Widgets Magazine
18:11 18 Wrzesień 2019
Władimir Putin

Szlakiem Minina i Pożarskiego: A co, jeśli Rosja nie ma czasu?

© Sputnik . Alexei Druzhinin
Opinie
Krótki link
Autor
2363
Subskrybuj nas na

Dopiero teraz Rosja robi się normalna - gdy chcąc nie chcąc przestała czekać na certyfikat normalności wystawiony na Zachodzie.

O co więc chodzi Rosji? Bodaj od XVII wieku cierpi ona na straszną, nieuleczalną przypadłość. Chce być normalna. I tylko przejściowo kuracje  Iwana Groźnego czy Stalina pozwalały jej uwolnić się od tej obsesji. Normalność. Partnerstwo. Te dwie choroby dręczą Rosję. Oczywiście przenikając się z autentyczną pokusą samowystarczalności i wyjątkowości, która jednak zawsze musiała ustąpić potwornej obawie, że coś się wydarzy w Europie i na świecie, a Rosja nie weźmie w tym udziału jako "normalny" uczestnik. Trochę to więc znowu podobnie, jak i u Polaków — tylko jednak skala każdorazowego zaangażowania zawsze robiła kolosalną różnicę.

— Teraz jest czas wzięcia się za gospodarkę, załatwienia zaległych spraw z nią związanych i wreszcie ukierunkowania na podniesienie warunków życia obywateli — tłumaczył prof.  Fiodor Łukjanow, redaktor naczelny „Rosji w Polityce Globalnej", jeden z głównych animatorów Klubu Wałdajskiego, a więc gremium, którego nie sposób podejrzewać o niedoceniania problemów międzynarodowych Rosji.

Zdaniem tego (zdecydowanie zbyt słabo w Polsce znanego!) analityka i komentatora — znajdujemy się dziś w punkcie nieoznaczoności, nie tylko wobec końca świata post-zimnowojennego, takiego jakim był od lat 90-tych, ale także nieuchronnej zmiany związanej ze zbliżającym się odejściem  Władymira Putina. I na obu tych płaszczyznach — nie sposób nawet zarysować scenariusza zdarzeń, skoro dysponujemy jedynie dezaktualizującym się właśnie zasobem pojęć, danych, nazwisk itd. — a odgadnąć musimy zupełnie nowe, które może być tych pojęć zaprzeczeniem, choć może też stać ewolucją czy nawet kontynuacją.  Nie wiemy.  Jak rzadko analitycy używają tego zwrotu, a przecież często najlepiej oddaje on sytuację.

Odejście Putina w polityce wewnętrznej wymusza zrobienie tego, co zostało do zrobienia i musi zostać zrobione — jak nieszczęsna reforma emerytalna, o której nieuchronności wszyscy wiedzieli i której wdrożenia w iście słowiański sposób nie przygotowano, zadowalając się myślą, że Mundial wszystko przysłoni.

Umówmy się, z rosyjskiej, moskiewskiej perspektywy protesty przeciw podniesieniu wieku emerytalnego (z absurdalnych 55 do 60 lat dla kobiet i z 60 do 65 lat dla mężczyzn) nie odbiegają od średniej, to znaczy w istocie nie mają społecznego i politycznego znaczenia. Znowu jednak, nie wiemy — wraz z Putinem ku zejściu zmierzają bowiem kolejne pokolenia rosyjskich polityków-czynowników, a nowe czasy mogą wyciągnąć znikąd zupełnie nowe odpowiedzi na niepostawione jeszcze pytania. Nie w samych nazwiskach następców bowiem rzecz, ale w wymianie całego języka i haseł. Co dzieje się, jak to w Rosji powoli i promieniście od Moskwy i Pitra — ale się dzieje. Czy więc nowy Własow będzie socjalistą, czy raczej libertarianinem — nie zgadniemy. Ale jeśli sprawy społeczno-gospodarcze nie zostaną załatwione teraz — będzie mu o wiele łatwiej.

— Teraz jest czas na ekonomię, na umocnienie wewnętrzne — powtarza red. Łukjanow

I to naprawdę tłumaczy wszystko.

Całą linię polityczną Putina, dla jednych będącą objawem geniuszu politycznego, a dla innych zgubnym kunktatorstwem. Ta wymuszona sankcjami autarkia rolno-spożywcza, to nachalne, ale faktycznie konieczne ukierunkowanie na politykę przemysłową — to wszystko wymaga czasu, by dać owoce. Są największym krajem na ziemi, przecież do cholery muszą też wreszcie jakość żyć!

Niżny Nowogród
© Sputnik . Leonid Swiridow
Niżny Nowogród
A że to się nakłada na naturalną skłonność prezydenta, tego dziecka lat 80-tych i 90-tych? Tego samego wieczora w hotelu oglądam w mojej ulubionej TV ZVIEZDA dokument o relacjach ZSSR-USA po 1956 r. „Chruszczow  był szczęśliwy po powrocie ze swojej pierwszej wizyty w Stanach. Uznał, że wreszcie przywódca radziecki jest traktowany na Zachodzie po partnersku…"- słyszę nie pozbawiony zgryźliwości głos lektora. I olśnienie: no przecież nic się nie zmieniło! To parszywe słowo, „PARTNERSTWO"! To właśnie format miński, to oni w Syrii. Ciągle te słowiańskie mrzonki…

Ale przecież „normalność" i „partnerstwo" to choroby lat 90-tych! Tych samych, w których w zachodnich filmach co i raz jakiś szalony generał zdobywał władzę na Kremlu i bawił się guzkiem jądrowym, a z kolei polski serial kryminalny bez rosyjskiego mafioza w ogóle nie miał racji bytu. 

Dopiero teraz Rosja robi się normalna — gdy chcąc nie chcąc przestała czekać na certyfikat normalności wystawiony na Zachodzie.

Jednym z tego objawów jest zmiana nastawienia do relacji z innymi podmiotami międzynarodowymi. Upadek Bloku zapędził z powrotem Rosję na pozycję niewiary w układy wielostronne, a nawet w ogóle trwałe sojusze. Ale ta epoka już się skończyła, lata 90-te i tak trwały o prawie 20 lat za długo.

Nie, nie będzie żadnego nowego bloku, żadnej zmowy anty-amerykańskiej, jakiegoś globalnego rozdania „Wzrastający kontra Schyłkowi". Ale ostatnie 2-4 lata to jednak przebicie się do świadomości rosyjskich liderów choćby możliwości układów z kimś więcej, niż tylko z tym nieszczęsnym Zachodem, co to wystawi świadectwo partnerstwa. 

Nie będzie sojuszy. Ale są i mogą być układy  — i pewnie będą następne, do załatwiania konkretnych problemów. To dobrze dla Polski — bo takich spraw do załatwienia w Rosji to my mamy dużo (a nie odwrotnie), a przecież własnych… „sojuszy" tak łatwo nie zmienimy. O konkretach jednak może jednak jeszcze kiedyś porozmawiamy…

No chyba, że… Nie, żadna wizyta, żadna podróż, żadne rozmowy ani spotkania, nic przecież nie może dać nam jednoznacznej odpowiedzi na najważniejsze pytanie: A co, jeśli Rosja nie ma czasu?

Jeśli Rosja nie ma już czasu — to my go nie mamy wraz z nią.

Konrad Rękas, polski publicysta

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tekst jest publikowany za zgodą Autora. Oryginał pierwotnie ukazał się na stronie Neon24.pl.

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Leszek Miller: Na Kremlu słychać korki od szampana?
Marek Belka: „My, Polacy, kochamy Rosję i bardzo się boimy imperium"
Polska zakazała dziennikarzowi Leonidowi Swiridowowi wjazdu do Schengen do 2020 roku
Szlakiem Minina i Pożarskiego: Głębia strategiczna
"Mój przyjaciel Polak złożył mi życzenia urodzinowe na Boże Narodzenie”
Leszek Miller: „Zwykły szacunek dla sąsiada nakazuje wysłanie dyplomatycznych gratulacji"
Swiridow a sprawa polska
Co myśmy właściwie takiego zrobili pani Applebaum?
Szlakiem Minina i Pożarskiego: Z zewnątrz lepiej widać?
O nowe Beresteczko, czyli Musi o nas być głośno na Ukrainie
Tagi:
polityka, historia, dziennikarz, partnerstwo, MŚ Rosja 2018, TV Zviezda, Fundacja im. Aleksandra Gorczakowa, Fiodor Łukjanow, Iwan Groźny, Stalin, Chruszczow Nikita, Konrad Rękas, Władimir Putin, Sankt-Petersburg, Kreml, Zachód, Syria, USA, Rosja, Warszawa, Moskwa, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz