03:08 22 Październik 2018
Na żywo
    Kreml

    „Moskwa nie rozumie argumentacji Warszawy, a Warszawa nie rozumie argumentacji Moskwy"

    © Sputnik . Alexei Druzhinin
    Opinie
    Krótki link
    Jarosław Augustyniak
    7323

    W Rosyjskim Ośrodku Nauki i Kultury odbyło się spotkanie z Aleksandrem Nosowiczem - rosyjskim politologiem i dziennikarzem z Kaliningradu. Spotkanie i dyskusję zorganizowano pod hasłem „Ambicje i zasoby polskiej polityki zagranicznej: spojrzenie z Rosji".

    Polska stawia sobie ambitne cele na arenie międzynarodowej. Jej strategicznym celem jest przezwyciężenie peryferyjnej sytuacji w stosunku do krajów Europy Zachodniej i przekształcenie Polski w alternatywne centrum Europy. Głównym problemem polskiej polityki zagranicznej jest brak środków na realizację zapowiadanych planów. Jedną z możliwości wypełnienia tego deficytu może być współpraca gospodarcza ze Wschodem, niezbędnym warunkiem, dla którego jest nowy etap w stosunkach z Rosją — tak to postrzegają Rosjanie.

    Ja zapytałem gościa z Rosji, czy i pod jakimi warunkami, możliwe jest polepszenie polsko-rosyjskich relacji oraz o to, jak projekt polskiego rządu, pod nazwą „Miedzymorze", może wpłynąć na te stosunki w przyszłości i jakie są szansę na jego realizacje przez obecny polski rząd.

     — Jak w Rosji patrzą na politykę zagraniczną polskich władz?

     — Myślę, że w polityce zagranicznej Polski i polityce zagranicznej Rosji, przede wszystkim polskiej, jest coś takiego, że politycy chcą rozmawiać z Rosją taką, jaką sobie wymyślili, a nie taką, jaka ona jest w rzeczywistości. Ze strony Rosji też coś takiego jest, ale bardziej ze strony Polski. Chęć zmienienia Rosji, a już potem prowadzenia z nią dialogu. Jak w takich warunkach można zmienić polsko-rosyjskie stosunki?

    Polska i Rosja, jeśli chcą naprawić relacje dwustronne, będą musiały się zaakceptować. Bo to, jaka Polska jest dzisiaj to wynik tysiącletniej ewolucji tego kraju. To, jaka Rosja jest dzisiaj to także wynik tysiącletniej ewolucji tego kraju. Zupełnie głupim i niczym nieuzasadnionym oczekiwaniem jest nadzieja na to, że można w oka mgnieniu zmienić się dla drugiej strony, licząc na to, że ta druga strona również się dla nas zmieni.

     — W takich warunkach — kiedy Polska jest członkiem NATO?

     — Po pierwsze, potrzebne są platformy negocjacyjne, na bazie których będziemy, jeśli nie znajdować kompromis, jeśli nie da się wypracować kompromisu i porozumieć się o czymś, to przynajmniej…

     — Sądzi Pan, że takie kompromisy są możliwe?

    — Nie, nie uważam, by na danym etapie takie kompromisy były możliwe. I w najbliższych latach nie uda się Rosji i Polsce porozumieć. Ale jeśli chcemy porozumieć się w przyszłości, to powinniśmy na początek choćby zrozumieć wzajemną argumentację. Dlatego że Moskwa nie rozumie argumentacji Warszawy, a Warszawa nie rozumie argumentacji Moskwy. W Polsce w każdym razie narastają mity na temat Rosji, a prawdziwą Rosję, taką, jaka ona jest w rzeczywistości, mało kto zna. Dlatego, po pierwsze, w celu uniknięcia bezpośredniej konfrontacji, która bierze się zwykle z głęboko zakorzenionych mitów we wzajemnych relacjach, wypaczonego odbioru, a po drugie, w nadziei na przyszły reset stosunków, powinniśmy się jakoś między sobą komunikować, chociażby na poziomie pozarządowym, chociażby na poziomie uczonych, ekspertów, wymian młodzieżowych i tego rodzaju rzeczy.

     — Międzymorze to polska koncepcja, my nie rozumieliśmy, dlaczego to Rosja nie zbliża naszych najlepszych kontaktów, ale w jakimś stopniu to niweczy te możliwości?

    — W Rosji mało kto wie coś na temat Międzymorza, tam mało kogo zajmuje Europa Środkowa i Polska, ale ci, którzy coś o tym wiedzą, odbierają Międzymorze w pierwszej kolejności jako projekt antyrosyjski, mają bardzo negatywny stosunek do projektu Międzymorza, dlatego że ten pomysł rozumiany jest jako kontynuacja idei Piłsudskiego, jako kontynuacja prometeizmu, to znaczy wszystkich tych projektów okresu międzywojennego, które były skierowane przeciwko Rosji. I działania strony polskiej, one dają Rosjanom podstawy do tego, by tak uważać, dlatego że retoryka towarzysząca idei Międzymorza sąsiaduje z retoryką o agresywnej Rosji, Rosji, która jest gotowa napaść. Międzymorze w otoczeniu takiej retoryki zaczyna przypominać sojusz wojskowo-obronny, uzupełnienie NATO, które będzie pełnić funkcję sanitarnego kordonu i powstrzymywać Rosję i zachodnią Europę przed rozwijaniem kontaktów.

    Żeby Rosja zaczęła jakoś inaczej odnosić się do koncepcji Międzymorza, nie może być ona odbierana jako projekt skierowany przeciwko komuś. Na początek polskie władze powinny zacząć mówić o tym, że Międzymorze to w pierwszej kolejności projekt dla państw, które łączy ten sojusz — dla państw znad Bałtyku, Morza Czarnego i Adriatyku. Dlatego że taki sojusz jest dla nich korzystny ze względów gospodarczych, humanitarnych i tego typu rzeczy. A dopóki Międzymorze pozostaje projektem mającym na celu skonfrontowanie Rosji i Niemiec, dopóty będzie wywołać u Rosji negatywne skojarzenia.

    Złożenie kwiatów przy pomniku ofiar katastrofy smoleńskiej w Warszawie
    © Sputnik . Aleksey Vitvitskiy
     — Jak Pan uważa, czy są szanse na to, by Polska była takim liderem w tym projekcie Międzymorza, taką podstawą?

    — Polska jest dzisiaj pod względem gospodarczym realnym liderem w Europie Środkowo-Wschodniej, trzeba to przyznać, ale nie jestem pewien, czy może stać się liderem politycznym i stanąć na czele tej konfederacji państw znad Bałtyku, Morza Czarnego i Adriatyckiego. Dlatego że stosunki między państwami w tym regionie są historycznie uwarunkowane ogromną liczbą konfliktów, to się również tyczy Polski i jej sąsiadów. Dlatego że jeśli popatrzeć na stosunki polsko-litewskie, to znajdują się one w opłakanym stanie i ciężko wyobrazić sobie Międzymorze na czele z Polską i z udziałem Litwy.

    Stosunki polsko-ukraińskie w ostatnim czasie także się popsuły i też ciężko sobie wyobrazić Międzymorze z udziałem Ukrainy, z którą Polska konfliktuje z powodu Bandery i Rzezi Wołyńskiej. To samo się tyczy Białorusi i stosunków węgiersko-słowackich, rumuńsko-węgierskich, chorwacko-serbskich itd., w nieskończoność. Dlatego, znając realia stosunków międzynarodowych w Europie Środkowo-Wschodniej, nie uważam za realistyczną perspektywę utrzymania Międzymorza.

    Zobacz również:

    Komisja Europejska składa na Polskę skargę w Trybunale Sprawiedliwości
    Polska zdrowa żywność podbije serca Rosjan?
    Kto w Europie pracuje najwięcej?
    Tagi:
    polityka, Rosja, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz