04:05 21 Wrzesień 2018
Na żywo
    Amerykański senator Ron Johnson

    Trump wysyła do Serbii „swoich ludzi”

    © AFP 2018 / Jim Watson
    Opinie
    Krótki link
    Miloš Ćurčin
    2236

    Ostatnimi czasy wpływowi amerykańscy politycy często wpadają z wizytą do Serbii. Senator Ron Johnson i sekretarz handlu USA Wilbur Ross nieprzypadkowo niemal jednocześnie postanowili odwiedzić Belgrad - uważa serbski analityk polityczny Predrag Rajic.

    Czy Serbia ma szansę na otwarcie nowego rozdziału w relacjach z Ameryką i sprawiedliwe rozwiązanie kwestii Kosowa?

    W przyszłym tygodniu amerykański senator z Partii Republikańskiej Ronald Johnson złoży wizytę w Serbii, Macedonii, Grecji i proklamowanej w trybie jednostronnym Republice Kosowa. Predrag Rajic, analityk polityczny z Centrum Stabilności Społecznej, widzi w nadchodzącym bałkańskim tournée amerykańskiego polityka z otoczenia Donalda Trumpa oznaki rychłej zmiany wektora w stosunkach między Waszyngtonem i Belgradem.

    Protesty w Skopje
    © AFP 2018 / Robert Atanasovski
    W komentarzu dla Sputnika Rajic twierdzi, że wybór kierunku podroży wyraźnie świadczy o tym, że USA chcą uaktywnić się na polu dyplomatycznym, zwiększyć wpływy polityczne w regionie i zająć się rozwiązaniem tych kluczowych problemów Półwyspu Bałkańskiego, które można byłoby rozwiązać w najbliższej przyszłości.

    „Mowa o człowieku z bliskiego otoczenia amerykańskiego prezydenta, przez co można w nim postrzegać amerykańskiego wysłannika politycznego. Ten polityk jest doskonale zaznajomiony nie tylko ze strategią zagraniczną i planami Waszyngtonu, ale też ze stanowiskiem amerykańskich służb bezpieczeństwa, co na dany moment jest bardzo ważne" — podkreśla Rajic.

    Zdaniem eksperta należy zwrócić uwagę na fakt, że w programie bałkańskiego tournée Johnsona nie znalazła się Bośnia i Hercegowina, co świadczy o tym, że nie znaleziono jeszcze możliwego do przyjęcia dla wszystkich trzech stron (w Bośni i Hercegowinie współistnieją bośniaccy muzułmanie, Serbowie i Chorwaci — red.) rozwiązania wpisującego się w nową amerykańską strategie pragmatyzmu.

    „Amerykanie nie chcą, żeby jedna strona otwartego konfliktu, jakich na Bałkanach nie brakuje, otrzymywała wszystko, a druga — wszystka traciła. Oni chcą, żeby każdy wyrzekł się części swoich interesów, zachowując niezadowolenie, ale umiarkowane. Z punktu widzenia Trumpa tego rodzaju decyzje są najbardziej skuteczne i długowieczne, a w tym właśnie tkwi istota pragmatycznego podejścia do polityki międzynarodowej" — wyjaśnia Rajic.

    Flaga Kosowa
    © Sputnik . Iliya Pitalev
    Biorąc pod uwagę fakt, że w Serbii przebywa obecnie z wizytą sekretarz handlu USA Wilbur Louis Ross, rozmówca Sputnika przekonuje, że te dwie wizyty nie mogą być raczej ze sobą powiązane. „W odróżnieniu od Johnsona, który — jak wszystko na to wskazuje — udaje się do Serbii, żeby usłyszeć jej stanowisko i sporządzić ogólny obraz, który przedstawi potem kluczowym amerykańskim strukturom władzy — Białemu Domu, Departamentowi Stanu i Pentagonowi — Ross przyjechał do Belgradu z konkretnymi propozycjami" — mówi Rajic.

    „Ross to osoba głęboko zintegrowana z amerykańską gospodarką, chociażby dlatego można spodziewać się po nim określonych propozycji, nad których korzyściami Belgrad powinien się zastanowić. Myślę, że mowa przede wszystkim o inwestycjach i sektorze finansowym" — zauważa Rajic.

    „Ludzie tacy jak Ross w zasadzie nigdy nigdzie nie przyjeżdżają z wizytą czysto formalną lub w celu przekazania mało znaczących wiadomości politycznych. Takie osoby przyjeżdżają z konkretnymi i jasnymi propozycjami, które mają dać Serbii do zrozumienia, że obecny amerykański prezydent i jego administracja mają poważny zamiar zacząć postrzegać w naszym kraju potencjalnego partnera, a nie jak dotąd przeciwnika i źródło niestabilności i konfliktów" — mówi serbski ekspert.

    Rajic nawiązuje do słów doradcy prezydenta USA ds. bezpieczeństwa narodowego Johna Boltona, który powiedział, że na przestrzeni wielu lat USA prowadziły swoją politykę względem Serbii „na autopilocie" i że teraz ta sytuacja się zmieni: stanowisko strony serbskiej zostanie usłyszane, jej interesy będą brane pod uwagę.

    „W każdym razie dla nas to duży krok do przodu. I pragnę dodać, że owa zmiana nie dokonała się tak po prostu, to wynik poważnych starań dyplomatycznych podejmowanych od wielu lat przez serbskie władze. Dzięki tym wysiłkom widzimy pozytywne rezultaty, zmiany płynące od samego Waszyngtonu, a nie należy zapominać, że problem Kosowa nie może zostać rozwiązany bez udziału Waszyngtonu, dlatego, że Amerykanie jako jedyni mają konkretne mechanizmy nacisku na Albańczyków w Kosowie i Metochii, Unia Europejska takich instrumentów nacisku nigdy nawet nie posiadała" — reasumuje Raijc.

    Zobacz również:

    Czy Trump jest gotowy na „transakcję ws. Kosowa”?
    Mi-35: Dlaczego Serbia kupuje rosyjskie „diabelskie karety”?
    Nowa baza NATO w Albanii: czy to potrzebne?
    Tagi:
    dyplomacja, Ronald Johnson, John Bolton, Wilbur Ross, Donald Trump, Kosowo, USA, Serbia
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz