01:07 17 Październik 2018
Na żywo
    Niżny Nowogród

    Szlakiem Minina i Pożarskiego: Głębia strategiczna

    © Sputnik . Leonid Swiridow
    Opinie
    Krótki link
    Konrad Rękas
    0 262

    Jest Moskwa i jest reszta Rosji. Znający się na rzeczy wiedzą, że jest jeszcze Piter. My pojechaliśmy zobaczyć tę resztę.

    Moim pierwszym rosyjskim wspomnieniem z dzieciństwa jest bierioza. Otworzyłem oczy w pociągu relacji Warszawa — Moskwa, dokoła którego biegały setki, tysiące białych drzew. Pojechałem sprawdzić, czy ciągle tam są.

    Kiedy już dużo później umawiałem się z ekipą moskiewskiej telewizji na wywiad w Warszawie, zapytali mnie jak daleko mieszkam. — W Lublinie — odpowiedziałem. — A to daleko? — zainteresowali się. — Jakieś 170 km. Wyraźnie się ucieszyli: — O, to przyjedziesz metrem? 

    Głębia strategiczna.

    Jazda bardzo porządną drogą między najbliższymi sobie stolicami obwodów — uczy co to jest głębia strategiczna Rosji. Co daje jej i jej mieszkańcom tę znaną tylko jeszcze paru innym nacjom perspektywę przestrzeni i czasu, zagubioną w europejskim tłoku i na polskiej szachownicy poletek i wioseczek przepychających się przy szosach krajowych.

    Ta opowiastka będzie więc długa, trochę chaotyczna — jak ciąg skojarzeń pchający się do głowy podczas wielogodzinnej jazdy, powtarzalna jak las brzozowy i pewnie dla wielu nudna, jak praca rosyjskiego GPS-a, powtarzającego monotonnie: „następne 300 kilometrów jedź prosto"…

    Niżny Nowogród i Jarosław. Paradoksem historii jest, że te grody ruskie, które najbardziej konsekwentnie, uparcie — i beznadziejnie w XIV i XV wieku przyzywały i oczekiwały odsieczy litewskiej, a następnie polskiej przeciw Moskwie — były tymi, z których w wieku XVII wyszedł zew prowadzący do wygnania Polaków z Kremla i ostatecznego już upadku marzenia o polskiej organizacji obszaru eurazjatyckiego.

    I właśnie miasta te odwiedziliśmy.

    Żadnych przypadków, tylko znaki, prawda? Właściwie każdą polską wycieczkę w Rosji można przeprowadzić tak, że wszędzie zobaczy ułamane brzozy i place Smoleńskie.

    Bo przecież  Rosja to stan umysłu — jak lubimy powtarzać.

    Widok na Сerkiew św. Jana Chrzciciela w Niżnym Nowogrodzie
    © Sputnik . Alexey Filippov
    Widok na Сerkiew św. Jana Chrzciciela w Niżnym Nowogrodzie
    Tylko nie dodajemy, że umysłu polskiego, ogarniętego tak często jakąś perwersyjną obsesją, nie pozwalającą przyjąć do wiadomości, że jesteśmy w swojej manii osamotnieni i nikt na Wschodzie mijając kolejny pomnik  Minina  i  Pożarskiego  nie rzuca pod nosem odziedziczonych po dziadach klątw przeciw Polakom. 

    Miejsce historii jest w historii — zdają się uważać Rosjanie i choć jest jej na pewno więcej, niż pozostało wykastrowanym z pamięci społeczeństwom Zachodu — to leży sobie ona ładnie poukładana, jak matrioszka w matrioszce, w której kniaź chowa się w czynowniku, ten w rewolucjoniście, ów w konserwatywnym reformatorze, który z kolei zgrabnie mieści się w stachanowcu, okrytym szynelem Wojny Ojczyźnianej, pobłogosławionym przez patriarchę i dziś nadal optymistycznie uśmiechającym się ku przyszłości Matuszki Rosji.

    Wszystko jest w ciągłości.

    Ziemia, przeszłość, ludzie, potencjał, przyroda, przyszłość, armia, flota, sport, grzyby przy drogach, bierioza, wódka w sklepie, to, że niby nie wolno, ale jak się bardzo chce — to można! 

    Rosja nie tyle jest, Rosja trwa. 

    Płynie sobie Matuszką Wołgą, a obok idą sobie Waregowie, Mongołowie, Polacy, drudzy jeszcze… i jeśli zostawią coś z siebie w Rosji — wtedy i coś z niej będą mogli sobie zabrać albo pozostać tam na zawsze. Wedle woli — po życie lub po śmierć…

    Coś się też jednak zmienia.

    Niżny Nowogród. Stadion. MŚ-2018
    © Sputnik . Nina Zotina
    Niżny Nowogród. Stadion. MŚ-2018
    Stadion w Niżnym Nowogrodzie. Gdyby to jeszcze były Gorki, to… po pierwsze by go nie było. Przecież nie gra się międzynarodowych meczów w mieście zamkniętym! A nawet gdyby był, to strach — bo przecież kiedy w latach 60-tych budowali w Moskwie hotel Rossija, to mało im się całkiem nie rozpadła najbardziej kiczowata, najśliczniejsza cerkiew na świecie. A dziś stadion w Nowogrodzie stoi, niebiesko-biały jak Oka mieszająca się z Wołgą i nawet pasuje na Striełce, nie przeszkadzając w kontemplowaniu soboru  Aleksandra Newskiego, postawionego a jakże, przez cara-wyzwoliciela. A wota poświęcone świętemu znanemu z prawidłowego traktowania niemieckiego duchowieństwa i tym podobnych zachodnich propozycji społeczno-ustrojowych dla Słowiańszczyzny — zawsze warto uszanować.

    Cerkwie… Kiedyś w Normandii pewna zażywająca nieprzerwanie kąpieli słonecznych wciąż jeszcze szykowna dama w niebotycznym zdziwieniu pytała mnie o cel codziennych wyjazdów od miasteczka do miasteczka. — Przecież tam są tylko stare kościoły…! — nie mogła wyjść ze zdumienia. Więc przecież nie miałem pisać przewodnika po starych cerkwiach, po różnicach rosyjskiego baroku, po kopułach. Cerkwie są. Stare. A jeśli nie są stare, tylko właśnie je zbudowano, to kiedy tylko zdejmie się rusztowania — też wyglądają na stare. I niech to wystarczy. Zwłaszcza, że one też są w ciągłości. To wrażenie, kiedy wychodzi się z hotelu przy ulicy  Pawlika Morozowa, by pojechać na plac Radiecki obejrzeć cerkiew  św. Eliasza, o której sam Stalin powiedział ponoć, że po co to niszczyć — skoro takie ładne i pasuje?

    I pasuje nadal. Zwłaszcza fresk, jak  Żyd, Arab i Niemiec idą do piekła. Już w XVII wieku to wiedzieli.

    Ale miało być o Mininie i Pożarskim. Polacy nigdy nie zajęli Niżnego Nowogrodu. To znaczy byli tam i bardzo to jest symboliczne, tylko…, że to nie do końca tak było. Po prostu, nasi rodacy pod koniec smuty już całkiem byli poplątani z kim, o co i po co walczą (czyli w sumie nic nowego, prawda?) i akurat w te rejony carstwa zapuścili się w służbie  Maryny Łże-Dymitra, w dodatku drugiego. No, ale jacyś się jednak zapuścili, więc miły polskiemu sercu akcent jednak był!

    Zresztą nie jedyny. Kiedy w lipcu 1918 r. w Jarosławiu bunt wywołali dotychczasowi sojusznicy bolszewików — lewi eserzy (to takie bardziej ludowe skrzydło PiS-u tłumacząc na polski) — jego tłumieniem zajął się Czerwony Pułk Rewolucyjnej Warszawy.

    Jarosław. Rosja.
    © Sputnik . Leonid Swiridow
    Jarosław. Rosja.
    I stłumił na tyle dokładnie, że taki np. Sobór Uspieński skończono odbudowywać dopiero w 2010 r.

    I teraz zagadka o nagrodę IPN —  skoro antybolszewicki bunt Rosjan zbombardowali i rozstrzelali Polacy, to kto właściwie kogo powinien teraz przepraszać?  No, bo że ktoś kogoś przepraszać musi — to przecież w dzisiejszych czasach oczywistość!

    Akcenty akcentami, ale trochę szkoda tylko, że i  Jan Piotr Sapieha, i komisarz  Żbikowski dotarli w te okolice późno, bo wcześniej, sporo wcześniej przez 200 lat książęta suzdalscy/niżnonowogrodzcy (podobnie jak i sąsiedni Nowogród Wielki) wołali pomocy litewsko-polskiej przeciw Moskwie i nawet ją dostawali. W obietnicach. I tylko w obietnicach. Więc na drugi raz — tylko do siebie (no dobrze, do pra-pra-pra-pra itd. dziadów,  OlgierdaWitoldaJagiełłyKazimierza Jagiellończyka) miejmy pretensje. Trzeba się było pofatygować.

    Nie zrobiliśmy tego my — próbowali i próbują inni.  Jak rozwalić Rosję? Przez ostatnie stulecia był to dla światowej geopolityki dylemat numer jeden, analizowany i niekiedy nawet wdrażany znacznie poważniej niż to się kiedykolwiek śniło polskim dziecinnym rusofobom. W Niżnym Nowogrodzie odwiedziliśmy pewne mieszkanie, w którym taki eksperyment prowadzono — czy raczej mu przeciwdziałano.

    Ciąg dalszy nastąpi.

    Konrad Rękas, polski publicysta

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Tekst jest publikowany za zgodą Autora. Oryginał pierwotnie ukazał się na stronie Neon24.pl.

    Zobacz również:

    Leonid Draczewski: „Osobiście chciałbym ściślej i więcej współpracować z Polakami"
    "Mój przyjaciel Polak złożył mi życzenia urodzinowe na Boże Narodzenie”
    Komu wolno mniej
    Ławrow: Stosunki z Polską należy traktować filozoficznie
    Centrum Nie-Porozumienia: Rusofob, bo mu kazali
    Kloss i Stirlitz
    Rolnicy chcą z Rosją
    O nowe Beresteczko, czyli Musi o nas być głośno na Ukrainie
    Panie Swiridow, czas do Bundestagu
    „Nikt nie będzie umierać za projekt Trójmorza"
    Rosja leżała u moich stóp, wielka i niezniszczalna
    Tagi:
    brzoza, cerkwie, historia, pomnik, Fundacja im. Aleksandra Gorczakowa, Pawlik Morozow, Aleksandr Newski, Stalin, Jarosław, Kreml, Niżny Nowogród, Rosja, Warszawa, Moskwa, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz