00:09 21 Wrzesień 2018
Na żywo
    Siedziba Bundestagu

    Kozłowska idzie na Berlin

    © AFP 2018 / JOHN MACDOUGALL
    Opinie
    Krótki link
    Dawid Blum
    5239

    W czwartek 13 września rano szefowa Otwartego Dialogu gościła w Bundestagu. Wzięła udział w wysłuchaniu na temat łamania praworządności w Polsce i na Węgrzech. Niemiecką wizę dostała, gdyż uznano, że jest to „w interesie narodowym niemieckiego państwa".

    Co dokładnie mówiła podczas wysłuchania, można sprawdzić tu:

    Kozłowska przebywa w Niemczech od 11 września. Zaprosili ją tamtejsi parlamentarzyści. I generalnie z takiej wizyty mógłby być obiektywny pożytek. Ale nie będzie. Bo takie spotkania z przedstawicielami UE mają sens o tyle, o ile zwracają uwagę na procedury, jakie stosuje w Polsce Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, na utajnianie akt, na wydalanie cudzoziemców na podstawie utajnionych przesłanek, bez wyroku jakiegokolwiek sądu. Polskie służby powołują się przy tym na przepisy UE, ale — jak zwracał uwagę adwokat Leonida Swiridowa, mecenas Jarosław Chełstowski — polskie państwo wdraża je „po swojemu", niekoniecznie tak jak należy. E efekcie — z krzywdą dla wydalanych z kraju.

    Widok na Kreml od strony rzeki Moskwy
    © Sputnik . Evgeniya Novozhenova
    Ale nie miejmy złudzeń. Ludmiła Kozłowska wygłosiła płomienne przemówienie, w którym skarżyła się, że ona oraz jej mąż po publikacji tekstu z „wyłączmy rząd" w tytule, została oskarżona o próby wzniecenia rewolucji. Zaskoczona jest do dzisiaj.

    Zaskoczeniu nie było też końca z racji tego, że po tej pamiętnej publikacji służby zaczęły uważniej prześwietlać finanse fundacji, którymi wcześniej szczególnie się nie interesowano.

    — Dziękuję za waszą pomoc. To nie tylko wsparcie dla mnie i mojego męża, ale też dla wszystkich, którzy walczą o wolność w Polsce — mówiła ukraińska heroina.

    Na koniec nastraszyła zebranych ostatnimi słowami Andrzeja Dudy o tym, że UE jest „wyimaginowaną wspólnotą".

    Zaskoczenia nie ma. Niemniej szkoda, że walczyła wyłącznie o swój partykularny interes, bo faktycznie miała szansę zostać wysłuchana uważnie przez ludzi, którzy mają realny wpływ na kształtowanie unijnego prawodawstwa. Bo problem w kwestii deportacji cudzoziemców i w kwestii formułowania przez służby tez o zagrożeniu bezpieczeństwa nie jest problemem nowym. Wychodzi poza krytykę PiS, bo podobne praktyki można było obserwować już za poprzedniej koalicji PO-PSL.

    Prawicowe media prześcigają się w nagłówkach z serii „Kozłowska oczernia Polskę", „donosi", „nadaje na nasz kraj" itp. To chybiony zarzut, należałoby raczej zwrócić uwagę na to, iż wysłuchanie było jałowe z racji złego postawienia problemu. Sugeruje bowiem po pierwsze: że tylko politycy PiS są małostkowi i dokonują małych osobistych zemst; po drugie: zachodzi systemowe prześladowanie Ukraińców i blokowanie inicjatyw obywatelskich, jeśli są to inicjatywy niepolskie.

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    „Polska liczy na wejście Ukrainy do UE"
    Władze Krymu: Ukraińscy politycy potajemnie przyjeżdżają do nas na urlop
    Łemkowskie tańce w kolejce na ukraińsko-polskiej granicy (wideo)
    Ludmiła Kozłowska - główny agent Kremla
    Sprawa Kozłowskiej: PE wzywa do przeprowadzenia śledztwa
    Histeria po wydaleniu Kozłowskiej obnaża hipokryzję mediów
    Tagi:
    wydalenie, praworządność, wiza, Bundestag, Ludmiła Kozłowska, Berlin, Niemcy, Ukraina, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz