03:35 21 Październik 2018
Na żywo
    Kanadyjski kibic

    Dlaczego mieszkańcy Quebecu czują się jak obywatele drugiego sortu

    © Sputnik . Ramil Sitdikov
    Opinie
    Krótki link
    0 121

    Korespondent agencji Sputnik omówił wyniki poniedziałkowych wyborów we francuskojęzycznym Quebecu z redaktorem gazety Le Harfang, publicystą portalu Council of Euro-Canadian i autorem książki „Le Canada français, de Jacques Cartier au génocide tranquille" Rémim Tremblay.

    — Czy nie sądzi Pan — biorąc pod uwagę awans Koalicji Przyszłość Quebecu, a także utworzenie przez Maxime'a Bernier Nowej Narodowej Partii Kanady — że dyskurs publiczny w Kanadzie przesuwa się na prawo?

    — Rzeczywiście widzimy, że opinia społeczna przesuwa się w prawą stronę sceny politycznej. Tym niemniej ta tendencja wyrażana jest tylko przez Ontario. Musimy być ostrożni. Koalicja Przyszłość Quebecu nie jest partią populistyczną czy też prawicową. To partia centryczna, która rozumie, że ograniczenie imigracji to dość popularne zagadnienie.

    Do niedawna Kanada hołdowała idei wielokulturowości, premier Trudeau nazywa Kanadę państwem „postnarodowym", „bez tożsamości". Wielu obywateli państwa, w tym mieszkańcy prowincji Quebec, zaczęli mieć świadomość, że we własnym państwie stają się obywatelami drugiej kategorii. Obecna tendencja jest naturalną reakcją na to, co się dzieje.

    —  Na ile szeroko w toku kampanii wyborczej przed wyborami parlamentarnymi w Quebecu omawiane były kwestie tożsamości narodowej i migracji?

    — Te kwestie nie były szeroko omawiane, do czasu kiedy wyniki sondaży pokazały, że Koalicja Przyszłość Quebecu może przegrać wybory. Na samym początku kampanii wyborczej oczekiwano, że Koalicja Przyszłość Quebecu zwycięży w wyborach, bo większość mieszkańców prowincji ma już dość liberalnego rządu, który znajduje się u władzy od 15 lat.

    —  Czy można uważać, że po ostatnich wyborach partia Quebecu, niegdyś najsilniejsza partia w regionie, jeszcze trochę i zniknie? Jak to może wpłynąć na kwestię suwerenności Quebecu?

    — W maju 2017 roku na łamach czasopisma Le Harfang prognozowaliśmy już zanik quebeckiej partii. Ja nadal uważam, że ta partia zniknie ze sceny politycznej lub przestanie być główną partią prowincji. Powód tego stanu rzeczy jest bardzo prosty: członkowie quebeckiej partii nie zechcieli rozwiązywać problemu imigracji i tożsamości, woleli za to hołdować ultralewicowym poglądom politycznym. To najwyraźniej złe rachuby, bo przedstawiciele lewego skrzydła partii już dołączyli do partii Solidarny Quebec.

    Co do kwestii wpływu powstałej sytuacji na suwerenność prowincji mogę powiedzieć tylko tyle: czas pokaże. Wszystko byłoby dobrze, gdyby kwestia niezależności była związana z lewym skrzydłem quebeckiej partii. Uczyniwszy z suwerenności poprawny politycznie projekt społeczno-demokratyczny, partia odepchnęła od siebie licznych nacjonalistów, którzy w przeciwnym wypadku byliby zwolennikami niezależności.

    —  Czy znowu wybrana Koalicja Przyszłość Quebecu zdoła utrzymać swoją politykę wewnętrzną względem migrantów i uniknąć konfrontacji politycznej z Justinem Trudeau i jego Partią Liberalną?

    — Wątpię, czy Trudeau wstąpi do boju, bo dobrze wie, że przegra. Na dany moment premier Ontario krytykuje jego pozycję względem nielegalnej migracji. Trzeba też powiedzieć, że w przyszłym roku odbędą się wybory federalne i szanse Trudeau na zwycięstwo są bardzo niskie.

    —  Jaka atmosfera panowała w Quebecu przed wyborami? Czy uważa Pan, że wyborcy głosowali też przeciwko polityce Trudeau?

    — Tak, polityka Trudeau tłumaczy częściowo fiasko liberałów Quebeca. Po pierwsze należy przypomnieć, że w 2018 roku w trzech prowincjach rządzonych przez liberałów miały miejsce wybory i w wyniku tych wyborów w żadnej z tych trzech prowincji liberałowie nie zwyciężyli. Tłumaczy to wiele czynników, ale największa wina spoczywa na Trudeau. W Ontario liberałowie zajęli trzecie miejsce, w Nowym Brunszwiku, gdzie spodziewano się ich reelekcji, zostali wyminięci przez konserwatystów, a poziom ich poparcia w Quebecu spadł do rekordowo niskiego poziomu.

    Większość wyborców opowiada się przeciwko wzrostowi imigracji, który zainicjował Trudeau. Kanadyjski premier jest oskarżany o sytuację kryzysową z udziałem nielegalnych migrantów, powstałą na granicy. Ponadto w przeddzień wyborów Trudeau podpisał umowę ws. wolnego handlu z Trumpem, która nie daje Kanadzie żadnych widocznych korzyści, za to przynosi naszej produkcji nabiałowej znaczne straty.

    Wszystko to na pewno wpłynęło na wyniki minionych wyborów.

    Zobacz również:

    „Dostawy broni na Ukrainę wciągają Kanadę w wojnę"
    Toronto: koniec kanadyjskiego marzenia (wywiad na wyłączność)
    Tarcia na linii Arabia Saudyjska-Kanada
    Tagi:
    Justin Trudeau, Quebec, Kanada
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz