00:40 17 Październik 2018
Na żywo
    Sąd apelacyjny. Warszawa.

    Warszawa: Granice godności cudzoziemca

    © Sputnik . Krzysztof Żurek
    Opinie
    Krótki link
    Pola Powierza
    5335

    Im wszystkim ABW utajniło dokumenty, wytwarzając poczucie zagrożenia i zagęszczając wokół nich atmosferę.

    Państwo polskie nie potraktowało Ludmiły Kozłowskiej dobrze, to nie ulega najmniejszej wątpliwości. Ale tak samo potraktowało również innych wydalonych cudzoziemców.

    Siedziba Bundestagu
    © AFP 2018 / JOHN MACDOUGALL
    Dziś o ich prawa nikt się nie upomina, nawet Kozłowska, która, jak się okazuje, swobodnie krąży po Unii Europejskiej i opowiada o tym, co ją spotkało.

    Trudno jej się dziwić — robi dokładnie to, co zrobiłby każdy w jej sytuacji: nagłośniłby sprawę gdzie się da. Co razi, to fakt, iż nie mamy do czynienia z jednym partykularnym przypadkiem.

    Z Polski bez ostrzeżenia wyleciała nie tylko ona, ale również Rosjanin Leonid Swiridow — dziennikarz, czy Irakijczyk Ameer Alkhawlany — doktorant Uniwersytetu Jagiellońskiego. Prócz tego w ostatnim czasie odbyło się jeszcze kilka głośnych deportacji np. Anny Zacharian i dwóch innych Rosjanek. Ostatnio do tego grona dołączył Czeczen Azamat Bajdujew podejrzany o terroryzm. Nie wiemy, jak z nim było. Miał walczyć w szeregach Państwa Islamskiego. To oskarżenie o wiele poważniejsze niż „branie udziału w wojnie hybrydowej". Ale Rosja, w której przebywał legalnie przez jakiś czas, nie miała do niego większych zastrzeżeń.

    Oczywiście, sposób, a jaki przebiegała procedura opuszczenia granic Polski przebiegał z naruszeniem ich godności: cudzoziemcy zostali rozdzieleni z bliskimi, z dnia na dzień przemeblowano im życie, nie mieli też poczucia, że postępowanie skutkujące ostatecznie deportacją, prowadzone było w sposób przejrzysty.

    Ale tylko jedna osoba dostała szansę, by do zakazu się nie zastosować.

    Bruksela wydała wizę dla Ludmiły Kozłowskiej, która dla unijnych urzędników i polskich gwiazd europolityki jest po prostu miłą i sympatyczną panią z Ukrainy, która prowadzi fundację pomagającą ludziom. Przy okazji w całą sprawę wkrada się karta bieżącej polityki, bo wydalenie Kozłowskiej, żony Bartosza Kramka, autora zrywnego tekstu „Wyłączmy rząd" — jest wodą na młyn przeciwników Prawa i Sprawiedliwości. Należy więc oczekiwać, że kartą Kozłowskiej będą oni grać aż do kompletnego wyczerpania się tego paliwa. 

    Zastanawia natomiast na jakiej zasadzie Zieloni i frakcja liberałów w PE dokonały oceny zasadności decyzji podjętej przez polskie władze. Bo niestety na razie wygląda na to, że były to przysłowiowe „ładne oczy" — w tym wypadku chwytliwa historia, wpisująca się narracyjnie z zatargi, jakie ma Polska z unijnymi instytucjami, odkąd w Warszawie rządzą tandemy Kaczyński-Szydło i Kaczyński-Morawiecki. Guy Verhofstadt nie miał wglądu w żadne dokumenty sprawy Kozłowskiej, w które nie miały wglądu polskie służby. Prawdopodobnie nie miał wglądu w żadne dokumenty, nie mówiąc już o tym, że nie miał wglądu w akta pozostałych cudzoziemców wydalonych z Polski.

    Czy można zatem mówić o dyskryminacji?

    Faktem jest, że cała Europa od 2014 traktuje Ukrainę jak młodszego, biedniejszego brata, którego należy za uszy ciągnąć, by zdał na dwójach do następnej klasy. Do tego dochodzi współczucie spowodowane przekonaniem, iż Ukraińcy są wyłącznymi ofiarami konfliktu zbrojnego w Donbasie.

    Jak inaczej wyjaśnić wybiórczy euroentuzjazm dla udzielenia pomocy szefowej Otwartego Dialogu — jej i tylko jej?

    Rosyjski historyk, profesor Dmitrij Karnauchow
    © Zdjęcie : From personal archive
    „Prawo międzynarodowe co do zasady uprawnia państwo w wyjątkowych sytuacjach do decyzji o wydaleniu cudzoziemca ze swojego terytorium. Źródłem tego uprawnienia jest suwerenność wewnętrzna, a celem — ochrona szeroko rozumianych interesów państwa. W polskim systemie prawnym interesy państwa nie zostały normatywnie zdefiniowane, co w konsekwencji umożliwia państwu dokonywanie szerokiej interpretacji przesłanek uzasadniających wydalenie" — pisze Vita Zahurovska w „Polskim Roczniku Praw Człowieka i Prawa Humanitarnego" w tekście pt. „Naruszenie prawa cudzoziemca do życia rodzinnego na skutek jego wydalenia z terytorium Polski".

    — W sądzie zapytałem sędziego, dlaczego zostałem zatrzymany i usłyszałem, że jest to objęte tajemnicą. Wciąż nie wiem, dlaczego aresztowano mnie — mówił w 2016 roku Irakijczyk Ameer Alkhawlany po tym, jak nagle ABW uznała go za człowieka zagrażającego bezpieczeństwu Polski. —Jestem naukowcem, prowadzę projekt badawczy. Zawsze starałem się trzymać z dala od problemów. Nigdy nie zrobiłem niczego, przez co można byłoby uznać, że mogę zagrażać bezpieczeństwu Polski. Dla mnie to jest wszystko absurdalne.

    Nie zajmował się nawet polityką międzynarodową. Był adiunktem w Instytucie Nauk o Środowisku.

    Leonid Swiridow
    © Zdjęcie : Leonid Swiridow
    Leonid Swiridow
    Dziennikarz Leonid Swiridow przeszedł podobną drogę, tylko z polskim systemem walczył dłużej. Polskie służby podawały lakoniczne komunikaty o tym, że organizował konferencje i imprezy dla dziennikarzy, na których promował rosyjskie inicjatywy gospodarcze. Najwyraźniej uznano to za działalność podobną do szpiegowskiej, mimo iż nie usłyszał zarzutów przed sądem.

    Sławomir Dębski, Dyrektor Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych
    © Sputnik . Dmitrij Obolenskij
    — Oddałem temu krajowi w sumie 18 lat mojego życia i uważam, że taka decyzja wobec mnie jest absolutnie niesprawiedliwa zarówno z prawnego, jak i ludzkiego punktu widzenia — mówił Leonid Swiridow opuszczając granice Polski.

    Im wszystkim ABW utajniło dokumenty, wytwarzając poczucie zagrożenia i zagęszczając wokół nich atmosferę.

    Ludmiła Kozłowska dostała w Brukseli szansę, aby przemówić w ich imieniu, nie tylko swoim własnym. Miejmy nadzieję, że jeszcze ją wykorzysta. Ponoć jeszcze chwilę tam zabawi.

    Pola Powierza, polska publicystka, Warszawa

    Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Sprawa Kozłowskiej: PE wzywa do przeprowadzenia śledztwa
    ABW strzela w tył głowy. Bez sądu i śledztwa
    Putin: Rusofobia wylewa się uszami
    Polska zakazała dziennikarzowi Leonidowi Swiridowowi wjazdu do Schengen do 2020 roku
    Leszek Miller: Rusofobia w Polsce stała się doktryną państwową
    Janusz Korwin-Mikke w Moskwie: „ABW szkodzi sobie"
    Ławrow: Stosunki z Polską należy traktować filozoficznie
    Rusofobia daje radość z życia
    Niesłychane draństwo ABW
    Histeria po wydaleniu Kozłowskiej obnaża hipokryzję mediów
    Agenci Kremla i wojna hybrydowa: ABW w służbie lepszego trollingu
    Tagi:
    rusofobia, polityka, skandal szpiegowski, szpieg, sąd, Europejski Trybunał Praw Człowieka, Platforma Obywatelska, Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, Parlament Europejski, Stowarzyszenie KURSK, MSZ Rosji, MSZ RP, Rząd RP, ABW, Dmitrij Karnauchow, Katarzyna Cywilska, Anna Zacharian, Mateusz Morawiecki, Jarosław Kaczyński, Ameer Alkhawlany, Leonid Swiridow, Ludmiła Kozłowska, Krym, Donbas, Ukraina, Kreml, Bruksela, Unia Europejska, Moskwa, Warszawa, Rosja, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz