12:21 21 Październik 2018
Na żywo
    Bukareszt, Rumunia

    „Nikt nie będzie umierać za projekt Trójmorza"

    © Fotolia / Outchill
    Opinie
    Krótki link
    Irina Czajko
    9462

    Szczyt Trójmorza w Bukareszcie to zlot naiwnych sympatyków USA?

    Trzeci Szczyt Inicjatywy Trójmorza, nieformalnej platformy współpracy 12 państw Europy Środkowowschodniej ma ogromne znaczenie dla Warszawy.

    Na portalu polityka.pl czytamy:

    „Podczas szczytu krajów Trójmorza instytucje bankowe 12 państw członkowskich planują podpisanie listu intencyjnego w sprawie powołania funduszu inwestycyjnego, który będzie finansował strategiczne inwestycje infrastrukturalne i energetyczne w tym regionie. (…) Fundusz Trójmorza, będzie dysponował budżetem w wysokości 5 mld euro i będzie swoistym wehikułem inwestycyjnymi, który może wygenerować inwestycje o wartości przynajmniej 100 mld euro.(…) Stworzenie wehikułu inwestycyjnego o tak ogromnych możliwościach finansowania projektów infrastrukturalnych, stworzy wreszcie realne warunki to realizacji wielu przedsięwzięć na terenie krajów Trójmorza…".

    Politolog i niezależny publicysta Konrad Rękas w rozmowie z korespondentką radia Sputnik Iriną Czajko zupełnie inaczej widzi rzeczywiste cele Trójmorza.

     — Jak Pan ocenia samą koncepcję Międzymorza Giedroycia i czego można oczekiwać od 3. Szczytu Inicjatywy Trójmorza w Bukareszcie?

    — Umówmy się, obecna inicjatywa nie jest niczym ani nowym, ani przełomowym w jakości geopolitycznej Europy, bo przecież nawiązuje nawet nazwą do starej koncepcji nie tyle Giedroycia, lecz jeszcze starszych. Mówimy o kontynuacji tych samych ciągle pomysłów prezydenta Donalda Trumpa, który po prostu szuka naiwnych, czy raczej zdradzieckich przywódców środkowoeuropejskich gotowych kupować od niego drogi amerykański gaz, drogi sprzęt wojskowy, którzy będą utrzymywać amerykańskie siły zbrojne. Proszę zwrócić uwagę, że nie jest przypadkiem, że prezydent Andrzej Duda z tego szczytu leci prosto do Waszyngtonu, żeby, jak ma nadzieję, odebrać wreszcie pogłaskanie po główce od Trumpa za swoją niezłomnie proamerykańską postawę, której poświęcił już dawno wszystkie interesy polskie. Trójmorze to po prostu zlot naiwnych, którzy będą wydawać miliardy dolarów na to, co Amerykanie będą próbowali im wcisnąć.

     — Co łączy i co dzieli, według Pana, kraje Trójmorza?

    — Kraje Trójmorza dzieli niemal wszystko — położenie, historia, stosunek do integracji europejskiej, stosunek do Rosji, stosunek wreszcie do przyszłości Unii Europejskiej. Łączy kreska namalowana na mapie rzeczywiście między trzema morzami, taka miła dla oka piramidka. W istocie najważniejsze są tu dwa oceany, te, pomiędzy którymi leżą Stany Zjednoczone, i to im całe to Trójmorze ma bezwzględnie podlegać. Jest to głównie narzędzie polityki amerykańskiej przeciwko Europie, przeciwko UE w obecnym kształcie. To jeszcze można by uznać za interesujące, gdyby alternatywą miała być jakaś reorganizacja Unii Europejskiej, miało być przeformowanie jej w takim kształcie, że przywraca się suwerenność państw, przywraca się Unii charakter wspólnoty gospodarczej, wspólnoty pracy i interesów narodowych.

    Ale nic takiego nie zachodzi. Czy będzie to Unia Europejska zarządzana ręcznie z Brukseli, czy będzie to jakaś mini Unia Europejska zarządzana ręcznie z Waszyngtonu, to żadna różnica. Ani to nie będzie bardziej suwerenne, ani nie będzie bardziej propolskie, ani nie będzie się kierowało interesami polskimi. To są proste gierki obliczone na krótkoterminowe zyski Amerykanów. Od wielu się słyszy, że Trójmorze miałoby w jakiś sposób pohamować tendencje do budowy Europy wielu prędkości. Ale jest wprost przeciwnie.  Przecież widać z samego układu państw zaproszonych do Bukaresztu, że Europa drugiej prędkości sama się uformowała na ochotnika i sama się tej drugiej prędkości domaga. Chce spowolnienia działań na rzecz usamodzielnienia Europy od Waszyngtonu i chce swoim rytmem tuptać tak, jak jej amerykański rydwan wojenny pozwoli. To jest oczywiście dzielenie interesów europejskich, ale nie w celu uwypuklenia interesów narodowych poszczególnych państw, w tym także polskich. To jest wyłącznie zgromadzenie proamerykańskie, co nie może budzić żadnych sympatycznych uczuć.

    Budynek KGB, Moskwa, 1991r.
    © Sputnik . Vladimir Fedorenko
     — Robert Winnicki napisał kiedyś na portalu konserwatyzm.pl „Przeglądając opracowania, raporty, czytając wypowiedzi, analizując posunięcia polityczne państw od Estonii po Bułgarię, mogę powiedzieć jedno — nikt nie będzie umierać za projekt Trójmorza. (…) Najistotniejsze jest, że mocarstwowi gracze, którzy są spoza Trójmorza, mają w rękach o wiele więcej instrumentów siły politycznej, gospodarczej, militarnej, co przyciąga inne państwa, a Trójmorze to jakby miły klub. Prawda jest brutalna. Polska może być atrakcyjnym partnerem, ale nie jest mocarstwem i do tego nam jeszcze daleko pod każdym względem".

    — Pochwała wygłoszona dziś przez prezydenta Trumpa o głowach państw, biorących udział w szczycie Trójmorza, jest jednoznaczna — bądźcie posłuszni, kupujcie nasz gaz, będziemy mówić o was miłe rzeczy. Oczywiście tylko mówić, bo nic dla was nie zrobimy. Trójmorze, jak widzi się Warszawie, miałoby być instrumentem zablokowania Nord Stream2, co jest działaniem wymierzonym przeciwko interesom gospodarczym Europy. Oprócz tego to w ogóle nie interesuje pozostałych państw, nazwijmy to szumnie, tego bloku. Z drugiej strony Amerykanie chętnie użyliby państw Trójmorza do zablokowania również Południowego Potoku, czyli nitki gazowej, która miałaby łączyć przez Turcję, Macedonię południowe kraje europejskie ze źródłami gazu rosyjskiego.

    Gwiazda na Baszcie Wodociągu moskiewskiego Kremla
    © Sputnik . Alexei Druzhinin/Anton Denisov/Press service of the president of the Russian Federation
    A gdzie jest na przykład w tym wszystkim interes węgierski, żeby podobne inicjatywy blokować? A już kompletną mrzonką jest to, co się sugeruje nad Wisłą, że Polska miałaby być jakimś centrum łączącym Europę Środkową. Nikt nie jest tutaj taką pozycją Polski zainteresowany. My też nie powinniśmy szczególnie być tym zainteresowani, bo naszym celem powinno być wzmocnienie siły i pozycji Polski w oparciu przede wszystkim o potencjał własny, o odbudowaną własną gospodarkę, o odbudowane partnerskie relacje międzypaństwowe z naszymi sąsiadami, a w związku z tym również wielkimi tego świata. I dopiero wówczas w oparciu o siły własne, o siłę gospodarczą, społeczną, kulturalną i militarną można byłoby myśleć o nowej organizacji zarówno najbliższego pogranicza Polski jak i w ogóle całego obszaru europejskiego i euroazjatyckiego. I taka jest właściwa kolejność, a nie mocarstwowe wymachiwanie szabelką.

     — Polska jest chyba najbardziej rusofobicznym krajem w UE. Co ta linia polityczna dała obywatelom Polski?

    Amerykańscy żołnierze
    © Sputnik . Aleksandr Imedashvili, STF
     — Dała zamknięcie bardzo rozwojowych przedsiębiorstw joint ventures realizowanych przez polskich i rosyjskich przedsiębiorców na całym obszarze euroazjatyckim, zamknęła przed nami w rynki, zamknęła możliwości rozwojowe. A co dała w zamian? W zamian otworzyła Polskę na konkurencyjną i fatalną jakościowo produkcję zbożowo-spożywczą z Ukrainy. W zamian dała zalanie Polski tanią siłą roboczą, która psuje polski rynek pracy. Przyniosła osamotnienie Polski na scenie międzynarodowej i szereg kompromitacji dyplomatycznych. Taki jest bilans rusofobicznej polityki Warszawy. Taki jest bilans relacji polsko-rosyjskich ostatnich kilku lat zarówno w końcówce rządów Platformy jak i przez okres rządów PiS-u.

    To my jesteśmy ofiarami wojny handlowej Zachodu z Rosją. To my ponieśliśmy koszty usankcjonowanej politycznie rusofobii Zachodu. To my ponosimy koszty zwiększającej się obecności amerykańskiej w Europie tak gospodarczej i militarnej. Bilans rusofobii jest skrajnie niekorzystny dla Polski. Najwyższy czas taki rachunek podliczyć, odkreślić, zakończyć i rozpocząć nowe rozdanie w interesie polskiej gospodarki, polskiego bezpieczeństwa międzynarodowego i polskich szans rozwojowych.

    Zobacz również:

    Trójmorze – instrument nacisku USA na Rosję
    Trump oszacował straty sondażowe po śledztwie w sprawie "ingerencji Rosji"
    Tagi:
    Trójmorze, Europa Środkowa, Rumunia, USA, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz