13:10 21 Październik 2018
Na żywo
    Władimir Putin

    Szlakiem Minina i Pożarskiego: A co, jeśli Rosja nie ma czasu?

    © Sputnik . Alexei Druzhinin
    Opinie
    Krótki link
    Konrad Rękas
    3323

    Dopiero teraz Rosja robi się normalna - gdy chcąc nie chcąc przestała czekać na certyfikat normalności wystawiony na Zachodzie.

    O co więc chodzi Rosji? Bodaj od XVII wieku cierpi ona na straszną, nieuleczalną przypadłość. Chce być normalna. I tylko przejściowo kuracje  Iwana Groźnego czy Stalina pozwalały jej uwolnić się od tej obsesji. Normalność. Partnerstwo. Te dwie choroby dręczą Rosję. Oczywiście przenikając się z autentyczną pokusą samowystarczalności i wyjątkowości, która jednak zawsze musiała ustąpić potwornej obawie, że coś się wydarzy w Europie i na świecie, a Rosja nie weźmie w tym udziału jako "normalny" uczestnik. Trochę to więc znowu podobnie, jak i u Polaków — tylko jednak skala każdorazowego zaangażowania zawsze robiła kolosalną różnicę.

    — Teraz jest czas wzięcia się za gospodarkę, załatwienia zaległych spraw z nią związanych i wreszcie ukierunkowania na podniesienie warunków życia obywateli — tłumaczył prof.  Fiodor Łukjanow, redaktor naczelny „Rosji w Polityce Globalnej", jeden z głównych animatorów Klubu Wałdajskiego, a więc gremium, którego nie sposób podejrzewać o niedoceniania problemów międzynarodowych Rosji.

    Zdaniem tego (zdecydowanie zbyt słabo w Polsce znanego!) analityka i komentatora — znajdujemy się dziś w punkcie nieoznaczoności, nie tylko wobec końca świata post-zimnowojennego, takiego jakim był od lat 90-tych, ale także nieuchronnej zmiany związanej ze zbliżającym się odejściem  Władymira Putina. I na obu tych płaszczyznach — nie sposób nawet zarysować scenariusza zdarzeń, skoro dysponujemy jedynie dezaktualizującym się właśnie zasobem pojęć, danych, nazwisk itd. — a odgadnąć musimy zupełnie nowe, które może być tych pojęć zaprzeczeniem, choć może też stać ewolucją czy nawet kontynuacją.  Nie wiemy.  Jak rzadko analitycy używają tego zwrotu, a przecież często najlepiej oddaje on sytuację.

    Odejście Putina w polityce wewnętrznej wymusza zrobienie tego, co zostało do zrobienia i musi zostać zrobione — jak nieszczęsna reforma emerytalna, o której nieuchronności wszyscy wiedzieli i której wdrożenia w iście słowiański sposób nie przygotowano, zadowalając się myślą, że Mundial wszystko przysłoni.

    Umówmy się, z rosyjskiej, moskiewskiej perspektywy protesty przeciw podniesieniu wieku emerytalnego (z absurdalnych 55 do 60 lat dla kobiet i z 60 do 65 lat dla mężczyzn) nie odbiegają od średniej, to znaczy w istocie nie mają społecznego i politycznego znaczenia. Znowu jednak, nie wiemy — wraz z Putinem ku zejściu zmierzają bowiem kolejne pokolenia rosyjskich polityków-czynowników, a nowe czasy mogą wyciągnąć znikąd zupełnie nowe odpowiedzi na niepostawione jeszcze pytania. Nie w samych nazwiskach następców bowiem rzecz, ale w wymianie całego języka i haseł. Co dzieje się, jak to w Rosji powoli i promieniście od Moskwy i Pitra — ale się dzieje. Czy więc nowy Własow będzie socjalistą, czy raczej libertarianinem — nie zgadniemy. Ale jeśli sprawy społeczno-gospodarcze nie zostaną załatwione teraz — będzie mu o wiele łatwiej.

    — Teraz jest czas na ekonomię, na umocnienie wewnętrzne — powtarza red. Łukjanow

    I to naprawdę tłumaczy wszystko.

    Całą linię polityczną Putina, dla jednych będącą objawem geniuszu politycznego, a dla innych zgubnym kunktatorstwem. Ta wymuszona sankcjami autarkia rolno-spożywcza, to nachalne, ale faktycznie konieczne ukierunkowanie na politykę przemysłową — to wszystko wymaga czasu, by dać owoce. Są największym krajem na ziemi, przecież do cholery muszą też wreszcie jakość żyć!

    Niżny Nowogród
    © Sputnik . Leonid Swiridow
    Niżny Nowogród
    A że to się nakłada na naturalną skłonność prezydenta, tego dziecka lat 80-tych i 90-tych? Tego samego wieczora w hotelu oglądam w mojej ulubionej TV ZVIEZDA dokument o relacjach ZSSR-USA po 1956 r. „Chruszczow  był szczęśliwy po powrocie ze swojej pierwszej wizyty w Stanach. Uznał, że wreszcie przywódca radziecki jest traktowany na Zachodzie po partnersku…"- słyszę nie pozbawiony zgryźliwości głos lektora. I olśnienie: no przecież nic się nie zmieniło! To parszywe słowo, „PARTNERSTWO"! To właśnie format miński, to oni w Syrii. Ciągle te słowiańskie mrzonki…

    Ale przecież „normalność" i „partnerstwo" to choroby lat 90-tych! Tych samych, w których w zachodnich filmach co i raz jakiś szalony generał zdobywał władzę na Kremlu i bawił się guzkiem jądrowym, a z kolei polski serial kryminalny bez rosyjskiego mafioza w ogóle nie miał racji bytu. 

    Dopiero teraz Rosja robi się normalna — gdy chcąc nie chcąc przestała czekać na certyfikat normalności wystawiony na Zachodzie.

    Jednym z tego objawów jest zmiana nastawienia do relacji z innymi podmiotami międzynarodowymi. Upadek Bloku zapędził z powrotem Rosję na pozycję niewiary w układy wielostronne, a nawet w ogóle trwałe sojusze. Ale ta epoka już się skończyła, lata 90-te i tak trwały o prawie 20 lat za długo.

    Nie, nie będzie żadnego nowego bloku, żadnej zmowy anty-amerykańskiej, jakiegoś globalnego rozdania „Wzrastający kontra Schyłkowi". Ale ostatnie 2-4 lata to jednak przebicie się do świadomości rosyjskich liderów choćby możliwości układów z kimś więcej, niż tylko z tym nieszczęsnym Zachodem, co to wystawi świadectwo partnerstwa. 

    Nie będzie sojuszy. Ale są i mogą być układy  — i pewnie będą następne, do załatwiania konkretnych problemów. To dobrze dla Polski — bo takich spraw do załatwienia w Rosji to my mamy dużo (a nie odwrotnie), a przecież własnych… „sojuszy" tak łatwo nie zmienimy. O konkretach jednak może jednak jeszcze kiedyś porozmawiamy…

    No chyba, że… Nie, żadna wizyta, żadna podróż, żadne rozmowy ani spotkania, nic przecież nie może dać nam jednoznacznej odpowiedzi na najważniejsze pytanie: A co, jeśli Rosja nie ma czasu?

    Jeśli Rosja nie ma już czasu — to my go nie mamy wraz z nią.

    Konrad Rękas, polski publicysta

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Tekst jest publikowany za zgodą Autora. Oryginał pierwotnie ukazał się na stronie Neon24.pl.

    Zobacz również:

    Leszek Miller: Na Kremlu słychać korki od szampana?
    Marek Belka: „My, Polacy, kochamy Rosję i bardzo się boimy imperium"
    Polska zakazała dziennikarzowi Leonidowi Swiridowowi wjazdu do Schengen do 2020 roku
    Szlakiem Minina i Pożarskiego: Głębia strategiczna
    "Mój przyjaciel Polak złożył mi życzenia urodzinowe na Boże Narodzenie”
    Leszek Miller: „Zwykły szacunek dla sąsiada nakazuje wysłanie dyplomatycznych gratulacji"
    Swiridow a sprawa polska
    Co myśmy właściwie takiego zrobili pani Applebaum?
    Szlakiem Minina i Pożarskiego: Z zewnątrz lepiej widać?
    O nowe Beresteczko, czyli Musi o nas być głośno na Ukrainie
    Tagi:
    polityka, historia, dziennikarz, partnerstwo, MŚ Rosja 2018, TV Zviezda, Fundacja im. Aleksandra Gorczakowa, Fiodor Łukjanow, Iwan Groźny, Stalin, Chruszczow Nikita, Konrad Rękas, Władimir Putin, Sankt-Petersburg, Kreml, Zachód, Syria, USA, Rosja, Warszawa, Moskwa, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz