07:36 19 Październik 2018
Na żywo
    Jarosław

    Szlakiem Minina i Pożarskiego: Z zewnątrz lepiej widać?

    © Sputnik . Aleksey Kudenko
    Opinie
    Krótki link
    Konrad Rękas
    4152

    Jest Moskwa i jest reszta Rosji. Znający się na rzeczy wiedzą, że jest jeszcze Piter. My pojechaliśmy zobaczyć tę resztę.

    Jest coś optymistycznego w fakcie, że Muzeum  Andrieja Sacharowa  w Niżnym Nowogrodzie nie jest dziś miejscem pielgrzymek, ani obiektem kultu nowej Rosji — jak to się szykowało w latach 80-tych i 90-tych.

    To wciąż to samo zwykłe mieszkanie, w zwykłym bloku, na obejrzenie którego wypada się wcześniej umówić, tak małe budzi zainteresowanie. To dobrze, Rosja nigdy nie chciała czcić zdrajców, dobrze, że to się nie zmieniło. W głowie jednak wciąż kołacze się wątpliwość: czy wtedy, ukaranie Sacharowa 4-pokojowym mieszkaniem z kuchnią i łazienką było dowodem słabości czy siły systemu? No właśnie, a więc czy dziś brak kultu tego symbolu dysydencji jest jednym, czy drugim? Bo gangrena sacharyzmu jest przecież wciąż obecna w rosyjskim życiu — jeśli nawet nie w kanonicznej formie demokratyzmu, to jako etno-nacjonalizm, a wkrótce może jako ruch socjalny czy nawet libertariański. Byle tylko zatopić Matkę Rosji w Matce Wołdze… Skoro bowiem Zachodowi nie przeszkadzał Sacharow — twórca militarnej przewagi ZSSR nad Zachodem, jako lider „opcji demokratycznej" — to czemu miałby wadzić nacjonał-aferzysta  Nawalny czy jakikolwiek nowy  Własow? I jaka na to może być odpowiedź Rosji, wszystkim tym worom rozdadzą mieszkania? Tym razem apetyty są dużo większe…

    Do możliwej rosyjskiej odpowiedzi jeszcze zresztą wrócimy.

    Muzeum A.D.Sacharowa. Niżny Nowgoród.
    © Sputnik . Leonid Swiridow
    Muzeum A.D.Sacharowa. Niżny Nowgoród.
    Pojechaliśmy dalej. Z Niżnego Nowogrodu do Jarosławia. Jarosław jest mniejszy od Niżnego Nowogrodu. Jarosław nie był miastem zamkniętym. Jarosław wydaje się ambitniejszy.

    Zarzucił nas danymi. 7,56 miliarda dolarów produktu regionalnego. 3,286 zarejestrowanych przedsiębiorstw, w tym 259 dużych i średnich zakładów przemysłowych (wśród nich 19 potężnych inwestycji zagranicznych, także chińskich), blisko 114-procentowy wzrost produkcji przemysłowej tylko w ciągu ostatnich trzech lat.

    I o dziwo wciąż istniejący handel z Polską — 114,5 mln dolarów wymiany w 2017 r. Dobre i to.

    A przecież przede wszystkim to stolica Złotego Pierścienia, obwód Uglicza, Rostowa, Peresława Zaleskiego, sąsiad Włodzimierza i Kostromy — najpiękniejszych, bajkowych miejsc dawnej Rosji, o których chyba nawet w Polsce musiano słyszeć! I jako trzecie ramię czworokąta rozwoju — lasy i jeziora, z największym w tej części świata bio-parkiem, w którym dziś na 123 hektarach w warunkach maksymalnie zbliżonych do naturalnych żyje 3,800 zwierząt, a już wkrótce i obszar, i inwentarz parku ulegną powiększeniu do ponad 200 ha i 7,000 mieszkańców. I wreszcie edukacja, potężne ukierunkowanie na przygotowanie kadr dla tych wielkich zadań. 

    Przemysł, historia, ekologia i świadomość integralności środowiska naturalnego z polityką rozwoju oraz oświata, nie zaburzona „kształceniem umiejętności", punktami i podobnymi pułapkami dla społeczeństw skazanych na wieczne prolstwo. A nasi kierownicy wciąż mają nadzieję, że zagrają na nosie Rosji niemieckimi montowniami nieskomplikowanych podzespołów!

    Jarosław. Rosja.
    © Sputnik . Leonid Swiridow
    Jarosław. Rosja.
    Nic z tego, jeszcze nie jest idealnie, rosyjski rynek pracy jest zaburzony (w Moskwie nie sposób wezwać elektryka, który by nie był Uzbekiem), widać jeszcze skutki zachłyśnięcia się znanym z Europy Środkowej równaniem „rozwój — inwestycje zewnętrzne/prywatyzacja", ale jest też coś, co w naszej części kontynentu celowo unicestwiono —  zrozumienie, że żaden rozwój nie jest i nie będzie możliwy bez celowej i zorganizowanej polityki przemysłowej.

    Aha, i w Jarosławiu są Polacy.

    Niektórzy z tych Starszych Państwa kultywują swoją polskość odziedziczoną po przodkach przybyłych w dobie powstania listopadowego — a co zostało po tak zwanej "Wielkiej Emigracji", ilu jej potomków wciąż uważa się za Polaków?

    I, co mówię nie bez bólu — ile dzieci tych 3 milionów naszych, którzy wyjechali w ostatniej dekadzie — też już łatwiej znajduje słowa angielskie, niemieckie czy holenderskie, bo „nie wie jak to po polsku", bo „inne dzieci tak nie mówią"?

    A tam są Polacy.

    Jarosław. Spotkanie z Polakami.
    © Zdjęcie : Aleksander Kwaśniewski
    Jarosław. Spotkanie z Polakami.
    A co bardzo ważne — to wielcy orędownicy sprawy polskiej, choć oficjalne czynniki III RP wolą o nich nie pamiętać.

    — Mówimy wiersze o Wiśle, ale żyjemy nad Wołgą, kochamy Polskę, ale kochamy i Rosję, a tu nie musimy wybierać między tymi miłościami — mówili nam. — Czemu już nie przyjeżdżają polskie zespoły, tu wszyscy tak lubią polskie piosenki i polskie filmy — pytali i sami tak pięknie śpiewali. I tylko smutno i wstydno zrobiło się na chwilę, gdy 85-letnia nauczycielka takim ślicznym akcentem wtrącała: — Tu dbają o nasze groby, prosimy, nie dajcie tam burzyć tych żołnierskich…

    Zresztą, jeśli ktoś chce sam zobaczyć i usłyszeć Polaków z Jarosławia — niech wbije w wyszukiwarkę nazwę tamtejszego zespołu — „Polskie Kwiaty" („Польские Квяты"). A jeszcze lepiej proszę się wybrać na któryś z ich koncertów, gdy przyjeżdżają do Polski.

    Rosjanie chcą wreszcie normalnie żyć. Ta dość oczywista myśl przywieziona z prowincji, żeby nabrać mocy oficjalnej — powinna jednak zostać potwierdzona w Moskwie. W końcu tak się to tu zawsze odbywało…

    Jarosław. Spotkanie z Polakami.
    © Zdjęcie : Aleksander Kwaśniewski
    Jarosław. Spotkanie z Polakami.
    Przyjechaliśmy więc po potwierdzenie naszych obserwacji do stolicy, do niemal odrębnego kraju większych samochodów, krótszych spódniczek, dłuższych szpilek, centrów handlowych jak lotniska i lotnisk jak miasta.

    Ech, jak ja lubię miasta, w których nie należy być pieszym i nie wolno być rowerzystą!

    Ale sama Moskwa, bez tej wizyty w jej Złotym Pierścieniu — jak zwykle nie powiedziałaby nam nic.

    Słyszeliście pogląd, że z zewnątrz lepiej widać? To zapomnijcie o nim. 

    Rosję najlepiej widać, jedynie widać ze środka. 

    Od zewnątrz jest za duża, za hermetyczna, za bardzo skupiona na sobie by poddać się analizie.

    Zwłaszcza, że Rosja sama lubi wysyłać na swój temat mylące sygnały. Nie można dać się nabrać na te (obowiązkowo przy gitarze) wygłaszane wódczane brząkania o „wyjątkowości duszy rosyjskiej" (koniecznie z jednorożcem na przebitkach, film o duszy rosyjskiej, zwłaszcza historyczny, bez jednorożca jest absolutnie nieważny i nie może być traktowany jako poważne źródło rusoznawcze).

    Nie, to zmyła.

    Ciąg dalszy nastąpi.

    Konrad Rękas, polski publicysta

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Tekst jest publikowany za zgodą Autora. Oryginał pierwotnie ukazał się na stronie Neon24.pl.

    Zobacz również:

    Kazimierz Dolny ... w Rosji nad Wołgą
    Szlakiem Minina i Pożarskiego: Głębia strategiczna
    Ławrow: Stosunki z Polską należy traktować filozoficznie
    Wałęsa na miarę ZSRR
    ABW strzela w tył głowy. Bez sądu i śledztwa
    Aleksandr Anisimkow: „Bardzo chcę, żeby Rosja i Polska miały pozytywne relacje”
    Rokossowska: „Doskonałe polskie narzędzie w dyskusji historycznej - powszechnie wiadomo"
    Agnieszka Piwar: „Zbrodnią" polskiej dziennikarki okazuje się chęć odkrywania Rosji"
    Nadwiślańskie urojenia rusofobów, czyli „Wojna hybrydowa"
    Leonid Draczewski: „Osobiście chciałbym ściślej i więcej współpracować z Polakami"
    Tagi:
    Polonia, nauka, historia, ekologia, bomba, gospodarka, Polskie Kwiaty", Fundacja im. Aleksandra Gorczakowa, Rząd FR, Rząd RP, ABW, Andriej Sacharow, Aleksiej Nawalny, Konrad Rękas, Niżny Nowgoród, Kostroma, Jarosław, Wołga, Zachód, Rosja, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz