16:39 21 Marzec 2019
Minister spraw zagranicznych Niemiec Heiko Maas i minister spraw zagranicznych Turcji Mevlut Cavusoglu

„Swoją pomocą Niemcy chcą uzależnić od siebie Turcję"

© AFP 2018 / Patrik Stollarz
Opinie
Krótki link
5615

Wczoraj zaczęła się dwudniowa wizyta ministra spraw zagranicznych Niemiec Heiko Maasa w Turcji, w czasie której omawiane są kwestie relacji dwustronnych, sytuacja w syryjskim Idlibie, a także pomoc finansowa dla Turcji w warunkach trwającego w kraju kryzysu.

Komentatorka polityczna, dziennikarka i publicystka, która przez długi czas mieszkała i pracowała w Niemczech Dilek Zaptcioglu skomentowała dla Sputnika sytuację w stosunkach turecko-niemieckich.

Według jej słów Niemcy rozpatrują Turcję w pierwszej kolejności w charakterze siły, która jest w stanie powstrzymać napływ uchodźców i odgrodzić Europę od tego zagrożenia. Dilek podkreśliła, że wszelka pomoc dla Turcji leży w interesie UE, której lokomotywą są Niemcy, ale konsekwencje tej pomocy mogą okazać się dla Turcji zgubne.

Dolar z wizerunkiem Trumpa
© Sputnik . Waldimir Astapkowitsch
Współpracując z Turcją, UE kieruje się tylko względami korzyści — uważa Zaptcioglu. Dziennikarka podkreśliła, że dialog z Ankarą sprowadza się dzisiaj do utrzymywania kontaktów gospodarczych, pomija natomiast proces negocjacji akcesyjnych.

Choć negocjacje akcesyjne Turcji z UE mają miejsce, w praktyce, w celu osiągnięcia postępu nie podejmuje się w tym kierunku żadnych kroków. Z niemal 100-procentową pewnością można mówić o tym, że Turcja nie zostanie przyjęta do UE w najbliższej przyszłości. Współpraca z Turcją dla UE jest tak naprawdę kwestią wygody. Dla Berlina jest rzeczą bardzo ważną, aby Turcja w dalszym ciągu odgrywała rolę „zasłony" powstrzymującej strumień migrantów. W związku z tym niemieckie władze wyraziły chęć udzielenia Turcji pomocy gospodarczej. Pomoc tego rodzaju nigdy nie bywa bezinteresowna. W czasie rozmów z szefem MSZ Niemcy przy zamkniętych drzwiach będą omawiać, o co właściwie Berlin poprosi Turcję w zamian za to wsparcie.

Turecka flaga na jednej z miejskich ulic
© Fotolia / Tanor27
Zaptcioglu przypomniała, że niemieccy socjaldemokraci i „zieloni", którzy w swoim czasie wnieśli wkład w uruchomienie procesu negocjacyjnego z Turcją, utracili teraz miejsca w parlamencie, w Berlinie mają teraz głos siły, które nie chcą widzieć Turcji w UE. „W Niemczech wniosek o przeprowadzenie rozmów o członkostwie Turcji w UE został przyjęty z inicjatywy socjaldemokratów i „zielonych"".

Teraz natomiast nie ma ich w rządzie, a prawicowi konserwatyści zawsze występowali przeciwko tej inicjatywie. Merkel mówiła, że „Turcja nigdy nie wejdzie do UE". Takie samo stanowisko reprezentowali w czasie rozmów ze mną niemieccy dyplomaci i politycy, podkreślając, że nie dojdzie do liberalizacji ruchu wizowego z Turcją. Wszystko to wskazuje na to, że Niemcy, będące lokomotywą UE, chcą rozwijać takie relacje z Turcją, które uzależnią Ankarę od Berlina i sprawią, że to właśnie do niego należeć będzie ostatnie słowo — zakończyła Zaptcioglu.

Zobacz również:

„Członkostwo w UE nie jest panaceum dla Turcji”
Niemcy apelują: Europa powinna reagować na działania USA
Nowy etap w stosunkach pomiędzy Turcją a UE (wywiad na wyłączność)
Tagi:
pomoc finansowa, migranci, Heiko Maas, Turcja, Niemcy
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz