie siły i błagać sojuszników, aby Wschodnią Flankę NATO dozbrajali czym tylko się da.

    Polska publicystka Agnieszka Wołk-Łaniewska i komentator agencji Sputnik Leonid Swiridow. Moskwa
    © Sputnik . Aleksandr Nastruskin
    Ktokolwiek by bąknął z cicha, że nasza absolutnie bezrefleksyjna wizja (jeśli w ogóle można mówić o wizji) polityki wobec Rosji może nie jest najlepszą możliwą, od razu dostawał etykietę „ruskiego trolla", „agenta wpływu" albo przynajmniej „pożytecznego idioty". 

    To ostatnie najczęściej, bo za „agenta" można mówiącego ewentualnie zaskarżyć i wtedy on będzie musiał dowieść, na jakich to podstawach uważa nas za agenturę, a z „idiotę" — trudniej, bo co by to miało w końcu znaczyć.

    A tymczasem krytyka polityki wobec Rosji wyszła z ust kogoś, o kim można przypuszczać, że mówi w imieniu obozu władzy.

    I tu konsternacja zapanowała.

    Część komentatorów uznała, że być może następuje jakieś przewartościowanie, że przyszła refleksja, że wpędzamy się w kozi róg i trzeba szukać innych rozwiązań. Że — być może, po spotkaniu Putin-Trump — obóz władzy rozważa, że cały ten koncept, w którym Polska jest trzeciorzędnym pionkiem wystawionym do zbicia, którego Waszyngton bez mrugnięcia okiem poświęci, jeśli taki będzie jego interes.

    Może — nie straszmy się otwartym konfliktem, wbrew wszelkim głosom panikarzy, trudno uznać go za naprawdę realne zagrożenie — nie byłoby to poświęcenie w rozumieniu militarnym, ale poświęcenie na rzecz przyzwolenia na rzecz takiej czy i innej geopolitycznej korekty.

    A to już znacznie bardziej realne.

    Póki na „szach" Waszyngtonu Moskwa odpowiadała „dwa karo" — mogło się wydawać, że interakcji między tymi stolicami nie ma. Ale jak zaczną mówić do siebie odezwaniami rodem z tej samej gry. Wtedy może łacno okazać się, że bezalternatywne postawienie na rolę wysuniętej flanki Ameryki w Środkowej Europie, na dodatek doprawione jeszcze histeryczną antyrosyjskością i tromtadracją  — co ktoś w Moskwie kiedyś ktoś niezbyt uprzejmie, ale nie da się ukryć celnie nazwał rolą „łańcuchowego psa w Białym Domu" — będzie wejściem w pułapkę o świcie i — zapewne ku naszej satysfakcji po raz kolejny wypadnie nam uznać, że zostaliśmy zdradzeni.

    Osobiście bym tak wypowiedzi Marszałka Seniora i domysłów snutych na ich kanwie nie przeceniał, bo jest to wróżeniem z fusów.

    Mateusz Morawiecki
    © AFP 2018 / Ben STANSALL
    Ciekawiej za to brzmiała inna wypowiedź, generalnie raczej zignorowana przez medialny mainstream, bo ten nie lubi interesować się czymkolwiek, co nie dzieje się w Warszawie.

    Chodzi mianowicie o wystąpienie jakie wygłosił na dorocznej odprawie francuskich ambasadorów prezydent Emmanuel Macron.

    To, że Macron ma alternatywny pomysł nie tylko na rolę Francji w Europie, ale także na Europę i mapę jej relacji z sąsiadami wiadomo było od dawna.

    Co innego mówi się jednak w czasie rozgrywki, w rozmowach z innymi przywódcami, co innego w czasie odprawy wykonawców polityki zagranicznej, którzy muszą dostać jasną instrukcję, jak działać.

    Władimir Putin wręcza bukiet kwiatów żonie Emmanuela Macrona Briggite Macron
    © Sputnik . Michaił Klimentiew
    Rzecz jasna — większa część tego wystąpienia dotyczyła niezmiennych elementów francuskiej polityki zagranicznej: frankofonii, basenu Morza Śródziemnego, Afryki, z której przecież Francja nigdy się wycofała.

    Ale w tych aspektach, które dotyczyły wizji globalnej nowego było dużo i było tak też i miejsce dla Rosji, która pojawiła się czterokrotnie. I to za każdym razem jako potencjalny partner.

    Rzecz jasna, pojawiła się i mantra warunku „postępu w kierunku rozwiązania sytuacji na Ukrainie", ale też — zauważmy — sformułowanego nie w ultymatywny sposób, gdyż Macron powiedział tylko o „postępie", a nie oczekiwaniu, że Rosja spełni czyjeś polecenia.

    Bo Macron jest realistą.

    Z perspektywy Paryża widać, że nie można ignorować obecności sąsiada, na dodatek wracającego do swojej roli eurazjatyckiego mocarstwa.

    Zresztą — ani Paryż, ani też Berlin — choć w ostatnich latach nierzadko krytyczne, i to bardzo w stosunku do Moskwy — nigdy dialogu z nią nie porzuciły, rozumiejąc tę podstawową zasadę dyplomacji.

    Polska z tego dialogu pozwoliła się wypchnąć.

    Jeżeli teraz ktokolwiek z rządzących w Warszawie wyobrażałby sobie, że czas na powtórkę z „cudu domu brandenburskiego", niespodziewane odwrócenie sojuszy, myli się srodze.

    W to, że nagle się okaże, że „caryca umarła" do 1945 r. wierzył Hitler i — jak ogólnie wiadomo — przeliczył się w tych rachubach.

    Cuda nie zdarzają się dwa razy.

    A szkód, które bezmyślnie poczyniono, nie da się naprawić pstryknięciem palców.

    Sławomir Dębski, Dyrektor Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych
    © Sputnik . Dmitrij Obolenskij
    Teraz — jeśli nawet przychodzi moment refleksji i opamiętania — czas raczej na mozolną pracę, aby te wszystkie szkody odrobić.

    A zajmie to więcej czasu niż trzeba było aby je porobić.

    Zajmie to dekady i wymagać będzie nowych ludzi, którzy inaczej spojrzą na sprawy, na których nie będzie już ciążyć antyrosyjski imprint w ich mózgach.

    Choć — jak chciałbym wierzyć — jest to jeszcze możliwe.

    Grzegorz Waliński, polski publicysta, Warszawa

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Ławrow: Stosunki z Polską należy traktować filozoficznie
    A mogłoby być w Polsce z sensem
    Warszawa w cieniu Helsinek: doktryna Trumana wiecznie żywa?
    Nauki ze Swiridowa: „bezpieczeństwo jest najważniejsze”
    Ambasador Rosji w Warszawie: Irracjonalna rusofobia
    Jeżeli dwie Rosjanki prawie zachwiały naszym krajem...
    Rusofobia MADE IN POLAND. Część II
    Żuliki z Platformy Obywatelskiej
    Kloss i Stirlitz
    Ariadna Rokossowska: Rosja ma Putina, a Polska „zwykłego posła"
    Tagi:
    polityka, rusofobia, Rząd RP, ABW, Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, Platforma Obywatelska, Prawo i Sprawiedliwość, NATO, Kornel Morawiecki, Emmanuel Macron, Donald Trump, Adolf Hitler, Jarosław Kaczyński, Władimir Putin, Europa Wschodnia, Paryż, Waszyngton, Berlin, Europa, Francja, Niemcy, USA, Rosja, Warszawa, Moskwa, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz