14:46 23 Październik 2018
Na żywo
    Prezydent Rosji Władimir Putin i prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka w Mińsku

    Państwo Związkowe Rosji i Białorusi - czy jest się czego obawiać?

    © Sputnik . Viktor Tolochko
    Opinie
    Krótki link
    Anna Sokołowa
    6444

    Istnieje taka mało zabawna anegdota na temat tego, jak Białorusini obrzucali USA bombami atomowymi, a Pentagon nie może odpowiedzieć, bo nijak nie znajduje na mapie „tej diabelskiej Białorusi". Sądząc po tym, co pisze Rzeczpospolita, już niedługo Ameryka nie będzie miała problemu ze znalezieniem Białorusi, bo przecież ta wejdzie w skład Rosji.

    „Nowy pomysł Kremla na Białoruś — połączenie z Rosją" — taki artykuł pojawił się pod koniec września na łamach polskiej gazety. Zbiegł się on w czasie z rozmowami pomiędzy prezydentem Rosji i liderem Białorusi w Soczi, a także ze zjazdem członków inicjatywy obywatelskiej „Sojuz" — „zwolenników włączenia Białorusi w skład Rosji". Gazeta akcentuje fakt, że ruchem kieruje rosyjski polityk Siergiej Baburin, „znany rosyjski imperialista".

    Sputnik Polska podjął próbę rozeznania się w rosyjsko-białoruskich relacjach i doszedł do wniosku, że żadnego „nowego zamysłu" w nich nie ma.

    „Daj Boże, żeby Kreml usłyszał o obawach Polski"

    Poproszony o skomentowanie artykułu w Rzeczpospolitej Siergiej Baburin powiedział Sputnikowi, że „polskie władze mają dużo bardziej solidną wiedzę (…) na temat wydarzeń 1996 roku niż wielu rosyjskich analityków".

    Związek Rosji i Białorusi (ZBiR) sięga 1996 roku, kiedy to z mojej inicjatywy Duma Państwowa przyjęła odnośne rozporządzenia. I ja byłem jednym z promotorów budowy państwa związkowego do 2000 roku. A teraz, co mnie bardzo cieszy, pojawiła się inicjatywa obywatelska „Sojuz", która jednoczy nie tylko organizacje stojące u kolebki Państwa Związkowego, ale też młodzież — mówi Baburin.

    „Daj Boże, żeby Kreml usłyszał o tych obawach Polski dotyczących połączenia Rosji i Białorusi" — mówi Baburin, a przy tym zauważa, że inicjatywa obywatelska „Sojuz" nie jest bynajmniej tylko jego inicjatywą.

    Zdaniem rozmówcy zjednoczenie jest „życiowo ważne" dla obydwu państw, a sprzeczności istnieją zawsze, „nawet w kochającej się rodzinie". Rozmówca Sputnika jest skłonny uważać te problemy za wynik „głupiej wewnętrznej polityki społeczno-gospodarczej samej Rosji".

    Choć nad porozumieniem strony pracowały od połowy lat 90., umowę o utworzeniu Państwa Związkowego Rosji i Białorusi prezydenci podpisali dopiero w grudniu 1999 roku, w styczniu 2000 roku została ona ratyfikowane przez parlamenty i weszła w życie. Jednak dalej sprawa się nie posunęła — Związek Rosji i Białorusi nie został jak dotąd podmiotem prawa międzynarodowego.

    Od tej pory liderzy Rosji i Białorusi nierzadko występowali z oświadczeniami na temat perspektyw zjednoczenia. W 2011 roku Władimir Putin powiedział, że połączenie Rosji i Białorusi w ramach jednego państwa jest „możliwe" i „bardzo wskazane" ale „na 100 procent zależy od woli białoruskiego lidera". Aleksander Łukaszenka mówił, że „Rosja jest rzeczą świętą dla nas, jak i my (…) dla nich", snuł rozważania, że „zjednoczenie Białorusi i Rosji jest potrzebne przede wszystkim ludziom młodym". W czerwcu 2018 roku białoruski lider przypomniał jednak, że w przypadku krachu w gospodarce Białoruś może utracić niezależność. „Nie wytrzymamy tych lat, upadniemy, co oznacza, że albo trzeba będzie wejść w skład jakiegoś państwa, albo będą sobie o nas nogi wycierać" — powiedział między innymi białoruski lider.

    Trzeba nadmienić, że proces integracji zahamował już w 2002 roku, kiedy po rozmowach dwóch państw Władimir Putin podzielił się pomysłem przeprowadzenia ogólnonarodowego referendum na temat modelu państwa związkowego. Do plebiscytu jednak nie doszło.

    Poproszony przez Sputnik Polska o komentarz w tej sprawie białoruski politolog Jurij Szewcow powiedział, że „była kwestia dopuszczenia Łukaszenki do władzy w skali Rosji", bowiem planowano przekazać do organów zarządzania państwem związkowym ogromny blok uprawnień od państw wchodzących w jego skład.

    Nie ma znaczenia, kim byłby przy tym Łukaszenka, czy wiceprezydentem, czy — co również rozważano — obowiązywałaby zasada rotacji, zgodnie z którą co pół roku prezydenci zmienialiby się u sterów Państwa Związkowego. Tak czy inaczej Łukaszenka miałby bardzo duże uprawnienia. Ponadto ustawa zasadnicza Państwa Związkowego przewidywała utworzenie jednego silnego parlamentu. W tamtej chwili oznaczało to dopuszczenie do rosyjskiej przestrzeni informacyjnej bardzo jeszcze wówczas w Rosji popularnego Aleksandra Łukaszenkę. Określone środowiska w Rosji tego nie chciały — oświadczył Szewcow.

    Taśma do produkcji mleka
    © Fotolia / Latishev Kirill
    Białoruski politolog dodał, że akt konstytucyjny wywoła pewne napięcie także na Białorusi, bo wielu obawiało się, że system finansowy państwa zostanie „podmieciony przez rosyjski system finansowy", przez co białoruski rubel utraci niezależność.

    Zastępca dziekana wydziału handlu światowego i polityki światowej Narodowego Uniwersytetu Badawczego Wyższej Szkoły Gospodarczej Andriej Suzdalcew uważa, że powód, dla którego dalsze zjednoczenie utkwiło w martwym punkcie, jest następujący: „Sama Białoruś nie potrzebowała żadnej integracji".

    Według jego słów referendum zrodziłoby dwa scenariusze. Jeśli naród przegłosowałby integrację, Łukaszenka, „który nie dopuszczał do zjednoczenia", okazałby się wstecznikiem, co byłoby ciosem dla jego władzy, „którą sprawuje już od ćwierć wieku i planuje przekazywać w spadku". No a jeśli naród zagłosowałby przeciwko integracji, przepadłyby wszystkie przesłanki dla preferencji, wsparć i dotacji ze strony Rosji.

    Dlaczego Białoruś miałaby nie uznawać Krymu?

    Według słów Jurija Szewcowa dwa państwa mogą się ze sobą zbliżać „do pewnej granicy", która „dała o sobie znać niemożnością przyjęcia aktu konstytucyjnego Państwa Związkowego".

    Główna przyczyna sprzeczności tkwi w różnej strukturze gospodarki. Gospodarka Białorusi bazuje na szeroko zakrojonej produkcji przemysłowej, której potrzeba surowca. Surowiec jest przede wszystkim w Rosji. A w Rosji, wręcz przeciwnie, gospodarka jest surowcowa. W danej sytuacji powstają naturalne sprzeczności między „dostawcami surowca" i „producentami": pierwsi chcą go drożej sprzedać, drudzy chcą go taniej kupić. Z natury swej nie jest to sprzeczność fatalna, ale stale przyprawia o ból głowy — mówi Szewcow.

    Prezydent Kazachstanu Nursultan Nazarbajew i prezydent Rosji Władimir Putin
    © Sputnik . Alexey Kudenko
    Z kolei Andriej Suzdalcew uważa, że gospodarka Białorusi bez wsparcia Rosji „nie przetrwa".

    Białoruski budżet otrzymuje pieniądze ze sprzedaży rosyjskiej ropy (to znaczy podatek ze sprzedaży rosyjskiej ropy wpływa do budżetu Białorusi). Proszę zwrócić uwagę, że do dziś Białoruś odbiera ropę bez ceł eksportowych. Ponadto mowa o rozmaitych preferencjach, dostępie do rosyjskiego rynku, na którym rosyjscy producenci muszą robić miejsce Białorusinom, choć rosyjscy producenci do białoruskiego rynku są niechętnie dopuszczani — mówi Suzdalcew.

    Ekspert jest zdania, że zamiast integracji najkorzystniejszym dla Białorusi wariantem okazała się pomoc finansowa z Rosji, która wzrasta z roku na rok. Według jego słów pomoc z Rosji stanowi „nawet 10% PKB Białorusi".

    Na przykład według stanu na 1 lutego 2018 roku łączna suma takich dotacji i preferencji za okres ostatnich 20 lat wyniosła 116 mld dolarów (według stanu na wrzesień 2016 roku MFW oceniał pomoc finansową ze strony Rosji udzieloną w latach 2005-2015 na sumę 106 mld dolarów). Suma dotacji, które otrzymuje Białoruś, jest równa sumie dotacji dla wszystkich rosyjskich regionów — podkreśla Suzdalcew.

    Ekspert uważa przy tym, że Mińsk „często prowadzi jawnie antyrosyjską politykę", a mimo to Rosja nigdy nie rezygnowała ze wspierania Białorusi.

    „Dlaczego Białoruś nie uzna Abchazji i Osetii Południowej, połączenia Krymu z Rosją, dlaczego nie przestanie dostarczać paliwa do ukraińskiej armii?" — zadaje sobie pytanie Suzdalcew.

    Praca na przyszłość

    Rozmówca Sputnika uważa co prawda, że Rosja tak czy inaczej będzie wspierać Białoruś „jako państwo słowiańskie, którym Rosja jest zainteresowana". Zdaniem eksperta to „z grubsza biorąc zaliczki za integrację".

    Jurij Szewcow przekonuje, że pomimo wszystkich bieżących sprzeczności Rosja i Białoruś przez wszystkie te lata dobrze się uzupełniają i sojusz dwóch państw jest trwały.

    Świadczy o tym struktura obrotów handlowych między państwami. Mała Białoruś jest dla Rosji 6. krajem pod względem wielkości zagranicznych obrotów handlowych. A Rosja dla Białorusi, mimo wszystkich kłótni i wojen handlowych, to ponad połowa handlu zagranicznego.

    W 2017 roku, przy okazji rozmowy na temat wsparcia udzielonego białoruskiej gospodarce, Władimir Putin zauważył, że Moskwa „tego nie żałuje", dlatego że „na dłuższą metę rosyjska gospodarka także czerpie korzyści ze wspólnej pracy, dlatego że wzmacnia to nasz efekt synergetyczny i wzmacnia ogólną konkurencyjność".

    „Dlatego dla nas to nie są pieniądze wyrzucane w błoto — to dobrze przemyślane kroki obliczone na przyszły efekt" — oświadczył rosyjski lider.

    Zobacz również:

    Alkoholowy eksperyment na Białorusi
    Łukaszenka dopuścił, że Białoruś wejdzie w skład innego państwa
    Na Białorusi odkryto masowy grób rozstrzelanych podczas II wś
    Tagi:
    Państwo Związkowe Rosji i Białorusi, Siergiej Baburin, Aleksandr Łukaszenka, Władimir Putin, Białoruś, Rosja
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz