05:19 16 Grudzień 2018
Na żywo
    Manifestacja służb mundurowych w Warszawie, 2 pażdziernika 2018

    Chcą kasy? Należy się im!

    © AP Photo / Czarek Sokolowski
    Opinie
    Krótki link
    Marek Barański
    2234

    W tych nowych komisariatach mogą rozwijać się zawodowo - w zakresie na przykład używania paralizatora w kiblu, ale oprócz nowoczesnego sprzętu do wykonywania codziennych obowiązków, potrzebują również kasy, bo policyjne żony też od czasu do czasu muszą coś do garnka włożyć.

    Policjanci — z opóźnieniem, bo z opóźnieniem, ale jednak zajarzyli, że w Polsce PiS można zarabiać naprawdę dobre pieniądze. Tak długo byli bombardowani zewsząd informacjami o zarobkach w radach nadzorczych, w spółkach skarbu państwa i w spółkach komunalnych, o premiach i nagrodach urzędników rządowych i samorządowych, że w końcu i oni zawołali: 

    — A w czym my jesteśmy gorsi? Od Misiewiczów, od Rydzyka, od sióstr i braci, szwagierek i szwagrów, kum i pociotków władzy?

    Powiedzmy sobie szczerze: w niczym! Ani nie są głupsi, ani brzydsi, ani nic. Chcą kasy? Należy się im! Dla innych jest, to i dla nich może być.

    Pan premier jeździ po Polsce, co i rusz otwiera im jakiś nowy komisariat, stwarza nowe miejsca pracy, ale za ile, oni się pytają?

    Manifestacja służb mundurowych w Warszawie, 2 pażdziernika 2018
    © AP Photo / Czarek Sokolowski
    Owszem, w tych nowych komisariatach mogą rozwijać się zawodowo — w zakresie na przykład używania paralizatora w kiblu, ale oprócz nowoczesnego sprzętu do wykonywania codziennych obowiązków, potrzebują również kasy, bo policyjne żony też od czasu do czasu muszą coś do garnka włożyć.

    Zebrali się więc policjanci do kupy raz i drugi, głowy dymiły wysiłkiem, ale swoje postulaty sformułowali.

    — To nie są postulaty przeciwko nikomu, zawołali, jak to oni wadząc się z polszczyzną, ale trzeba im to wybaczyć, bo zawodowo wadzą się na innych polach niż lingwistyczne.

    Chcą 100-proc. zasiłków chorobowych, uprawnień emerytalnych po 25 latach służby bez ograniczeń wiekowych, no i żywej gotówki do ręki. Uważam, że słusznie. Przecież to nie jest taka zwykła ręka, jak Twoja, czy moja. To jest ręka władzy! Ręka, przy pomocy której władza swą władzę sprawuje. Którą szarpie protestujące kobiety na ulicy, wciąga do policyjnych aut protestujących mężczyzn, ręka, która wykręca ręce przeciwnikom dobrej zmiany, wreszcie ręka, która w imieniu władzy trzyma sztamę z rękami zwolenników władzy: hajlującymi, walącymi w mordę pedałów, KOD-owców i całą resztę tej lewacko-liberalnej hołoty.

    Policja, to bowiem nie tylko umundurowana grupa pracownicza, to przede wszystkim zastępy wiernych sług władzy, gotowe każdemu w imieniu tej władzy przydzwonić. To funkcjonariusze szczerze oddani służbie, gotowi oskarżać i ciągać po sądach niewinnych ludzi, byle tylko na ustach ich przełożonych pojawił się nikły choćby uśmiech zadowolenia i aprobaty:
    — Tak proszę Wysokiego Sądu — wnoszę o ukaranie, najlepiej surowe, obywatela Frasyniuk Władysław, który zamiast nie utrudniać interwencji podjętej zgodnie z przepisami prawa i samemu skuć sobie ręce z tyłu, tknął mnie silnie o tu, w łokieć… Boli mnie do dziś. Na zmianę pogody zwłaszcza…

    Gdy przełożony o coś poprosi, o cokolwiek — hamburgera, pizzę, czy flaszkę policjanci nigdy nie marudzą, nie mówią, że się nie da. A to konfetti natną i biało-czerwony deszczyk panu ministrowi zrobią, który patriotyczną okoliczność zaszczyca osobą własną, a to skrzydła anielskie do pleców przypną, albo do mszy pobożnie posłużą, zatańczą i zaśpiewają…

    No, ale to wszystko musi kosztować, niestety. W dzisiejszych czasach za darmochę nie ma już nic. Tym bardziej, że służba policyjna stresująca jest bardzo i w narodzie mało popularna, a przez to poddawana nieustającym, bardzo panów policjantów i panie policjantki dołującym, ocenom.

    Jarosław Kaczyński
    © AFP 2018 / WOJTEK RADWANSKI
    Niestety, trzeba to wreszcie powiedzieć, część społeczeństwa — niewielka, co prawda, ale mająca poparcie niemieckojęzycznych mediów — swój stosunek do organów porządku publicznego kształtuje w sposób umyślnie złośliwy.

    Ona, ta część, udaje na przykład, że nawet do suki wsiąść poprawnie nie potrafi. Dopiero, jak się ryknie:
    — Wsiadaj! Kull…sson! I jak szeregowy Kulson poda danej osobie rękę, to okazuje się, że jednak potrafi taka jedna z drugą wskoczyć na pakę.

    Niestety wszystkie te stresy, nerwy i traumy nie spływają po policjantach, jak woda po kaczce. Policjanci przeżywają gorycz i zawód na skutek niesprawiedliwego traktowania przez społeczeństwo ich zawodu i mu oddania.

    Przecież nie wdają się w politykę, odsuwają się od swoich kolegów, którym odebrano wysłużone emerytury, nie ruszają nazioli, odwracają głowy, gdy dymi ONR, zatykają uszy, gdy wrzeszczy Międlar z Rybakiem i w ogóle są do usług.

    Ale za darmo? Głupich nie ma! To nawet Kull…sson rozumie.

    Marek Barański, polski publicysta, Warszawa

    Tekst jest publikowany za zgodą autora. Oryginał ukazał się na FB.

    Zobacz również:

    Polscy kibice w Moskwie: policjanci najbardziej nam pomogli
    „Służby mundurowe wstają z kolan" (wideo)
    Tusk w mundurze SS. Szef Rady Europejskiej zabiera głos
    Za mundurem panny sznurem...
    Maria Zacharowa - o mundurku i zupie
    Nowe mundury pomogą Ukrainie zerwać z radziecką przeszłością
    Ten „policjant" nie da ci mandatu...
    Warszawa: Stop przemocy policji (wideo)
    Jerozolima: starcia ludności arabskiej z policją
    Tagi:
    polityka, protest, policja, Komitet Obrony Demokracji, sąd, Rząd RP, Władysław Frasyniuk, Bartłomiej Misiewicz, Warszawa, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz