13:07 21 Październik 2018
Na żywo
    Dziewczyna z zaczarowaną różdżką

    Magiczne pokolenie Rosji zdążyło już zbić fortunę

    © Depositphotos / Hfng08
    Opinie
    Krótki link
    Wiktor Marachowski
    393

    W Moskwie ma się pojawić „uniwersytet magii i czarów". Na jego czele stanie kolejna Potomkini Wiedźmy. Informacji udało przebić się przez media dzięki temu, że „uniwersytet" zamierza walczyć o uznanie go za państwowy.

    Jak oświadczyła wiedźma, do przedstawicieli jednej z frakcji parlamentarnych skierowano inicjatywę w sprawie uregulowania na poziomie ustawodawczym zajęć z magii, aby po przejściu certyfikacji placówka mogła wydawać prawdziwe dyplomy o wykształceniu wyższym.

    … Wiadomo, że żadnych prawdziwych dyplomów ta instytucja nie będzie mogła wydawać. Ale niestety nie to się liczy.

    Niestety dzisiaj charakter państwowy dyplomu z powodzeniem jest zastępowany przez masę nieprawdziwych wpisów w sieciach społecznościowych i na śmieciowych portalach. Z sieci społecznościowych i „śmiecioneta" można na przykład się dowiedzieć, że Potomkini Wiedźmy jest niemalże oficjalnym magiem Kremla. Jeśli dodamy do tego, że wydawane przez uniwersytety magii dyplomy zostały już uznane („a państwo po prostu tego nie afiszuje") albo, powiedzmy, będą uznawane od 2024 roku („no, sami Państwo rozumieją, że dojdzie do zmian"), wywrze to nie gorszy efekt. Powiedziałbym nawet, że lepszy — bo nada to tej placówce pozoru wyjątkowości. I wywrze dobroczynny wpływ na sumy, jakie będą ściągane z przedsiębiorców i urzędników państwowych za „pogłębione kursy tarota i wróżenia z kart".

    Co jest w tym wszystkim naprawdę ważne

    Odnośnie samych czarów i Potomkiń Wiedźm pytań nie ma. Ciekawa jest rzecz inna — dlaczego dość szerokie rzesze rodaków chcą oddawać tym ludziom swoje pieniądze?

    Po pierwsze, należy odnotować rzecz następującą. Gwałtowny wzrost popularności okołopesymistycznych pseudosztuk to nie tylko nasze nieszczęście. W odległej od nas Ameryce zdumieni uczeni dokładnie tak samo stwierdzają boom astrologii wśród pokolenia milenialsów, tzn. ludzi urodzonych w latach 80. i później.

    Po drugie, równolegle z różnobarwną magią doskonale rozwija się u nas bardzo podobny biznes nieco innego rodzaju — „projekty HYIP", które z tychże milenialsów ściągają realne miliardy rubli na nierealnie wysokie procenty. Sedno sprawy polega na tym samym. Z tym że w jednym przypadku młodzi ludzie słyszą obietnice poprawy swojego życia poprzez „wniesienia poprawek" do natury (swojej własnej bądź wszechświata, nawiązując kontakt z niewidzialnymi źródłami siły niedostępnymi zwykłym śmiertelnikom), a w drugim przypadku — że zebrane od nich pieniądze zostaną przeznaczone na udzielanie mikrokredytów, i że tym samym uczestnicy piramidy nie są głupcami, lecz niemalże prawdziwymi lichwiarzami.

    I na koniec rzecz najważniejsza. Komuś najwyraźniej przyszło teraz do głowy, żeby powymyślać na poziom współczesnej oświaty, „pokolenie JeGE" (jednolity egzamin państwowy, nowa rosyjska matura — red.) i tak dalej. W tym miejscu pragnę przypomnieć, jak w 1989 roku mieszkańcy najbardziej oczytanego państwa świata „ładowali pozytywną energią" wodę i maści za pośrednictwem telewizora, a z błękitnego ekranu machał rękoma świętej pamięci Alan Czumak. Albo to, jak w 1994 roku nieśli miliony rubli Siergiejowi Mawrodiemu, także już nieżyjącemu.

    O czym to świadczy? O tym, że poziom wykształcenia w tej kwestii, jakkolwiek to smutne, ma drugorzędne znaczenie. Pierwotne jest pragnienie mas dążących do osiągnięcia osobistego dobrobytu poprzez „wniesienie niejakich poprawek do rzeczywistości". Jaka ta ingerencja w rzeczywistość ma być — pseudoduchowa czy pseudoekonomiczna — to już niuanse.

    I wszystko wskazuje na to, że takie pragnienie mas jest zjawiskiem cyklicznym, to znaczy nachodzi na różne społeczeństwa raz na 25-30 lat i ściąga swój haracz z kolejnego pokolenia. Potem znów odchodzi w cień — do czasu, kiedy podrosną kolejni nieustraszeni ludzie, którzy w życiu się jeszcze nie sparzyli.

    Nie może oczywiście nie dziwić bezdenność zaufania, jaką ci młodzi ludzie obdarzają zło. Ale to też da się wytłumaczyć: ludzie szczerze wierzą w to, że wszystkie uciechy życia wypadają w udziale złoczyńcom, i zrobią wiele, żeby podzielić los diabła czy krwiopijcy.

    Najwyraźniej wracają do nas lata 90., a dokładnie kolejne pokolenie łasych na pieniądze prostaków. Miejmy na nadzieję, że nie będzie ono z nimi tak okrutne jak z pokoleniem ich rodziców.

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Rosja w czołówce niechlubnego rankingu śmiertelnych selfie
    Sprawdź, czy partner nie podkrada ci kosmetyków. Męski makijaż nowym trendem
    WHO ostrzega przed śmiertelnym zagrożeniem
    Tagi:
    pokolenie Y, miliarderzy, Rosja
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz