12:00 21 Październik 2018
Na żywo
    Sejm RP

    Niezłamasy

    © REUTERS / Agencja Gazeta/Slawomir Kaminski
    Opinie
    Krótki link
    Agnieszka Wołk-Łaniewska
    14697

    Posłowie PiS postanowili dać odpór Franciszkowi w Irlandii, Smarzowskiemu w kinach i wszystkim innym oszczercom, oskarżającym pasterzy o rozmaite niegodziwości. Z właściwą prawdziwym Polakom subtelnością - uchwalając nowe święto narodowe: Narodowy Dzień Pamięci Kapłanów Niezłomnych.

    Mamy już, dla przypomnienia, Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych", Dzień Pamięci Polaków ratujących Żydów pod okupacją niemiecką, Święto Narodowe Trzeciego Maja, Narodowy Dzień Zwycięstwa, Dzień Walki i Męczeństwa Wsi Polskiej, Narodowy Dzień Pamięci Powstania Warszawskiego, Dzień Solidarności i Wolności oraz Narodowe Święto Niepodległości — żeby wymienić tylko te, którym ustawą nadano rangę świąt państwowych.

    Jarosław Kaczyński
    © AP Photo / Czarek Sokolowski
    Teraz uchwalimy kolejne — „w hołdzie" tym przedstawicielom kleru, który w swojej działalności  duszpasterskiej skupiali się na walce z władzą, a nie chędożeniu ministrantów. Co, zważywszy na skalę pedofilii w Kościele kat. i jej zawzięte ukrywanie przez hierarchię, być może rzeczywiście zasługuje na wyróżnienie — acz święto narodowe to może krok za daleko.

    Tym bardziej, że stwierdzenia zawarte w projekcie ustawy, delikatnie mówiąc, skłaniają do polemiki.

    Przyzwyczailiśmy się do tego, że polska prawica — szczególnie, acz niewyłącznie, PiS — bez najmniejszego skrępowania wprzęga państwo w promocję jednego z funkcjonujących w kraju wyznań. I niewątpliwie można sobie powiedzieć, że mamy dziś większe problemy, niż stricte symboliczna ustawa, niewprowadzająca nawet nowego dnia wolnego. Ale jednak zgłoszony przez posłów PiS pod przywództwem smoleńskiego rycerza Andrzeja Melaka powinien niepokoić.

    Siedziba Prawa i Sprawiedliwości. Warszawa.
    © Sputnik . Krzysztof Żurek
    Siedziba Prawa i Sprawiedliwości. Warszawa.
    Ustawa ma być „wyrazem hołdu dla kapłanów, którzy swoją postawą dawali wyraz swojej wierze w Jezusa Chrystusa". Po czym następuje bagatelizujący łącznik „ale też" i wymienione są inne cnoty sławionych przedstawicieli kleru: „męstwo i niezłomna postawa patriotyczna", a także fakt, iż „niejednokrotnie przelewali krew w obronie swej chrześcijańskiej Ojczyzny — Polski". 

    Jednak nie ma wątpliwości, iż pierwszą i najważniejszą cechą, która funduje „kapłanom niezłomnym" ich własne święto narodowe — jest ich służba papizmowi.

    Pomijając już fakt, iż w przypadku kleru katolickiego „wiara w Jezusa Chrystusa" zdaje się wpisana w zakres obowiązków służbowych — fakt, iż państwo polskie postanowiło uhonorować jakąś grupę funkcjonariuszy jednego z wyznań za ich oddanie temu wyznaniu, wprost łamie zapis art 25. Konstytucji, który mówi o równouprawnieniu Kościołów i innych związków wyznaniowych i o bezstronności władz publicznych w tej kwestii.

    Oczywiście, łamanie konstytucji nie robi na obecnej partii rządzącej jakiegoś szczególnego wrażenia — ale uchwalenie święta narodowego, którym państwo nagradza księży katolickich za ich katolicyzm, jest jednak przekroczeniem kolejnego rubikonu.

    Grzegorz Schetyna
    © AFP 2018 / Michal Cizek
    Przy okazji, warto zwrócić uwagę na jeden z głównych mitów III RP, któremu projekt ustawy zwyczajowo oddaje pokłon: Kościół katolicki niezłomnie walczył z komuną. To, co zdaje się szczególnie zabawne — to fakt, iż sami autorzy projektu mają z tą koncepcją pewien problem.

    Na przykład o Prymasie Tysiąclecia i jego „niezłomnej obronie niepodległej Polski" piszą tak: „Prymas Polski Kardynał Stefan Wyszyński po zwolnieniu w 1956 r. aktywnie dbał o rozwój  Polskiego  Kościoła, w latach  1957-1966  przeprowadził obchody  Tysiąclecia Chrztu Polski, ale był też aktywny w sferze społecznej i politycznej". To raczej powściągliwy akt strzelisty. Korzystając z okazji, z radością przypominamy zatem garść faktów, które piewcy niezłomnego papizmu z zasady przemilczają.

    W 1970 roku, na przykład, jeszcze za czasów Gomułki, Episkopat na życzenie władz zrezygnował z odczytania w kościołach listu z okazji 50 rocznicy wojno polsko-bolszewickiej. Po czym Wyszyński napisał do Gomułki „całkowicie prywatny" list, w którym zwracał uwagę, że oświadczenie biskupów było „w formie tak delikatnej, nie narażającej przecież w niczym ZSRR", a przy okazji przekonywał „Szanownego Pana Pierwszego Sekretarza PZPR" do wzięcia narodu na ryj w kwestii aborcji i antykoncepcji: „ Społeczeństwo oczekuje odważnego głosu: Pana jako kierownika polityki PZPR, całej Partii i Rządu. Społeczeństwu nie we wszystkim można dogadzać, bardzo często trzeba wymagać ofiar". W końcówce listu Wyszyński tłumaczył Gomułce, że Kościół nie walczy z ustrojem: „»Działalność polityczna« miałaby, w moim rozumieniu, miejsce wtedy, gdyby Episkopat dążył do zmiany ustroju i w tym celu organizował jakąś akcję. Episkopat takiej akcji nie prowadzi".

    Za czasów Gierka takie zapewnienia nie były już potrzebne: między władzą i Kościołem zapanowała pełna harmonia.

    W znakomitej „Polsce Ludowej" prof. Andrzej Werblan cytuje opowieść wybitnego peerelowskiego działacza katolickiego Andrzeja Micewskiego, któremu Wyszyński w 1975 r. wyznał, że „po raz pierwszy w życiu jest spokojny, jeśli idzie o stosunki państwa z Kościołem". Trzy lata później, w RFN, Prymas Tysiąclecia skarcił niemiecką Polonię za śpiewanie „Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie" — mówiąc, że biskupi zalecają śpiewanie „pobłogosław Panie", albowiem „choć nie wszystko nam się w tej ojczyźnie podoba, ale jest to nasza ojczyzna".

    Wyszyński także — pisze o tym w swoich wspomnieniach Ludwik Stomma — nie życzył sobie pryncypialnego protestu koła „Znak" przeciw wpisaniu do konstytucji sojuszu z ZSRR w 1976 r.; napisał nawet w tej sprawie list do komisji konstytucyjnej, sugerując nie rezygnację z poprawki, tylko zmianę redakcji. Dlatego sam Stomma, jako jedyny poseł „Znaku" (i całego Sejmu), wstrzymał się wówczas w głosowaniu.

    W 1980 roku prymas Wyszyński, w słynnym wystąpieniu z 26 sierpnia, wezwał do przerwania strajków: „Praca, a nie bezczynność, jest sprzymierzeńcem człowieka w jego życiu osobistym, w dobrobycie rodzinnym i domowym oraz w dobrobycie narodowym; im sumienniej będziemy pracowali, tym mniej będziemy pożyczali; gdy nie ma pracy rzetelnej, to i najlepszy ustrój gospodarczy zawiedzie" — mówił „wielki książę Kościoła" do strajkujących robotników.

    No i warto przypomnieć też zaangażowanie episkopatu — i Wyszyńskiego osobiście — w próbę przekonania 9 siedzących jeszcze w 1984 roku członków Komisji Krajowej „S" do podpisania lojalki, w zamian za którą mieliby zostać wypuszczeni na wolność. Propozycja była zredagowana pod auspicjami Kościoła, a lojalka — w której zobowiązywaliby się nie prowadzić działalności antypaństwowej przez 2,5 roku — była miała być adresowana do prymasa. Jak wspomina Karol Modzelewski, Jan Rulewski nazwał tę inicjatywę „sojuszem pałki z pastorałem".

    Chabry w polu
    © Sputnik . Jurij Kawer
    Jarosław Kaczyński
    © AFP 2018 / WOJTEK RADWANSKI
    Krótko mówiąc — koncept Kościoła niezłomnego w walce z komuną wydaje się nieco naciągany — i, co zabawniejsze, autorzy projektu uczczenia tej niezłomności  zdają się o tym wiedzieć. Ale nie zaszkodzi im o tym przypomnieć.

    Przy okazji warto zwrócić uwagę na inny fragment uzasadnienia, który wymaga sprostowania.

    Wśród męczenników walki o wiarę i wolność wymieniony jest ksiądz Sylwester Zych, który zginął w tajemniczych okolicznościach w lipcu 1989, czyli już po wyborach czerwcowych. Hagiografowie księdza twierdzą oczywiście, że został zamordowany przez bezpiekę, choć są tacy oszczercy, którzy uważają, ze zachlał się na śmierć w cieszącej się jak najgorszą sławą spelunce o nazwie „Riwiera" w Krynicy Morskiej. To nadal podlega dyskusjom. Bezdyskusyjny jest fakt, iż w 1982 roku Zych dostał 6 lat; jak piszą autorzy projektu „za rzekomą przynależność  do  organizacji  zbrojnej  i  przechowywanie  broni  bez  zezwolenia".

    To, o czym nie wspominają — to fakt, iż była to broń służbowa sierżanta Zdzisława Karosa, milicjanta, którego zabili dwaj antykomunistyczni młodzieńcy z organizacji o nazwie „Siły Zbrojne Polski Podziemnej", zwącej się też ambitnie „Drugą Kadrową". Młodzieńcy — siedemnastoletni Robert Chechłacz i starszy od niego o rok Tomasz Łupanow — 13 grudnia 1981 postanowili walczyć zbrojnie z ustrojem i w tym celu zdobywać broń na milicjantach i żołnierzach. Dwa razy im się udało — jednego żołnierza ogłuszyli odważnikiem w skarpecie, drugi ponoć oddał broń dobrowolnie. Sierżant Karos oddać nie chciał i — najprawdopodobniej w czasie szarpaniny — został postrzelony przez szlachetnych obrońców wolnej Polski. Zmarł parę dni później, osierocił dwoje dzieci. Broń znaleziona u księdza Zycha pochodziła właśnie z napadów „Drugiej Kadrowej" — co sprawia, że wyrok 6 lat, z których odsiedział 4, w dzisiejszych realiach zdaje się wprost niewiarygodnie łagodny. Wystarczy przypomnieć Brunona Kwietnia, który dostał 9 lat za kompletnie amatorski i niedorzeczny spisek w celu wysadzenia Sejmu,  podczas którego nikomu włos z głowy nie spadł. Współpracę z organizacją, która zabiła milicjanta w stanie wojennym, doprawdy trudno określić inaczej, niż wspomaganie działalności terrorystycznej.

    Łagodne potraktowanie księdza Zycha przez sąd to kolejny dowód na łaskawość komuny wobec Kościoła.

    No, ale to nie wyglądałoby dobrze w uzasadnieniu ustawy „o  ustanowieniu  Narodowego  Dnia Pamięci Kapłanów Niezłomnych".

    Agnieszka Wołk-Łaniewska, publicystka polska, Warszawa

    Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Nie zawsze można dobierać sobie towarzystwo
    Dar Donalda dla Polski
    Mauzoleum Brata Prezesa
    Agnieszka Wołk-Łaniewska: Symetryzm mać wolności
    Dobra Zmiana redaktora Leonida Swiridowa
    Przyjaciel Polski skacze po Europie
    „Pożyteczna idiotka Putina" też ma swoje zdanie
    Macki Putina sięgają daleko
    Powrót do Polski Ludowej
    Tagi:
    ksiądz, kapłan, Katolicyzm, kościół, Żołnierze Wyklęci, Znak, PZPR, Platforma Obywatelska, Prawo i Sprawiedliwość, Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, Agnieszka Wołk-Łaniewska, Ludwik Stomma, Andrzej Werblan, Władysław Gomułka, PRL, ZSRR, Warszawa, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz