22:50 18 Grudzień 2018
Na żywo
    Sputnik

    Przy pomocy nacisku na RT i Sputnika Europa próbuje rozwiązać swoje problemy

    © Sputnik .
    Opinie
    Krótki link
    9321

    Władze Francji opublikowały obszerny raport, w którym zaproponowano m.in. odmawianie akredytacji dziennikarzom RT i Sputnika.

    W pracach nad ponad 200-stronicowym dokumentem, zatytułowanym „Manipulowanie informacją: wyzwanie rzucone naszym demokracjom", wzięło udział Centrum Analiz, Prognoz i Strategii (CAPS) MSZ i Instytut Badań Strategicznych (IRSEM) Ministerstwa Obrony kraju. Grupa robocza ds. przygotowania dokumentu została powołana we wrześniu 2017 roku. Autorzy raportu odwiedzili wiele zagranicznych państw, a także trzy organizacje międzynarodowe: UE, NATO i OBWE, gdzie „przeprowadzili około 100 spotkań z przedstawicielami władz i społeczeństwa obywatelskiego".

    W raporcie znalazła się lista 50 zaleceń: od porad „ogólnego charakteru" do rekomendacji dla państw, obywateli i osób prywatnych. W punkcie 19., zatytułowanym „Marginalizacja zagranicznych organów propagandy", czytamy na przykład: „Najpierw należy nazywać je po imieniu… A później nie akredytować i nie zapraszać na konferencje prasowe, przeznaczone dla dziennikarzy" — radzą twórcy dokumentu.

    W tekście raportu Rosja wymieniana jest 60 razy, Kreml 48, agencja Sputnik 14, a stacja RT dziesięciokrotnie. Autorzy twierdzą, że RT i Sputnik „manipulują informacjami", „przeinaczają fakty" i „fałszują" dokumenty, tłumaczenia i wywiady. „Potępiamy właśnie to, a nie punkt widzenia" — podkreślono, dodając, że rosyjskie media mogą i mają prawo bronić rosyjskiego stanowiska.

    „Ten raport nie jest i nie powinien być uważany za oficjalną pozycję francuskiego rządu. Nie jest także ostateczny: w przyszłości będziemy dalej badać ten temat w granicach naszych kompetencji" — napisano we wstępie.

    Redaktor naczelna RT i Sputnika Margarita Simonian nazwała ten dokument „śmiesznym".

    Oskarża się nas o wszystko, co najgorsze, o rozpowszechnianie fejków, chociaż tym samym to oni je rozpowszechniają, ponieważ zarzucają nam, jak było to w czasie kampanii wyborczej prezydenta Francji Emmanuela Macrona, że publikowaliśmy fejkowe artykuły, których nigdy nie publikowaliśmy (…). Wszystkie stare uprzedzenia, zwłaszcza w tych ministerstwach i resortach, mają sią dobrze jak nigdy i ich rezultatem są właśnie takie śmieszne i zabawne raporty — powiedziała Simonian na antenie stacji „Rossija-24".

    Oświadczenie autorów dokumentu, że nie jest i nie powinien być uważany za oficjalne stanowisko francuskiego rządu, jest według niej obłudne.

    To bardzo obłudne stanowisko, zresztą w ogóle jak cała ta zachodnia oda o demokracji i wolności słowa. Przy czym obłudne od samego początku. My do tego nic nie mamy, jesteśmy Ministerstwem Obrony, nie wtrącamy się w sprawy dziennikarzy, media są wolne, ale jednocześnie mówimy wam — nie dawajcie im akredytacji i nigdzie nie wpuszczajcie. A dalej już sami zobaczycie, przecież my wam nie rozkazujemy — ironizuje Simonian.

    Redaktor naczelna RT Margarita Simonian
    © Sputnik . Aleksey Nikolskyi
    Redaktor naczelna RT i Sputnika przypomniała także, że po tym, jak Departament Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych wniósł RT America na listę zagranicznych agentów, stacja nie dostała akredytacji w Kongresie.

    Raport francuskich władz, w którym zaproponowano odmawianie akredytacji RT i Sputnika, związany jest ze zbliżającymi się wyborami do Parlamentu Europejskiego, które odbędą się w maju 2019 roku — uważa kierownik centrum badań francuskich Instytutu Europy Rosyjskiej Akademii Nauk Jurij Rubiński.

    „Jeszcze w maju zeszłego roku Emmanuel Macron powiedział publicznie w obecności Władimira Putina, że rozpatruje (te agencje — red.) nie jako media, a jako instrumenty propagandowe. W rezultacie miały one duże problemy z akredytacją. To po prostu kolejny krok wobec tych mediów. Nie ma tu w zasadzie niczego nowego. Wpisuje się to całkowicie w aktualną tendencję (polityczną — red.).

    Stosunki z rosyjskimi mediami — nie tylko we Francji, ale także w Niemczech i innych państwach Unii Europejskiej są obecnie napięte w związku z kampanią przedwyborczą do Parlamentu Europejskiego. To bardzo ważne wybory, ponieważ w wielu krajach zaktywizowały się siły antyeuropejskie. Władze Francji i Niemiec uważają, że w czasie kampanii wyborczej te media będą nie tylko współczuć eurosceptykom, ale zaczną też umyślnie rozpalać antyemigranckie nastroje" — powiedział Rubiński.

    Ekspert ds. międzynarodowych, docent Wyższej Szkoły Ekonomii Dmitrij Oficerow-Bielski na antenie radia Sputnik skomentował stanowisko Paryża.

    „Oczywiście nie ma to nic wspólnego z pojęciem demokracji — przynajmniej w jego tradycyjnym ujęciu. Ale z drugiej strony należy powiedzieć, że Unia Europejska i Stany Zjednoczone w ogóle oddalają się od tradycyjnego rozumienia demokracji.

    Chodzi nie tylko o to, że Rosja prezentuje alternatywny punkt widzenia, który cieszy się autorytetem — ma oprócz tego dość rozbudowane służby informacyjne. Europie nie udało się natomiast sformować własnej autonomii informacyjnej czy wpływu w świecie mass mediów.

    Globalne koncerny informacyjne posiadają USA, Wielka Brytania, świat arabski i właśnie Rosja. Niczego podobnego w Europie kontynentalnej nie ma. Widzę tu wyraźną próbę odgradzania się i «autonomizacji» Europy, która nie może znaleźć wspólnego języka ani z USA, ani — przynajmniej jak na razie — z Rosją" — powiedział Dmitrij Oficerow-Bielski.

    Zobacz również:

    Rosyjski chargé d'affaires wezwany do MSZ Wielkiej Brytanii
    Nord Stream 2: czas start!
    Kwarantanna na lotnisku Kennedy'ego, 100 pasażerów zachorowało
    Tagi:
    media, propaganda, cenzura, RT, Sputnik, Rosja, Francja
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz