01:55 22 Październik 2018
Na żywo
    Uczniowie

    Tornister pełen wstydu

    © Sputnik . Vladimir Vyatkin
    Opinie
    Krótki link
    Julia Baranowska
    0 223

    Minister edukacji Anna Zalewska wybrała się na wizytację jednej z warszawskich szkół. Sprawdzała, ile waży uczniowski plecak. Tego dnia dzieciom kazano spakować same zeszyty, a podręczniki zostawić w domu. Niech ktoś zatrzyma tę karuzelę żenady!

    1 października Anna Zalewska ustanowiła nowe święto — Ogólnopolski Dzień Tornistra. Poinformowała o tym już kilka tygodni temu. Zapowiedziała również, że tego dnia w całej Polsce zostaną zważone plecaki, z którymi dzieciaki codziennie przemierzają trasę dom-szkoła. I wszystko byłoby super, gdyby nie to, że jednocześnie zapowiedziała, iż w jednej z podstawówek na warszawskim Bemowie w ramach wizytacji zrobi to osobiście. Cała dzielnica stanęła na baczność.

    Ostatecznie w piątek, 28 września potwierdzono, że minister zajrzy do podstawówki numer 316. Jeszcze tego samego dnia nauczyciele poprosili dzieci, aby w poniedziałek — dzień wizytacji — „wyjątkowo" spakowały same zeszyty — żadnych podręczników!

    I już prawie się udało. Na powitanie pani minister pomalowano trawę, poczyniono honory. Plecaki okazały się wyjątkowo lekkie. A jednak sprawa się rypła. Rypła się, bo jeden z rodziców postanowił ujawnić na forum internetowym, jak to było naprawdę.

    Według raportu NIK, która w ubiegłym roku uczciwie ważyła plecaki polskich uczniów, spośród zbadanych 19 tysięcy niemal połowa przekraczała zalecany ciężar, czyli 10 proc. wagi ciała dziecka. W skrajnym przypadku waga plecaka przekraczała połowę ciężaru ciała ucznia. Szafki, które pojawiają się w szkołach coraz częściej, nie rozwiązują problemu. Sprawdzają się na tak zwanym zachodzie Europy, ale u nas nie. Dlaczego?

    Dlatego, że w polskiej szkole nadal pokutuje obowiązek odrabiania prac żmudnych domowych z każdego przedmiotu. Cóż więc z szafki stojącej na szkolnym korytarzu, skoro Zosia i Krzyś potrzebują podręcznika i dwóch zeszytów ćwiczeń żeby odrobić zadania z matematyki, podręcznika i lektury aby napisać wypracowanie z polskiego i atlasu do geografii? To wszystko dźwigają codzienne w tę i z powrotem uczniowskie plecy.

    Sama pamiętam, choć szkołę skończyłam już dawno, plecak wypchany tak szczelnie, że kilka razy urywały się rączki.

    Wizyta Anny Zalewskiej w warszawskiej szkole to cyrk na kółkach, a przy tym doskonała metafora państwa PiS, budowanego z kartonu. Podobno szkoła nr 316 nie była jedyną w dzielnicy, która „przygotowała się" do ważenia. Rodzice z innej, pobliskiej stołecznej podstawówce poskarżyli się „Gazecie Wyborczej", że dzieci również zostały poinstruowane, aby udawać, że „mają w życiu lekko":

    W szkole nie ma szafek — stwierdziła jedna z mam, która wbrew zaleceniom wysłała córkę do szkoły z normalnym pełnym plecakiem. — „Dyrektor powinien pokazać, że jest problem, a nie udawać, że tornistry są lekkie.

    Nadwaga
    © Fotolia / Sergey Tryapitsyn
    „Dyskutowaliśmy z rodzicami o wadze plecaków. Tornister jednego z dzieci w czwartej klasie ważył 6 kg. Dla mnie to skandal, żeby nauczyciele instruowali dzieci, by pokazać, że jest świetnie. Tak nie jest. Pani Minister, a gdzie w tym wszystkim dobro dzieci?!" — zapytała inna.

    W sprawie ciężkich tornistrów w MEN ostatnio interweniowali też rzecznik praw dziecka.

    Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Babcia wszystkich dzieci
    „Złote chłopaki": Polska mistrzem świata w siatkówce
    Dzieci rannej w Aleppo Ukrainki poszły do szkoły w Petersburgu
    Tagi:
    waga, uczniowie, szkoła, dzieci, Prawo i Sprawiedliwość, Anna Zalewska, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz