01:15 22 Październik 2018
Na żywo
    Kukły kobiety i mężczyzny ze słomy

    „Obecność gender studies na polskich uniwersytetach świadczy o ich upadku”

    © flickr.com/ Aly1963
    Opinie
    Krótki link
    Anna Sokołowa
    5318

    Mimo różnych kursów politycznych państwa Europy Wschodniej mają wiele wspólnego i w dużej mierze patrzą w jednym kierunku. Potwierdzenie stanowią negocjacje prezydenta Rosji Władimira Putina i premiera Węgier Victora Orbana, które odbyły się na Kremlu kilka dni temu.

    Przedsiębiorca, działacz społeczny, założyciel Fundacji Pro – Prawo do Życia Mariusz Dzierżawski
    © Sputnik . Mariusz Dzierżawski
    Przedsiębiorca, działacz społeczny, założyciel Fundacji Pro – Prawo do Życia Mariusz Dzierżawski
    Nasze kraje łączy nie tylko ekonomiczne partnerstwo, ale też stosunek do instytucji małżeństwa i rodziny. Nie jest tajemnicą, że społeczeństwo na Węgrzech, jak i w Rosji, w Polsce, opiera się głównie na wartościach rodzinnych. Wystarczy przypomnieć o tym, że Węgry nie tak dawno temu wycofały z uniwersytetów „gender studies", co znaczy, że, według węgierskich władz, „gender studies" nie są nauką, lecz częścią szkodliwej ideologii.

    Czy podobna inicjatywa może kiedyś mieć miejsce w Polsce? W wywiadzie dla Sputnika sytuację skomentował przedsiębiorca i działacz społeczny, założyciel Fundacji Pro — Prawo do Życia Mariusz Dzierżawski.

    Konkurs Miss Moskwa 2017
    © Sputnik . Eugene Odinokov
    — Węgry usunęły z uniwersytetów „gender studies", powołując się na to, że ten kierunek jest nieracjonalny z ekonomicznego punktu widzenia. Czy może to w pewnym sensie oznaczać początek bliskiego końca „gender studies"?

    — Gender opiera się na założeniu, że płeć jest określona kulturowo i można ją zmienić. To absurdalna teza. Fakt, że niektóre uniwersytety mają „gender studies", świadczy o ich głębokim upadku. Uniwersytet powinien służyć prawdzie, a nie ideologiom. Jeśli politycy przestaną finansować tę absurdalną ideologię, „gender studies" znikną, ponieważ nie są potrzebne nikomu, poza zawodowymi rewolucjonistami.

    — Co, według Pana, mogło doprowadzić do tej decyzji węgierskiego Ministerstwa Zasobów Ludzkich (Edukacji)?

    — Prawdopodobnie był to zdrowy rozsądek. Nie ma powodu, aby finansować z pieniędzy publicznych aberracje ideologiczne, których skutki mogą być tylko szkodliwe.

    — Nie jest tajemnicą, że nie wszystkie państwa są solidarne z Węgrami. Dlaczego?

    — Europa Zachodnia przeżarta jest przez neomarksizm. Elity polityczno-medialne robią wszystko, aby zniszczyć chrześcijańską tożsamość Europy. Orban wprost odwołuje się do chrześcijaństwa. Dlatego antychrześcijańskie elity Zachodu go nienawidzą.

    — Czy podobna inicjatywa może kiedyś mieć miejsce w Polsce (z uniwersytetów zostaną wycofane „gender studies")?

    — Żaden przyzwoity Uniwersytet nie powinien hodować oderwanych od rzeczywistości ideologów. Nie rozumiem dlaczego rząd Polski ich opłaca.

    — Społeczeństwo w Polsce, jak i na Węgrzech, i w Rosji, opiera się głównie na wartościach rodzinnych. Czy nie wydaje się Panu, że mimo różnych kursów politycznych państwa Europy Wschodniej mają wiele wspólnego?

    — Narody Europy Wschodniej doświadczyły komunizmu, który doprowadził je do ruiny, co sprawia, że są oporne wobec kolejnych przepoczwarzeń marksizmu. Na Zachodzie neomarksiści od dziesięcioleci sączą swoją ideologię, a wielu ludzi daje się jej uwieść. W Polsce ma znaczenie silna pozycja Kościoła Katolickiego, który zawsze sprzeciwia się antyludzkim ideologiom.

    — „Gender studies" od lat krytykowane są głównie przez chrześcijańskie środowisko. Bez wątpienia w przypadku walki z aborcją, czym zajmuje się Pana Fundacja Pro-prawo do życia, też pomagają chrześcijańskie wartości. A co jeszcze?

    — Nie trzeba być chrześcijaninem, aby przeciwstawiać się aborcji. Życie ludzkie zaczyna się od poczęcia, to nie kwestia wiary, tylko oczywistych faktów potwierdzanych przez embriologię. Wystarczy być człowiekiem, aby przeciwstawiać się zabijaniu ludzi najbardziej potrzebujących ochrony.

    Z drugiej strony wiara pomaga w walce o podstawowe prawa. Wiara daje męstwo, aby przeciwstawić się siłom zła, które dysponują wielką potęgą. Oprócz tego potrzebna jest roztropność, która mówi nam, jakie metody są skuteczne.

    — Jak dokładnie Fundacja Pro-Prawo do Życia stara się zmienić stosunek do aborcji w Polsce?

    — Propaganda aborcyjna opiera się na kłamstwie, że aborcja to nic takiego. My pokazujemy, na plakatach wielkiego formatu, że życie ludzkie zaczyna się od poczęcia, a aborcja to okrutne zabójstwo. Nasze wystawy i pikiety skutecznie oddziałują na społeczeństwo, dzięki czemu większość Polaków potępia aborcję.

    — Na ile wiem, w ideologii gender nie ma nic o aborcji. W rzeczywistości nawet w małżeństwie osób tej samej płci tak czy inaczej mogą „rodzić się" dzieci. Jaki stosunek ma Pana Fundacja do tych przypadków, które są już normą w niektórych krajach?

    — Aborcjoniści przedstawiają aborcję jako „prawo kobiety", w tym sensie aborcja należy do ideologii gender. Nie znam żadnego genderysty, który potępia aborcję. Do poczęcia dziecka potrzebni są matka i ojciec. Oczywiście można w laboratorium „wyprodukować" dziecko z komórek rozrodczych rodziców, a następnie przekazać je innej kobiecie, aby je urodziła, ale jest to po prostu handel ludźmi. Ideologia gender, która takie rzeczy pochwala, jest nieludzka.

    Zobacz również:

    "Tylko powrót do wartości chrześcijańskich uratuje świat przed wojną"
    „Mamusiu, dlaczego mam siusiacza, jeśli jestem dziewczynką?"
    Dla chłopców spódniczki, a dla dziewczynek spodenki, czyli o innowacjach genderowych
    Putin i Franciszek rozmawiali o ochronie chrześcijan w strefie konfliktów
    Tagi:
    wiara, aborcja, gender, płeć, chrześcijaństwo, Fundacja Pro — Prawo do Życia, Mariusz Dzierżawski, Viktor Orban, Władimir Putin, Węgry, Rosja, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz